Zbuntowany dwulatek? Oto moje dwa niezawodne sposoby

0

Kładzenie się ze wściekłością na podłogę w sklepie? Przerabialiśmy! Kopanie i plucie? A jakże! Właśnie wycieram resztki śliny z podłogi.  Gdy Dziedzic był mały, wydawało mi się, że słynny „bunt dwulatka” jest przereklamowany i tak w rzeczywistości nie istnieje – anioła miałam po prostu, nie dziecko! Boleśnie zrewidowałam swoje głupkowate poglądy na ten temat chwilę przed drugimi urodzinami Siostry Dziedzica. Wtedy okazało się, że „bunt dwulatka” to nie mrzonki, tylko najprawdziwsza prawda. 

Dziedzic tych gwałtownych okresów nierównowagi (bo tak to nazywają psychologowie) w tym wieku nie doświadczał, albo doświadczał po cichutku, nikomu nie wadząc, za to jego siostra nadrabia za dwoje. Odkąd odkryła, że ma moc sprawczą i może sama decydować o pewnych rzeczach, z lubością z tego przywileju korzysta. Czyli – najczęściej robi dokładnie na odwrót niż byśmy tego oczekiwali. Pal licho, gdy na spacerze chce iść w prawo, a nie w lewo. Sytuacja komplikuje się, gdy o siódmej trzydzieści (już jesteśmy spóźnione od dwóch kwadransów!) upiera się, że pójdzie do żłobka w samych majtkach i kurtce przeciwdeszczowej , a każda próba powiedzenia jej, że to niemożliwe, kończy się rzutem na podłogę i gryzieniem własnych rąk.

„Zmiana w zachowaniu, która następuje w drugiej połowie trzeciego roku życia, bywa przytłaczająca tyleż dla samego dziecka, co i dla otaczających go dorosłych. To moment krańcowej nierównowagi. Rodzice mówią często, że zupełnie nie potrafią sobie dać rady z dzieckiem” – tak bunt dwulatka podsumowują autorzy książki „Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat„.

Co wtedy? Gadanie nie ma najmniejszego sensu – gdy dziecko – ale nie tylko, bo to dotyczy każdego człowieka w silnych emocjach – doświadcza tak dużego stresu, nic do niego nie dociera, a rozmowa może tylko potęgować frustrację.

U nas świetnie sprawdza się, o czym Wam już kiedyś pisałam, nazywanie emocji. Moje rozwścieczone dziecko dużo szybciej się uspokaja, gdy opisuję jej, co widzę i zgaduję, jakie emocje mogą jej towarzyszyć („chciałabyś ubrać tylko kurtkę do żłobka, ale ja się nie zgadzam, bo boję się o twoje zdrowie. Jesteś z tego powodu bardzo wściekła, tak?”). Polecam, wypróbujcie!

Drugi patent – pomocny zawsze wtedy, gdy Siostra Dziedzica się na coś uprze i za skarby świata nie chce zmienić decyzji – np. zabierze innemu dziecku inną rzecz zgodnie z zasadą, że „wszystko, na co spojrzę, jest moje, nawet jak jest twoje” polega na daniu dziecku alternatywy. Czyli „oddasz to sama, czy mam ja oddać?” „wejdziesz do auta sama, czy mam cię włożyć?”. Takie pytanie działa cuda – Siostra Dziedzica zawsze wybiera opcję „ja siama” i problem jest rozwiązany.

Na koniec ważna uwaga. Bunt dwulatka powtarza się cyklicznie, tylko problemy są inne. Pierwszy mocny kryzys może przyjść w różnym momencie – najczęściej dotyczy dzieci 2,5-letnich, ale równie dobrze – jak u nas – może zacząć się dużo wcześniej. Nierównowaga-równowaga-nierównowaga-równowaga – taki schemat się powtarza non stop aż do pełnoletności. Także – dwa głębokie wdechy, bo to szybko nie minie ;-)

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.