Czapki z głów! Dziecko – nawet małe – nie musi mieć zawsze nakrytej głowy

2

Widzę te egzotyczne duety codziennie – ona (mama) wyletniona, w krótkim rękawie, ono (dziecko) w czapce (zimowej! nie letniej) i pod kocem. Cóż…kiedyś wyglądaliśmy z Dziedzicem tak samo…A później lekarz uświadomił mi, że przegrzewanie to pierwszy, poważny krok do obniżenia odporności i – mimo naporów babć i sąsiadek – rozstaliśmy się z czapką w ciepłe dni na dobre. „Ojojojoj, a nie boisz się, że zawieje mu uszy?” – słyszałam niemal codziennie. Odpowiadałam „nie, nie boję się”, choć – szczerze mówiąc – czasem się bałam. Niepotrzebnie. Nie zawiało nigdy.

A bałam się dlatego, że obowiązujący w Polsce kanon opieki i pielęgnacji noworodka ma wpisaną czapkę na sztandarach. Czapka po kąpieli, czapka w chorobie, czapka na letnim, upalnym spacerze (choć dziecko w osłonięte z każdej możliwej strony w gondoli), czapka dla noworodka, czapka dla roczniaka, trzy- i pięciolatka, czapka przy -20 i czapka przy +20. Robiłam dokładnie tak samo – święcie przekonana, że bez okrycia głowy moje dziecko rozchoruje się, a ja zostanę okrzyknięta matką gorszego sortu. Zakrywałam więc biedakowi tę jego seksowną łysinkę, często przykrywałam to jeszcze kapturem, a na pięć warstw ubrań obowiązkowo kocyk (no bo jak to dziecko bez kocyka?). On się pocił i płaczem albo rozpalonymi polikami dawał znać, że mu gorąco, ale wtedy z kolei bałam się (i słusznie!), że jak ściągnę czapę z tej rozgrzanej łepetynki, to dopiero napytam mu biedy, bo błyskawicznie go przewieje.

Proces odchodzenia od czapek – rozumiem je tutaj jako pewien symbol nadopiekuńczość w ubieraniu – był stopniowy i wcale nie łatwy. Musiałam walczyć ze sobą, by odkryć – najpierw jedną, potem drugą stopę, ściągnąć kocyk. Z dnia na dzień szło coraz sprawniej, aż pewnego dnia się odważyłam i sprawdziłam, czy rzeczywiście przy bezwietrznej pogodzie i 10 stopniach na termometrze dziecko przeżyje bez czapki.

Dziś osiągnęłam stan zen – jestem z tych wyrodnych, które pozwalają na hasanie po śniegu bez czapki czy rękawiczek. Ufam w kompetencje dziecka. Ufam, że skoro mówi mi, że mu nie zimno, to rzeczywiście tak jest – nie proszę o założenie czapki tylko dlatego, że mi wieje po uszach. Zresztą, zaobserwowałam, że i Dziedzic, i Siostra Dziedzica, są zdecydowanie bardziej zimnolubni ode mnie – mi już cierpną nogi od mrozu, oni odczuwają dopiero lekki chłodek. Podobnie jest wiosną i latem – ja paraduje w kurtce, oni w krótkich rękawach. I jest fajnie, żyjemy i mamy się dobrze!


No właśnie, Siostra Dziedzica…ona miała pod tym względem dużo lepiej. Od początku – co nie było zbyt trudne, bo urodziła się w upalny sierpień – nie nosiła czapek, nie była okrywana kacami czy becikami. „Co ty robisz??? załóż jej chociaż skarpetki!!!” krzyczała moja babcia, gdy zobaczyła kilkunastodniową prawnuczkę na dworze w body z krótkim rękawem. Tłumaczenia, że jest 35 stopni w cieniu i skarpetki, kocyk czy czapka to ostatnia rzecz, której potrzebuje, nie do końca ją satysfakcjonowały, więc wytoczyłam najcięższe działa – że to ja jestem matką i to ja wiem najlepiej, co dla mojego dziecka dobre. I taką puentą chcę skończyć – jeżeli my, matki, mamy przekonanie, że czapka (kocyk, skarpetki) są dla naszych dzieci dobre (bo to wcześniaki, zmarzluchy, bo świeżo po chorobie) to nie ściągajmy ich nawet, gdy dookoła wszyscy paradują półnago. Nie zakładajmy ich jednak przy pięknej, wiosennej pogodzie tylko dlatego, że TAK TRZEBA. Nie trzeba – powie Wam o tym każdy lekarz.

PS. Za zapalenie ucha odpowiedzialne są bakterie albo wirusy – nie „przewianie”.

Udostępnij

2 komentarze

  1. Ojj tak.. ja tez jestem ta wyrodna matka co skarpetek ani czapek nie zaklada noworodkowi. Urodzilam bliznieta pod koniec maja..a od czerwca byli bez czapek, co ja sie nasluchalam ojojoj.. zaloz czapki, przewieje im uszy..przez glowe ucieka najwiecej ciepla itd.

    Urodzilam corcie miesiac temu, mieszkamy w Se tu wystepuje duzo wiatrow..ale na szczescie nie ma w poblizu cioc,sasiadek dobre rady czy babc, ktore by marudzily. Moja corcia miala 2 tyg jak w gondoli lezala w samym pampersie i body z krotkim rekawie..

    Matki same chodza polnagie a dziecku nie wolno swobodnie i przyjemnie spac w gondoli.. ah…

    😄

  2. Moja Lilka urodzila sie pod koniec marca i od poczatku nie bylam za jej przegrzewaniem chociaz wielokrotnie slyszalam od mamy i tesciowej „jakie ona ma zimne raczki i nozki” ale nie maja chyba pojecia ze takie male dzieci nie maja jeszcze dobrego krazenia a co za tym idzie – zimne konczyny. „A czapka na glowie gdzie?”,”nie za zimno jej na tym krotkim rekawku?” Nie nie jest! Dziecko musi nabrac odpornosci trzymane w puchu czesciej bedzie chorowalo niz te „bez czapki”. Mamuśki, wychowujmy swoje dzieci po swojemu. Nasze mamy nas juz wychowaly😉

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.