Smycz dla dziecka – hit czy kit?

12

Dla jednych nie do przyjęcia, dla innych – wybawienie. Ci pierwsi mówią, że było by im wstyd prowadzić dziecko jak psa, ci drudzy (rymując), że lepszy malec na smyczy niż w kostnicy. I kogo tu słuchać?

Jak zwykle – najlepiej siebie….Dlatego właśnie rozglądam się za tym wynalazkiem i mam wielką ochotę go przetestować. Siostra Dziedzica konsekwentnie odmawia jeżdżenia w wózku, postawiona na ziemi obiera kurs zawsze przeciwny do naszego, no i – co najważniejsze – nie chce być prowadzona za rękę (w końcu nie po to jest już taaaaka duża, żeby paradować z matką, nie?). Myślę, że szelki vel smycz – jak zwał, tak zwał – byłyby dla nas w tym momencie idealnym rozwiązaniem. Oczywiście – nie na co dzień, ale w tych momentach, gdy idziemy w pobliżu ruchliwej ulicy, a ona pragnie wolności niczym tlenu.
Gdy czasem obserwuję na forach mamuśkowych burzliwe dyskusje na temat szelek bezpieczeńswa, odnoszę wrażenie, że padły one ofiarą czarnego PR – bo oprócz tego, że prowadzenie na nich dzieci nasuwa skojarzenia z prowadzeniem zwierzęcia, mają same zalety – pozwalają smykowi na eksplorowanie świata, nie wpływają źle na stawy (w przeciwieństwie do prowadzenia i szarpania za rękę, które może skończyć się kontuzją), bardzo ułatwiają życie rodzicom niespokojnych, małych dusz, a przede wszystkim – dbają o ich bezpieczeństwo. „Urągają godności” – grzmią przeciwnicy, ale, szczerze mówiąc, nie wiem, w którym momencie. Czy nie gorsze dla wszystkich – zarówno zdenerwowanego dziecka, jak i wkurzonego rodzica, jest wiezienie wierzgającego malucha, wbrew jego woli, w wózku, albo kurczowe trzymanie za rękę i ciągłe upominanie, by stało przy nodze rodzica? No właśnie.
projekt-bez-tytulu-2
1 – Plecak Littlelife, 104,30 zł, Plecak Skip Hop, od 67, 15 zł, Plecak Littlelife tygrysek, od 128,90 zł
 Fantastyczne i bardzo praktyczne są moim zdaniem plecaki, do których można przymocować pasek trzymany przez rodzica – pytanie tylko czy mojej małej damie wygodnie będzie z takim tobołkiem na plecach…Uprzęże zakończone wesołą maskotką i kamizelki ze smyczą też wydają mi się ok. Ciekawe, co lepiej się sprawdzi i czy w ogóle to rozwiązanie dla nas. Dacie mi znać w komentarzach? Ładnie proszę! :-)
Udostępnij

12 komentarzy

  1. Mama energicznego chłopca on

    Witam! Ja mam bardzo żywiołowego 2,5-letniego synka i gdyby nie smycz pewnie już bym go nie miała… Jestem teraz w drugiej ciąży, synek któregoś dnia uciekł mi na ulicy krążąc między samochodami ja z brzuchem nie byłam w stanie go dogonić poza tym nie wiedzialam gdzie biec bo za samochodem nie bylo go widac. Znalazłam go na pobliskim placu zabaw a serce mi waliło jak młotem. Nie wiedzialam czy najpierw mam mu dac reprymende czy wycalowac. Wtedy postanowiłam kupić plecaczek ze smycza i jestem BARDZO zadowolona! Jak się wyrywa pod samochody albo wyrywa się w tłumie ludzi gdzie go nie znajdę to jestem w stanie go zatrzymać. A w plecaczek zbieramy liście kasztany itp ;) czasem mamy tam ulubione samochodziki ;) bardzo go lubi :)

    • Justyna, Świat Rodziców on

      O rany, wyobrażam sobie, co musiałaś czuć! Ja też taki scenariusz przerabiałam i nikomu nie polecam ;-)

