Nie straszcie macierzyństwem! Bycie mamą daje MOC i jest PIĘKNE (LIST)

1

Dziewczyny, dziękuję za wspaniały odzew na facebooku i blogu po wpisie „Niech ktoś wreszcie napisze, że początki macierzyństwa to horror!” Wiele z Was przyznawało, że czuło się dokładnie jak bohaterka tekstu. Że sprzedawana w czasopismach dla przyszłych mam wizja miłego, słodkiego życia z pięknym bobaskiem u boku nijak ma się do rzeczywistości. Że pierwsze dwa, trzy, cztery (a czasem i więcej!) miesięcy z dzieckiem to nuda przetykana dojmującym uczuciem samotności i beznadziei.

Ale było też mnóstwo głosów, że to przesada, że owszem, może i jest ciężko, może i człowiek nie dosypia, ale szalone uczucie do małego człowieka jest w stanie wszystko wynagrodzić. No i ten jego obłędny zapach! I to trzymanie za kciuk przy zasypianiu.  Jedna z moich koleżanek, po przeczytaniu tekstu, była wręcz oburzona i prosiła, bym w jej imieniu zaprotestowała i opublikowała – w kontrze – jej list. Ależ proszę, moja droga!

Napiszę Wam tylko jako ciekawostkę, że Weronika NIGDY nie chciała być matką i odwlekała ten moment najdłużej jak mogła. Gdy w końcu się stało i zobaczyła dwie kreski na teście, poszła się grubą imprezę i piła niemal do nieprzytomnego. Nie tyle ze smutku, co ze strachu. Gdy rodziła modliła się w duchu, by ktoś tam na górze pomógł jej pokochać córkę. Bała się, że bez wsparcia niebios będzie to niemożliwe. Nie wiem, kto pomagał, ale zrobił to nadspodziewanie dobrze ;-)

A oto list Weroniki:

„Nie jestem mistrzem pióra, więc będzie krótko i zwięźle. Postanowiłam napisać kilka słów po tym, jak przeczytałam na blogu tekst o Joannie, która uważa że początek macierzyństwa to prawdziwy horror.

ZOBACZ KONIECZNIE: Niech ktoś wreszcie napisze, że początek macierzyństwa to horror

Im dłużej czytałam, tym bardziej łapałam się za głowę i jednocześnie się cieszyłam, że nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że moje dziecko jest dla mnie obciążeniem, zamyka mi jakieś życiowe furtki czy komplikuje codzienną egzystencję. Ja czułam DOKŁADNIE odwrotnie! Czułam, że daje mi nowe szanse, daje mi moc, o jakiej nie miałam pocięcia i daje mi szczęście, którego wcześniej nie znałam. Dlatego piszę ten list –  by pokazać, że to co opisała Asia nie jest jakąś normą i wcale nie musi się każdej mamie przytrafić!

Mam wrażenie, że jest moda na pisanie źle o macierzyństwie. Na narzekanie, biadolenie, licytowanie się które mniej śpi, które boleśniej ząbkuje, które ma większą skazę białkową. Na straszenie kolkami, wiecznym bałaganem i codziennym piciem zimnej kawy. Ulewa mi się już tymi tekstami! Zupełnie, jak niemowlakowi.

Nie twierdzę oczywiście, że pierwsze tygodnie z dzieckiem należą do prostych, bo to nieprawda. Ale nazywać je horrorem może chyba tylko osoba, która nigdy nie oglądała horroru!

Dziewczyny! Głowa do góry! Lekko nie będzie, ale gwarantuję, że będziecie zadowolone, dumne i zakochane. Urodzenie dziecka daje kobiecie niezwykły power i siłę, o jakiej nie miały pojęcia. To NAJPIĘKNIEJSZY moment w życiu – nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości!”

A ja standardowo zapytam – co sądzicie o tym hurraoptymizmie? Która wizja – Weroniki czy Joanny – jest wam bliższa? Czekam na komentarze!

Udostępnij

1 komentarz

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.