Dziecko płacze przy odbiorze z przedszkola. Co to oznacza i jak mu pomóc? [KOMENTUJE EKSPERT]

0

„Jak ukradkiem podglądam przez okno, to bawi się w najlepsze. Gdy tylko staję w progu i mnie zauważa, przerywa zabawę i zaczyna przeraźliwie szlochać. Ciężko go uspokoić, nie reaguje na nic, taka rozpacz trwa niemal pół godziny. Dlaczego? Co się dzieje? Czy inne dzieci, gdy zobaczą po całym dniu w przedszkolu mamę, też tak się zachowują? – tymi pytaniami zbombardowała mnie ostatnio znajoma. Choć nie wydało mi się to szczególnie podejrzane, dla pewności zapytałam jeszcze ekspertki. TEKST: Justyna Mazur

Synek znajomej, sympatyczny 3-latek, rozpoczął dopiero dwa miesiące temu przygodę z przedszkolem. Wcześniej zostawał z ukochaną babcią i nianią. Adaptację przeszedł niemal wzorowo, przy porannych rozstaniach też nieźle się trzymał. W ciągu dnia – jak wynika z relacji nauczycielek – jest wulkanem energii z wiecznie przyklejonym uśmiechem do ust. I tylko przy tych powitaniach z mamą coś szwankuje. O to, czy taka reakcja na zobaczenie bliskiej osoby jest „normalna” zapytałam Patrycję Franię-Seniuk, pedagożkę i specjalistkę w zakresie doradztwa rodzinnego.

ZOBACZ KONIECZNIE: Trudne chwile w przedszkolu. Smutek i płacz to normalne reakcje,
pozwólmy dziecku na nie!

Puszcza napięcie, pojawia się płacz

– Takie rzeczy mogą się zdarzać i zasadniczo nie jest to nic, co powinno budzić zaniepokojenie. Płacz na widok rodzica, który przychodzi, by odebrać dziecko, najbardziej kojarzy mi się z tym, że w dziecku odpuszcza napięcie, które gromadziło w sobie przez cały dzień w przedszkolu. To koncepcja nawiązująca między innymi do self-reg, czyli że dziecko, z jakiegoś powodu, trzyma w sobie napięcie, np. bardzo pilnuje się, by być posłusznym w przedszkolu, a przy rodzicu, gdy już czuje się bezpiecznie, „wyrzuca” z siebie emocje. Wie, że może sobie na to pozwolić  – wyjaśnia Patrycja.

Powodów takiej sytuacji może być wiele:

  • Dziecko nie do końca bezpiecznie czuje się w przedszkolu;
  • Dziecko ma mocno wpojone powinności, np. przez komunikaty wysyłane przez rodziców, którzy chcą, by było poprawne, grzeczne, ciche, idealne, itd.
  • Możliwy jest też inny powód, chociaż tu częściej mamy do czynienia z rozdrażnieniem, a nie z płaczem na widok rodzica; chodzi o przebodźcowanie dziecka wielością różnych stresorów przedszkolu (hałas, światło, tłok)
  • Warto też zbadać, czy w przedszkolu nie dzieje się dziecku krzywda. Taka opcja jest raczej skrajnością, ale nie możemy jej całkowicie wykluczyć. Pod pojęciem złe rzeczy mamy na myśli zarówno trudność odnalezienia się w grupie, jaki i trudne relacje z nauczycielami

„Potwory pod łóżkiem, pierwszy dzień w nowej szkole, udział w zawodach sportowych – wszystko to może wywoływać u dziecka lęki, obawy, niepokoje. Bezradni rodzice nie wiedzą, jak pomóc przestraszonemu dziecku zacząć odczuwać nieskrępowaną radość dzieciństwa” – pisze wydawca o książce. I obiecuje, że po jej lekturze będziemy lepiej potrafili zadbać o małe-wielkie strachy. Polecamy! „Nie strach się bać”, Cohen Lawrence, od  22 zł

Jak można pomóc dziecku?

Po pierwsze zauważyć emocje malucha. I je nazwać! Na przykład: widzę, że płaczesz, wydaje mi się że możesz być zmęczony. Albo: widzę że płaczesz, czy chcesz mi o tym o powiedzieć?/czy chcesz mi o powiedzieć o tym, co się stało?/czy chcesz mi o powiedzieć o tym, co czujesz? Ale uwaga! Są dzieci, które bardzo nie lubią takich pytań – zastrzega Patrycja Frania-Seniuk. I dodaje, że jeżeli rodzice zgłaszają się do niej właśnie z takim problemem – problemem trudnych powitań po całym dniu w przedszkolu – zachęca ich do ustalenia z dzieckiem jakiegoś poprzedszkolnegi rytuału.

-Najlepiej, gdy jest on związany bądź z ruchem na świeżym powietrzu (w pierwszej kolejności), bądź na przykład z relaksacją, masażykami.  Niektóre dzieci potrzebują też w takim momencie wtulenia się w rodzica. Ale nie wszystkie – są takie dla których będzie to denerwujące – mówi Patrycja. Jedno jest pewne – chwilę po powitaniu się z płaczącym maluchem, nie zarzucamy go pytaniami, bo to tylko wzmoże stres i napięcie. Na rozmowę przyjdzie czas później – teraz trzeba zająć się emocjami dziecka.

Bardzo ważne jest w tym wszystkim to, jak rodzina reaguje na płacz dziecka i jakie emocje pojawiają się w rodzicu w takiej sytuacji.  Często bowiem zdarza się, że dla mamy płacz dziecka jest bardzo trudny do zniesienia. Pojawia się w takiej sytuacji złości i irytacja, lub próba zagłuszenia płaczu czy odwrócenia uwagi. Obie strategie są niekorzystne i nie pomagają dziecku, warto o tym pamiętać i popracować nad własnymi reakcjami – wyjaśnia Frania-Seniuk.

Za smartfona dziękujemy!

Na koniec ważna uwaga: Po zauważeniu i nazwaniu emocji oraz znalezieniu dobrej strategii, która pozwoli dziecku ochłonąć, częstujemy je własnym towarzystwem. Fundowanie maluchowi od razu czasu z tabletem bądź smartfonem jest kiepską opcją, bo one również mogą działać w sposób nadmiernie bodźcujący.

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.