Twoje dziecko nie lubi czytać? Pokaż mu te książki – szybko zmieni zdanie

0

Moje dwa egzemplarze akurat chłoną niemal wszystko, jak leci – od opowiastek o różowych kucykach, po poważne rozprawy dotyczące struktury kosmosu, z których nic nie kumam i które szalenie mnie nudzą, no ale…jak mus, to mus, przecież dzieciom nie odmówię wspólnego czytania! Ale ostatnio zagaiła mnie koleżanka, która ma problem odwrotny do mojego – jej dziecko nie lubi czytać i mimo tysiąca prób nigdy na dobre nie zaprzyjaźniło się z książkami. Zobaczcie, co jej poradziłam.

Jeżeli i Twoje dziecko nie lubi czytać, proponuję zainwestować w Tulleta. Herve Tulleta. Facet ma tak genialną rękę do tworzenia interaktywnych, przezabawnych publikacji, że przekona nawet najbardziej opornych.

Tulleta w rodzinnej Francji okrzyknięto „Księciem książek dla przedszkolaków”, choć, prawdę mówiąc, nie wiem, dlaczego nie królem. U nas w domu, na trzecich urodzinach Dziedzica królem był niewątpliwie – książka „Naciśnij mnie” wędrowała z rąk do rąk i wszędzie powodowała niekontrolowany rechot. I może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że średnia wieku wynosiła jakieś 55 lat ;-)

„Naciśnij mnie” to światowy bestseller, który sprzedał się w milionach egzemplarzy na całym globie. Prostota i genialne poczucie humoru autora – to dwa największe atuty tej i każdej kolejnej książki Tulleta. „Genialna. Dla dzieci . I dla babci i dziadka którzy chcą być najlepsi na świecie. I dla ambitnej mamy i dla ciekawego i „zcyfowanego” taty. To także świetna propozycja dla tych rodziców, którzy twierdzą że nie umieją się bawić z dzieckiem a…chcieliby” – to pierwsza recenzja z tysiąca pochlebnych, jakie można znaleźć w sieci. Książka, której bohaterami są…kropki, właściwie nie ma fabuły – to raczej zbiór poleceń od autora. Trzeba dmuchać, liczyć, potrząsać i czarować. Może Tullet zna zaklęcie, które zamieni dziecko w mola książkowego?

Jak już złapie bakcyla, to go nie puszczajcie, tylko gnajcie do księgarni po kolejne wytwory wyobraźni francuskiego artysty. Na dobry początek polecam zwariowane przygody Turlututu. Tam też trzeba obracać książkę, liczyć,rozwiązywać zagadki, a nawet…śpiewać.  Poprzeczka rośnie, zabawa wciąż przednia.

Jest też coś dla zupełnych maluchów. Seria A KUKU to książki z grubego kartonu, któremu nie straszne wyrzynające się zębiska. Mają „schodkową” budowę, która bardzo podoba się dzieciom. Książki są świetne do nauki wyrazów dźwiękonaśladowczych!

A jak już pokochacie Tulleta tak, jak my, możecie sięgnąć po jego Książkę do kolorowania (choć to malowanka, jest równie postrzelona, co reszta książek autora) albo po „A gdzie tytuł„, w której spotkacie samego artystę główkującego nad kolejną propozycją dla dzieciaków i proszącego o pomoc w wymyślaniu fabuły. Jak zwykle jest niebanalnie i szalenie wesoło! Dajcie się zwariować!

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.