Dlaczego bycie świeżo upieczonym rodzicem to tak cholernie trudna rzecz? [WYWIAD]

0

„Noworodek w domu to sytuacja kryzysowa” – usłyszałam kilka tygodni po porodzie i…bardzo mi ulżyło. Ulżyło mi, bo zrozumiałam, że nie tylko ja wciąż nie rozumiem, dlaczego moje dziecko płacze. Że inne mamy też czują się tak cholernie wyczerpane. Że nie jestem jedyną, która zaczęła krzyczeć na partnera. Niby wcześniej mówili, że będzie ciężko, że to będzie dla nas – rodziców – próba, ale przed porodem nie umiałam sobie wyobrazić, że nastanie chaos, który będzie generować tak ogromny stres. TEKST: Joanna Łukaszewska

Pojawienie się małego człowieka w domu to dla wszystkich duża zmiana. Życie staje na głowie i trzeba się w tym jakoś odnaleźć. Bywa nerwowo. I choć kłótnie odbywają się szeptem, wcale nie znaczy, że nie są poważne. Jak podołać tej trudnej sytuacji? Na ten temat rozmawiałam z Martą Międłą-Opalińską, psycholog i psychoterapeutką, która pracuje z rodzinami w obliczu trudności i prowadzi spotkania dla rodzin w ciąży w duchu rodzicielstwa bliskości.

kliknij i zobacz piękne rożki dla niemowląt

Czy można się psychicznie przygotować na pojawienie się dziecka?
O…gdyby tak się dało! Ale myślę, że można bardziej otworzyć się na dziecko, zrezygnować z mitów i presji. Troszkę pobyć ze sobą, ze swoją intuicją i stworzyć sieci wsparcia.

CZYTAJ KONIECZNIE: Niech ktoś wreszcie napiszcie, że początki macierzyństwa to horror!

Jakiś czas po porodzie ktoś mi powiedział: noworodek w domu to w przypadku każdej rodziny sytuacja kryzysowa. Zgadzasz się z tą opinią?
Jeśli pojmujemy kryzys jako sytuację, która jest nowa, przełomowa oraz w której tracimy kontrolę i wpływ na otaczający nas świat – to tak. Pojawienie się noworodka w domu wymaga oswojenia swojej rzeczywistości na nowo.

No właśnie, nasz dotychczasowy świat staje na głowie. Czy każdy młody rodzic tak czuje? Czy są tacy, którym legendarny „program mama” włącza się automatycznie i zawsze (albo przeważnie) wiedzą co i jak robić?
Mam poczucie, że zmiana jest odczuwalna u każdego, ale w różnym stopniu. Jeśli jesteśmy osobami, które chcą być na wszystko przygotowane, chcemy mieć wszystko zaplanowane, a także mamy duże oczekiwania co do macierzyństwa – wtedy to „nowe” może nas bardzo przerastać. Dlatego, że dziecko rodzi się w unikalnym temperamentem i unikalnymi potrzebami, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wymaga to od rodzica dużo pracy.

ZOBACZ TEŻ: Fajnie, że chcecie mnie odwiedzić po porodzie, ale…ja nie chcę! Uszanujcie to!

Jak taka praca powinna wyglądać?
Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że człowiek który pojawia się na świecie nie wie, że jest XXI wiek. Dla niego nadal jesteśmy w jaskini i to w takiej jaskini, gdzie jest bardzo ciemno. Rodzic w tej nowej sytuacji musi zmagać się z nadmiarem bodźców z zewnątrz, nadmiarem gadżetów, to wszystko zakłóca jego intuicję. I gubi się. Najzwyczajniej w świecie przestaje słuchać i patrzeć otwartymi uszami i oczami na malucha. Zaczyna szukać przepisów, porad i umyka mu unikalność jego własnego dziecka. Świeżo upieczonym rodzicom zawsze mówię: wasze życie będzie teraz bardziej skomplikowane niż zagadki CSI – każdy dzień będzie nowym wyzwaniem i próbą odkrycia: o co dziś chodzi? Co dziś zadziała?

A jak poprawić relacje z partnerem, które u wielu par po porodzie bywają trudne?
Przede wszystkim dać sobie czas. Dać sobie czas na poznanie nowego człowieka. Dać czas, aby poznać siebie jako matkę i ojca. Przyjęcie nowej roli nie zawsze jest łatwe i w dużej mierze jest zależne od doświadczeń z naszego domu pochodzenia. A kłótnie? Są nieuniknione – nowa sytuacja generuje stres, obawę czy spełniam się jako rodzic. Bardzo podoba mi się stwierdzenie: wraz z narodzinami dziecka rodzi się poczucie winy – czy nie ubrałam go za ciepło, czy nie jest mu za zimno, czy je odpowiednio dużo, a może za dużo? Stawiamy przed sobą wielkie oczekiwania i frustrujemy się.

