„Dzieci? Niech zostaną w domu! Na naszym weselu bawią się tylko dorośli”

17

„Nie lubię dzieci i nie chcę, by przychodziły na moje wesele! To ma być impreza mojego życia. Nawet jeżeli ostatecznie nie będzie, to wkładam w nią oszczędności mojego życia, mam więc pełne prawo, by rozdawać karty i trzymać łapę na liście gości, co nie?” – zakomunikowała mi ostatnio znajoma, pewnie spodziewając się ostrej reakcji. Tymczasem ja…

…ja się rozmarzyłam. Ach, z chęcią poszłabym na taką imprezę! ;-) Wesele bez dzieci wydaje mi się całkiem sensownym pomysłem i nie rozumiem, jak kogoś może on bulwersować. A że bulwersuje, przekonałam się, słuchając dalej znajomej.

„Nie chcę kinderbalu, który kończy się o 17 i którego najmocniejszym trunkiem jest Kubuś. Chcę mieć wesele z prawdziwego zdarzenia – pełne tańca i śpiewów do białego rana – kto wie, może i na stole! Nie chcę, by matki biegały non stop między pokojem w hotelu, w którym uśpiły dziecko, a salą weselną, albo by chwilę po 22 zakomunikowały, że już czas na nie, bo małe musi iść spać. Wreszcie – nie lubię dzieci! Wiem, że to brzmi obrazoburczo i pewnie posypią się gromy w moją stronę, ale tak właśnie jest. Nie lubię i kropka. Nie chcę oglądać ich gili, nie chcę słuchać krzyków, nie chcę widzieć fochów. To ma być impreza mojego życia. Nawet jeżeli ostatecznie nie będzie, to wkładam w nią oszczędności mojego życia, mam więc pełne prawo, by rozdawać karty i trzymać łapę na liście gości, co nie?” – mówiła Marta, a ja miałam wrażenie, że próbuje się usprawiedliwić. Niepotrzebnie. Ja wszystkie jej argumenty kupiłam. Przyznacie – brzmią sensownie.

Tymczasem Marta swoją prośbą o nieprzyprowadzanie dzieci rozpętała w rodzinie trzecią wojnę światową. „Oczywiście nikt wprost nie powiedział, że czuje się urażony, ale od teściowej wiem, że np. siostra mojego przyszłego męża uznała naszą decyzję za skandaliczną. I wciąż się waha, czy w ramach protestu…nie zbojkotować imprezy”.

Marta decyzji jednak nie zmieni. Nie po to przecież urządza wesele marzeń, by popijać na nim Kubusia

Co sądzicie o imprezach bez dzieci? Dobra opcja, czy raczej dyskryminacja rodziców? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

zjawiskowe sukienki na wesele – kliknij i zobacz więcej!

Udostępnij

17 komentarzy

  1. Zycze tej mlodej pannie, by juz nigdy nie mogla miec z mezem dzieci. By kiedys w przyszlosci zapragneli tego, ale wrocili mysla do swojego egoistycznego wesela.
    Milenialsi, egocentrycy, gowniarze

  2. Szanuję i rozumiem. Sam mam dwoje w wieku 1 rok i 3 lata. I nie ciągami ich po takich imprezach. W tym wieku dziecko nic nie skorzysta, a ja i żona tylko się umeczymy nie mówiąc o współbiesiadnikami

