Czas do lasu! Gra Grzybobranie RECENZJA

0

Grzybobranie to jedna z tych nazw, które odmieniane są przez wszystkie przypadki na mamuśkowych forach. Gdy padała, ziewałam ze znudzenia… Gra wydawała mi się nudna – ot, taki ciut lepszy Chińczyk, więc nie planowałam jej zakupu. Plany jednak planami, a rzeczywistość rzeczywistością. Ostatnio grę przytachał do domu Tata Dziedzica. I się zaczęło! (GRZYBOBRANIE RECENZJA)

Od tej wiekopomnej chwili odwiedzamy las kilka razy w tygodniu (choć, gdyby to od Dziedzica zależało, nie wychodziłby z niego!). Napełniamy kosze, odwiedzamy wiedźmę, kradniemy grzyby z planszy. Co więcej – możemy robić to w czwórkę, bo gra jest tak prosta, że można próbować w nią grać już z przedstawicielem pokolenia 2+. Dla takich maluchów największą frajdą jest chyba przygotowywanie planszy do gry – wtykanie grzybów, układanie dodatkowych pół i meblowanie domku czarownicy, ale i na rozgrywce – w małą pomocą – są w stanie się skupić.

Grzybobranie, Ganna, od 36,30 zł

Grzybobranie wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów. Punkty można dostać za zebrane grzyby (przy czym muchomory to minus jeden punkt) i ukończenie gry na pierwszym miejscu. Po drodze na zawodników czekają różne niespodzianki. Wyrzucając sześć oczek można trafić do chatki czarownicy (wypuści Was, gdy zapłacicie haracz – jednego grzyba; może być trujący! Jeżeli nie chcecie, możecie próbować szczęścia – groźna dama wypuszcza ze swojego domu graczy, którzy wyrzucą nieparzystą liczbę oczek), trafiając na pole z lisem chytruskiem – zamienić się zawartością koszyków z wybranym graczem. Generalnie – dzieje się dość sporo, a partia trwa około 25 minut – dopiero po trzeciej zaczyna być rodzicowi nudno ;-)
Polecamy! Choć – jeżeli wasze dzieci bardzo trudno znoszą porażki – warto na początek sięgać po gry kooperacyjne, czyli takie, w których trzeba współdziałać, by zwyciężyć. Taką grą jest np. „Potwory do szafy”, która w jednym z wariantów zakłada właśnie współpracę. Wkrótce na blogu pojawi się jej recenzja!
Udostępnij

Zostaw komentarz