A Ty pozwalasz dziecku na złość?

0

Klasyka gatunku – zrozpaczone dziecko wije się po podłodze w sklepie, a nad nim stoi zażenowany/zezłoszczony/bezradny rodzic. Znacie? Pewnie, że znacie. Jeżeli nawet nie z autopsji, to pewnie kiedyś byliście świadkami podobnych scen.

Dzisiaj uświadomiliśmy sobie ze znajomymi, że każdy z nas, zanim nie został rodzicem, patrzył na takie ekscesy myśląc: „O rany! Moje dziecko NIGDY się tak nie zachowa!”. A później rodziły nam się dzieci i ze zdziwieniem odkrywaliśmy, że to wcale nie takie hop-siup jak się wszystkim bezdzietnym wydaje…

Jak zatem reagować na złość dziecka, która potrafi być tak nagła i silna jak huragan Barbara? Ze spokojem – to zdaje się najwłaściwsza odpowiedź, choć mam świadomość, że o spokój w takich chwilach cholernie trudno. Gdy dziecko perliście się śmieje lub skacze z radości pod sufit nikomu nie przychodzi do głowy, by je stopować czy karcić. Ale gdy jest wściekłe i krzyczy lub wywija małymi, zaciśniętymi piąstkami, jak najszybciej próbujemy je uspokoić. Żeby się nie nakręcało. Żeby nie robić zamieszania. Żeby nie przeszkadzać innym. Żeby samemu się nie zdenerwować. Czy słusznie? Wielu współczesnych pedagogów uważa, że nie, bo najlepsze, co możemy wtedy zrobić, to zaakceptować złość dziecka i dać mu na nią przyzwolenie. Nie na bicie czy agresję – bo na nie nigdy nie powinno być miejsca, ale na złość pojętą jako normalną, towarzyszącą nam codziennie emocję, nie gorszą ani nie lepszą od radości czy smutku. Zatem – zamiast nieśmiertelnego „złość piękności szkodzi” celowanego w dziewczynki i hardego „chłopaki nie płaczą” rzucanego w stronę chłopców, raczej coś w stylu: „Widzę, że bardzo się denerwujesz, bo nie możesz dostać tej zabawki”.

“W moim sercu” – piękna książka o emocjach (ZOBACZ)

Dlaczego dla wielu z nas to takie trudne? Bo przez lata byliśmy uczeni, że złość czy gniew są nie potrzebne i nie przystoją – szczególnie małym damom.

Tymczasem rolą rodzica jest – pisze m.in. Jesper Juul,  znany duński terapeuta rodzinny – wcale nie szybkie uspokojenie dziecka, ale pomoc mu w zrozumieniu co się z nim dzieje i jakie emocje nim targają oraz – jeżeli są wyrażane w nieakceptowalny sposób (np. agresywnie), znalezienie wraz z dzieckiem właściwej formy. Wsparcie nie musi i często nie prowadzi do natychmiastowego ukojenia – raczej pomaga nazwać uczucia i zaakceptować je.

i-agresja-nowe-tabu-dlaczego-jest-potrzebna-nam-i-naszym-dzieciom

Jesper Juul. Agresja – nowe tabu? Dlaczego jest potrzebna nam i naszym dzieciom? 19,56 zł

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.