  3. Ja, ja, ja … z tej koleżanki wylewa się taki egoizm, że aż żal czytać. Po co się organizuje wesele? Po to, żeby w tym ważnym dniu bawić się wspólnie z rodziną i znajomymi. No właśnie: bawić się wspólnie, czyli dać gościom możliwość do udziału w imprezie w sposób jaki im pasuje. Mnie osobiście wkurza gdy ktoś na siłę chce cię wciągnąć do zabawy, gdy wszyscy twierdzą, że musisz się napić (a ty nie masz ochoty) – to wszystko wpływa na mój odbiór wesela (tzn. gdy ktoś próbuje mi nakazać jak mam się bawić). Dlatego też takie odgórne ustalenie: „nie dla dzieci” uważam za jeden z tego typu przymusów. I żeby nie było nie krytykuję tutaj osób, które zostawiają dzieci pod opieką i idą sami na wesele (jeśli w ten sposób lepiej będą się bawić to jest ich wybór). Nie wyobrażam sobie jednak nie zabrać swoich dzieci na wesele, bo wiem jaką frajdą jest dla nich taka impreza, a poza tym niezależnie do tego czy byłbym z dziećmi, czy bez to i tak nie będę się bawił do białego rana bo po prostu nie przepadam za zbyt długimi nocnymi balangami. Więc w sytuacji gdybym dostał takie zaproszeni to pojawiłbym się na ślubie, ale na weselu już na pewno nie.
    PS: W czym biegający dzieciak z gilem u nosa (na którego trzeba uważać) jest gorszy od nawalonego wujka/kuzyna zataczającego się po sali (na którego też trzeba uważać i dodatkowo nie da się przy nim oddychać)? W czym rodzice jadący o 22 do domu z powodu dzieci są gorsi od kumpla, który o 22 zasnął na stołku przy stoliku (i on i oni nie biorą już udziału w imprezie)?
    PS. Jak ktoś uważa, że na swoim weselu wybawi się za wszystkie czasy to jest w błędzie – dobrze to się bawi na czyichś weselach, a na swoim to czas leci strasznie szybko bo to cię ktoś prosi do tańca, a to podziękowania dla rodziców, teraz trzeba pokroić tort, a w międzyczasie jakieś oczepiny i okazuje się, że na końcu wesela człowiek jest wyrąbany, a niewiele się pobawił i za mało z ludźmi pogadał. Osobom, które próbują zrobić ze swojego wesela spektakl szczerze współczuję – wesele to jest żywioł, a próba jego reżyserowania dostarcza tylko niepotrzebnego stresu.
    PS. Byłem na wielu weselach, gdzie tańczyło się na stole i wypijało morze alkoholu, a mimo to na sali były dzieci i niektóre z nich nawet do późna się bawiły (rekordzista to 2 latek, który co prawda kimał na sali co pewien czas, ale jeszcze o 2 w nocy tańczył z rodzicami na parkiecie)

  4. Tylko ze to twoje wesele wiec twoje zasady. Jak ktos nie moze uszanowac tego z powodu braku kultury nie wyniesionej z domu to jego problem. Moze jeszcze psy, koty czy unne zwierzeta zabrac ze soba na te 2 dni…

  5. *Nikt nikomu do głowy pistoletu nie przystawia. To po pierwsze.
    *Zgadzam się z stwierdzeniem, że :
    Jak nie macie z kim zostawić dziecka na dwa dni, i to raz od wielkiego dzwonu, to po … decydowaliście się na rodzicielstwo.
    *Na weselach i oczepinach różne rzeczy się robi i dlaczego dziecko ma być świadkiem widoku tatusia z mamusią o 04.00 oddających hołd Neptunowi tyle że w krzakach.(a nie przewieszając się za burtę)
    *Możliwe że niektórzy rodzice mają model wychowawczy polegający na „rozpoznaniu bojem”.
    Znaczy popatrzy sobie na „konkursy weselne”, wódkę z kieliszków podpije, sprawdzi jakie gatki ma duchna pod falbaniastą sukienką, posłucha pieprznych kawałów wujka Mietka.

    Robią imprezę bez dzieci, przypomnijcie sobie co ludziom po północy odpalało na tradycyjnym weselu, … a teraz co będzie się dziać na hasło „Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni”.

    Otworzą się wrota piekieł i Boruta przyniesie flachę.

  6. Cóż miesiąc temu sama zostałam zaproszona na wesele bez dzieci – młodzi uzasadnili taka decyzję tym, że chcą żeby młodzi rodzice mieli z tego wesela frajde i się RAZEM na nim wybawili, a wiadomo, że przy 2 i 4 latku to raczej niemożliwe. Kombinujemy opiekę dla dzieci, które pierwszy raz zostaną same na całą noc, a ja już jestem podekscytowana, że będę mogła przetańczyć z mężem całą noc! Także pomimo pierwszego zdziwienia uważam, że to był super pomysł i każdemu rodzicowi małych dzieci takie oderwanie się od codzienności się przyda :-)

  7. Ta całam Marta to jakaś nieszczęśliwa zakompleksiona kobieta, która z pewnością była niegrzecznym dzieckiem i teraz w każdym przewinieniu dzieci widzi siebie sprzed lat. Współczuję jej. Dobry terapeuta miałby pewnie nie lada wyzwanie.

  8. Oczywiście Państwo Młodzi mają prawo decydować, czy zapraszają dzieci, czy nie. Tak samo jak goście weselni mają prawo decydować, czy chcą brać udział w imprezie na której ich dzieci nie są mile widziane. Ja w takiej sytuacji odmawiam. Tak naprawdę uważam że wszystko rozbija się o koszty. Za dzieciaki też się przecież płaci. Oczywiście jak zabieram na wesele 4 osoby to prezent jest odpowiednio większy.

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.