Dziecko nie chce jeść? Tych rzeczy nie rób, bo tylko pogorszysz sprawę!

0

Magda miała wtedy sześć lat. Inne dzieci ganiały za piłką, a ona przez kilka godzin siedziała nad zimnym kawałkiem ryby, bo od dziadkowego „nie wstaniesz dopóki nie zjesz” nie było odwołania. Do dziś na widok smażonego dorsza ma odruch wymiotny, a gdy poczuje jego zapach musi natychmiast wyjść z pomieszczenia, w którym go serwują – nie ważne, czy to dom znajomych, czy wypasiona restauracja, do której umówiła się z chłopakiem na wyczekiwaną randkę. Znany pediatra Carlos Gonzales przestrzega: jeżeli nie chcecie sprezentować swoimi dzieciom takiej samej traumy, NIGDY nie zmuszajcie ich do jedzenia!

A przez zmuszanie rozumie nie tylko tak jawną przemoc, jak w wypadku Magdy (puenta jej historii była taka: nie mogła odejść od stołu od obiadu do kolacji – w rezultacie, po wielogodzinnym ślęczeniu, zjadła dorsza, ale zaraz później go zwymiotowała), ale także wszystkie groźby i szantaże kierowane pod adresem dziecka nie mającego ochoty na posiłek. Czyli:

„Jak nie zjesz, pójdziesz do kąta”

„Jak nie zjesz, nie obejrzysz bajki”

„Jak nie zjesz, będzie mi przykro, bo cały dzień gotowałam dla Ciebie”

„Ooo, zobacz, leci samolocik, otwórz szeroko buzię, bo musi zaparkować w hangarze”

„Włączymy bajkę – ja będę cię karmić, a ty oglądaj”

„No to jeszcze dwie łyżki, a w nagrodę będzie deserek”

Te wszystkie słynne zdania, które codziennie padają w tysiącach domów, prowadzą w linii prostej do zaburzeń odżywiania. Dziecko traci kontrolę nad swoim apetytem, nie wie, ile zjeść, by być sytym, bo porcje ma odgórnie ustalone. Założę się, że czterolatek, który – byłam tego świadkiem – zapytał stojącej obok niego kobiety: „Mamo, a czy ja już jestem głodny?” też musiał jeść na akord  – tak jak mu rodzice albo dziadkowie zagrali.

“Dla niemowlęcia matka jest wszystkim. Jest uosobieniem bezpieczeństwa, miłości, ciepła, pożywienia. (…) Od pewnego czasu jednak coś jest nie tak. Dziecko płacze bo za dużo zjadło, a matka, zamiast wysłuchać go jak zawsze, zmusza je, by zjadło jeszcze więcej. I za każdym razem jest coraz gorzej: łagodne początkowo nalegania szybko przechodzą w krzyki, płacze i groźby. twoje dziecko nie może pojąć, dlaczego tak się dzieje. Nie wie, czy zjadło więcej czy mniej, niż napisali w książce, niż powiedział pediatra, niż zjada dziecko sąsiadki. Nie słyszało o wapniu, żelazie ani o witaminach. Nie rozumie, że robisz to wszystko tylko dla jego dobra. Wie tylko, że od takiej ilości jedzenia boli go brzuszek, a mimo to wciska mu się jeszcze więcej. Dla niego takie zachowanie matki jest równie niezrozumiałe, co bicie czy wystawianie na noc nago na balkon.” – pisze Gonzales w swojej bestsellerowej książce pt. Moje dziecko nie chce jeść

Gonzales jest przekonany, że jedyną słuszną drogą jest zaufanie dziecku i jego kompetencjom, wyluzowanie w kwestii jedzenia i podążanie za maluchem. Nawet gdy je tyle, co kot napłakał, ale wszystkie wyniki ma w normie – nie ma powodów do obaw. Hiszpański lekarz często zresztą, pół żartem, pół serio podkreśla, że małe dzieci jedzą prawdopodobnie około jednej dziesiątej tego, ile chciałaby im dać ich mamy.

Zresztą, w podobnym tonie piszą eksperci z Fundacji Dzieci Niczyje: Czasami zdarza się, że rodzice, przejmując kontrolę nad tym, ile dziecko je, mają wobec niego nierealistyczne oczekiwania: chcąc jak najlepiej dla swojego malucha, spodziewają się, że będzie on zjadał duże porcje, które w wyobraźni rodziców sprawią, że „będzie rósł jak na drożdżach”. Dzieci natomiast – podobnie jak każdy dorosły – mają swoje upodobania i znają swoje żołądki: wiedzą, ile chcą i potrafią zjeść. Kiedy dziecko zaczyna sygnalizować, że nie chce jeść tyle, ile rodzice oczekują, zaczyna się najczęściej walka o każdy posiłek.

Dlatego rada dla rodziców niejadków jest jedna: nie szantażujcie, nie wmuszajcie, nie manipulujcie. Proponujcie i zachęcajcie, ale nigdy nie zmuszajcie do jedzenia. Żelazna zasad brzmi: Rodzic decyduje, co podać dziecku, ale to dziecko decyduje co, ile i jak zjeść.

ZOBACZ KONIECZNIE: Zbuntowany dwulatek? Moje dwa niezawodne sposoby

rewolucję w żywieniu dzieci trzeba rozpocząć w swojej głowie! jeżeli martwią was kwestie związanie niedostatecznie dobrym – waszym zdaniem – apetytem dzieci, koniecznie sięgnijcie po te książki; Jesper Juul, Uśmiechnij się, siadamy do stołu; Joanna Anger, Anna Piszczek, Ala’Antkowe BLW, Carlos Gonzales, Moje dziecko nie chce jeść

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.