  2. Moja córcia miała pewien etap w swoim życiu, ze: Wózek? O nie Matko kochana za żadne skarby! Za rękę? Czyś ty Rodzicielko na głowę upadła? Zostały nam szeleczki… i bardzo bardzo bardzo sobie je chwalę do tej pory (choć córcia już oczywiście z nich nie korzysta bo już za duża) Mieliśmy zwykłe, standardowe szelki. Ostatnio zakupiłam plecaczek Elmo… i okazało się że są to szeki ;D. Teraz jest naprawdę duży wybór. Te 3 lata temu kiedy moja misia zaczynała przygodę szelkową nie miałam pojęcia że są takie cuda jak plecaczek :D Ludzie w mieście nie zwracali uwagi na szkraba w uprzęży. U nas choć miasto nie kolos to kilkoro dzieci już w tamtym i wcześniejszym czasie widywało się na ulicach.. Chociaż o nie przepraszam… „usłyszałam” że rzekomo prowadzam dziecko jak pieseczka na smyczy… powiedziała to siostra mojego eks, która sama ma dziecko i mieszka na wsi na zadoopiu gdzie psy ogonami szczekają i do ulicy jest kawałek a po polnej drodze jadą może 3 auta na krzyż w ciągu dnia. Ta dam kurtyna w dół;)

    • Justyna, Świat Rodziców on

      Karolina, postawa siostry eks mocno polska – nie znam się, nie używam, ale się wypowiem! :-) Pozdrawiam!

  3. Witam :-) plecaczek z szelkami dostałam w spadku po szkrabach siostry.
    Początkowo wydawał mi się dziwnym wynalazkiem
    Dziś sama mam 2,5- latkę i drugiego malucha w wózku. Bez plecaczka nie ruszamy się poza obręb podwórka- mała jest bardzo żywiołowa i miewa najróżniejsze pomysły, przysłowiowa ,,smycz” już nie raz uratowała córci życie.
    Natomiast w samym plecaczku mała nosi swoje skarby: picie, jesienne fanty, dyżurne rękawiczki, czapeczkę, itd.
    Co do formy spacerowania spotykamy się z różnymi opiniami ( mam je zupełnie w nosie).
    Ostatnio nawet nasza pediatra pytała się gdzie można taki kupić – dla wnuka

  4. Kiedyś sie z tego śmiałam no bo przecież dziecku trzeba tłumaczyć i rozmowa to sens rodzicielstwa. Teraz córka dorosła i wiem ze jednak tez to kupie. Zazwyczaj wybieralysmy drogi nieuczeszczane a tlumaczylam ze moze chodzic sama na tej bezpuecznej drodze(kawałek tylko do wytrzymania) a lubie z nia chodzić za rękę i czuje sie bezpiecznie. Zazwyczaj działało. Ale teraz nastał okres buntu;)

  5. Ja mam smycz elastyczną zapinaną na nadgarstek,kupiłam jak moja 2 latka zaczęła uciekać(w tej chwili 8-latka) założyłam raz i tak jej nienawidziła że nigdy już nie uciekala,dla bezpieczeństwa nosiłam w kieszeni jak straszaka i działało.Natomiast młodsza była bardzo niepokorna,smyczka poszła do użycia w wieku niespełna 2 lat i nic nie działało ani reka ani wózek nawet marketowy darła się i tyle….z zakupów wracałam urobiona i sięgnęłam po smycz.Cały luksus polegał na tym że ona lubiła taką metodę bo miała swobodę na zakupach a ja spokojnie robiłam zakupy.Natomiast całe centrum handlowe się za mną oglądało i tylko Panie ekspedientki chwaliły pomysł co prawda nikt bezpośrednio do mnie nie powiedział ale słyszałam co mówią ale dla mnie najważniejsze że ja i moje dziecko czujemy się swobodnie na zakupowych wędrówkach 😀

  6. Boshe miłosierny… Toż ten plecak że smyczką życie ratuje. Gdyby nie on mój młody jeździł by w wózku chyba do osiemnastki :p Dzięki niemu dziecko jest bezpieczne a z czasem uczy się chodzić z rodzicem a nie uciekać przed nim jak przed Fredim z ulicy wiązów :D Zanim jeszcze stopy mojego roczniaka dotknęły chodnika już latały z taką pręskością, że tylko czekałam czy uda mu się wystartować z piskiem i na czym się zatrzyma. Na początku był zdziwiony gdy założyliśmy mu plecaczek ale potem sam go przynosił dając znać, że czas na spacer. :D REWELACJA!!! Szczerze polecam.

  7. Sama nigdy nie miałam potrzeby by ja używać. Nie oceniam tez innych. I werze, że jeśli ktoś jej używa to właśnie dlatego bo innej możliwości nie było.

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.