Mi w tym najtrudniejszym momencie pomogło gdy zrozumiałam, że tak nie będzie cały czas, że uczymy się siebie nawzajem i za 1-2 miesiące prawdopodobnie już nie będzie tak trudno. Co jeszcze może pomóc?
Świadomość, że istnieje coś takiego jak czwarty trymestr i dostosowanie swoich oczekiwań. Czwarty trymestr to taki czas w życiu dziecka, który następuje tuż po urodzinach. Dr Harvey Karp pisał o tym w swojej książce „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”. Nie do końca zgadzam się z zawartością tej książki, ale teoria czwartego trymestru do mnie przemawia. Mówi ona o tym, że dziecko z wielką chęcią spędziłoby jeszcze trzy miesiące w naszym brzuchu, ale jest to niemożliwe z uwagi na czynniki fizjologiczne. Dopiero po tych dodatkowych trzech miesiącach byłoby gotowe do życia.

Leżaczek Baby Bjorn turkusowy, od 711 zł

Czyli mówiąc wprost: nie denerwować się że czegoś nie wiem, nie rozumiem, nie daję rady ze sprzątaniem, że jestem zmęczona, wściekła, warczę na bliskich, tylko…skupić się na dziecku
Posprzątasz jak pójdzie na studia! Nasze dziecko jest malutkie tylko przez chwilę. Przez pierwsze miesiące życia potrzebuje bliskości bardziej niż czegokolwiek innego. Były kiedyś takie straszne badania na małpkach – dawano im do wyboru „matkę” z blachy wyposażoną w jedzenie i „matkę” z futra, taką do przytulenia. Małpy potrafiły odmówić sobie jedzenia na rzecz bliskości!. To pokazuje jak ważna jest bliskość i obala słowa: „nie noś bo się przyzwyczai, nie lulaj bo się przyzwyczai, nie bierz do łóżka bo się przyzwyczai”. Dla dziecka tak małego rodzic i bliskość  są jak powietrze. Można się przyzwyczaić do powietrza? Można zaadoptować organizm do różnej zawartości tlenu w powietrzu, ale nie można się od niego odzwyczaić.

A jeśli ktoś skupia całą swoją uwagę na dziecku, angażuje się najlepiej jak potrafi, ale z jakiegoś powodu czuje się źle? Jak odróżnić zwykły kryzys od baby blues i w końcu – jak rozpoznać depresję poporodową?
Baby blues objawia się obniżeniem nastroju, pogorszeniem samopoczucia na krótką chwilę i pojawia się ok. 3. doby po porodzie. Najczęściej jest spowodowany wyrzutem hormonów. Natomiast depresję poporodową diagnozujemy w pierwszym roku po porodzie.

To, co może pomóc aby w domowym zaciszu określić skalę problemu to Edynburska skala depresji poporodowej. Jeśli widzimy u siebie ryzyko wystąpienia depresji (cierpiałyśmy kiedyś na depresję, jesteśmy samotne, wizja rodzicielstwa mocno rozmija się z naszymi oczekiwaniami, w naszym życiu pojawiły się inne traumatyczne doświadczenia), warto być czujnym i pozostać w kontakcie z psychiatrą i psychologiem.

pieluszka wielorazowa Nappime, 64,99 zł; TUTAJ przeczytasz więcej o wielorazówkach

Przeczytałam ostatnio taką opinię, że przed przyjściem dziecka na świat należy poukładać sobie wszystko w głowie, a jeśli to konieczne – pójść na terapię, żeby swoimi problemami nie obarczać kolejnych pokoleń. Prawda to?
Powiem psychoterapeutycznie: Trzeba zrobić miejsce dla Nowego Człowieka. Byłoby świetnie, gdyby wszystko było takie uporządkowane, ale pamiętajmy – ta nowa sytuacja będzie wyzwalała w nas dużo nowych emocji i przywoływała wiele starych. Co można zatem zrobić, żeby przygotować się na przyjście dziecka? Zmniejszyć swoje oczekiwania i bezwarunkowo zaakceptować swoje dziecko. Nawet jak płacze całą noc. A nade wszystko być wyrozumiałym dla siebie. Uznać nadrzędną prawdę: jestem wystarczająco dobrym rodzicem. Moje dziecko nie ma innego rodzica. Jesteśmy dla siebie stworzeni!

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.