Hej, bezdzietni! Gdy nie miałam dzieci też byłam matką idealną!

0

Siedzimy w pracowniczym bistro nad ruskimi ze śmietaną, pitolimy głupoty i nagle on – młody bóg – przystojny, bogaty i bez dzieci za to z ego, którym mógłby obdzielić pół Wrocławia, wypala (spoglądając na rozkrzyczaną, wesołą gromadę): Wiesz, moje dzieci NIGDY nie będą się tak skandalicznie zachowywały! Przełykam kęs, biorę łyk kompotu i mówię: Hola, hola, a co Ty wiesz o zabijaniu!?

Zawsze wydawało mi się, że mamy dwie narodowe specjalizacje – piłkę nożną i medycynę, tymczasem nie! Tych specjalizacji jest co najmniej trzy, przy czym tę trzecią – udzielanie dobrych rad na temat wychowywania dzieci – do perfekcji opanowali bezdzietni.

To oni zazwyczaj rzucają pełne politowania spojrzenia, gdy wynosisz ze sklepu krzyczącego i wijącego się dwulatka, któremu właśnie runął świat na głowę, bo nie dostał lizaka („cóż za rozwydrzony bachor! matka kompletnie sobie z nim nie radzi!”)

To oni dyskretnie przewracają oczami na wieść, że wciąż śpisz w jednym łóżku ze swoim trzylatkiem („ja wszystko rozumiem, ale TRZY lata!? TRZY!? Oj, absolutnie sobie tego nie wyobrażam! Moje dziecko od początku będzie spało u siebie!”)

To oni kręcą zniesmaczeni głowami, gdy czterolatek, z którym miałaś nadzieję zjeść w miarę spokojny obiad w restauracji, zamiast widelca używa nosa, a z pizzy robi samoloty i sprawdza, czy rzeczywiście latają („ale niewychowane dziecko! cóż za nieudolni rodzice! jak nie potrafią dobrze wychować, to niech siedzą w domu, a nie zabierają do ludzi!”)

To oni nie kryją oburzenia, gdy zbuntowany pięciolatek syczy do matki albo ojca przez zaciśnięte zęby: „idź stąd, nie lubię cię!” („ależ jak tak można powiedzieć do rodzica? toż to kompletny brak szacunku!)

ZOBACZ KONIECZNIE: Nie noś, bo przyzwyczaisz, czyli o największej bzdurze jaką usłyszałam, gdy zostałam mamą

Skąd o tym wiem? Bo sama byłam kiedyś, w poprzednim życiu, bezdzietna. I myślałam sobie: „MOJE DZIECKO będzie dzieckiem idealnym – nie jak to ze sklepu, czy restauracji.

  • Będzie spało samo. W końcu ma swoje super wygodne łóżko z najnowocześniejszym materacem lateksowym za milion monet, nie?
  • Będzie chodziło w wielorazówkach – po co mamy zaśmiecać pieluchami świat, skoro jest taka fantastyczna, ekologiczna, zdrowa alternatywa?
  • Będzie jadło szpinak, brokuły i jarmuż, a gdy dostanie do wyboru – kawałek kalarepki albo cukierek, z radością przystanie na to pierwsze
  • Będzie jak klient w krawacie – mniej awanturujące się
  • Będzie super ułożone – jak mu się coś nie spodoba, to użyje buzi – ale nie po to, by ugryźć przeciwnika, tylko by w kulturalny sposób wyjaśnić mu powody swojego niezadowolenia
  • Będzie korzystało z nocnika tuż przed pierwszymi urodzinami
  • Będzie niezainteresowane telewizją – przecież bajki są tylko dla leniwych matek!
  • Będzie takie
  • Będzie siakie
  • Będzie owakie

Szkoda, że jakaś starsza koleżanka z dwójką dzieci nie zabiła mnie śmiechem w pracowniczym bistro, gdy jej o tym opowiadałam, głaszcząc swój ciążowy brzuch i snując plany, które przenigdy się nie zmaterializowały.

Chwilę mi to zajęło, ale dzisiaj wiem już z całą pewnością – nie ma idealnych dzieci i nie ma idealnych rodziców. No, może poza tymi, którzy jeszcze dzieci nie mają.

Poduszki Lorena Canals; Lampa Miffy; baldachim Jolleinnamiot tipee; lampki cotton balls

 

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.