Klaps? To słabość i klęska dorosłego. Zobacz, jak się zatrzymać!

0

Wychowywane bez klapsów, o którym mówi się coraz częściej, wciąż bywa tematem kpin i docinek w stylu: „Tak, jasne, pozwalaj na wszystko, to ci niedługo na głowę wejdzie”. Setki tysięcy rodziców w Polsce wierzy, że kary cielesne są skuteczne i pomagają w codziennym życiu. Tymczasem naukowcy, którzy od kilkudziesięciu lat przyglądają się takim metodom wychowawczym mówią jasno: Podnoszenie ręki na dziecko – nawet w dobrej wierze – nie tylko nie pomaga, ale wręcz bardzo szkodzi. TEKST: Justyna Mazur.

I między innymi o tym mówią twórcy kampanii społecznej „Potrafię się zatrzymać” z fundacji „Dajemy dzieciom siłę”, która właśnie się rozpoczęła.

Klaps jest skuteczny? Tylko na chwilę!

Z ubiegłorocznych badań wynika, że polscy rodzice stosujący kary fizyczne uciekają się do takich metod, gdy tracą nad sobą panowanie (56%) lub są bezradni i bezsilni (36%). Niemal 25 proc. z nich jest święcie przekonana, że klapsy „działają” i wpływają na zmianę zachowania. I rzeczywiście – dość często się zdarza, że  ukarane dziecko przestaje robić to, za co dostało klapsa. Psychologowie są jednak zgodni – to zmiana pozorna, chwilowa.

CZYTAJ TEŻ: Pozwalasz dziecku na złość? ZOBACZ, dlaczego to takie ważne

– Obserwując zachowania dzieci w dłuższej perspektywie, okazuje się, że jeśli nauka o niewłaściwości jakiegoś zachowania była przekazywana za pomocą kar fizycznych, to dziecko unikało tego zachowania wtedy, kiedy istniało zagrożenie karą (np. w obecności rodzica). Jednak gdy ryzyko kary malało, dzieci nadal miały skłonność do podejmowania tych samych zachowań, które spotykały się z dezaprobatą rodziców (Gershoff i Grogan-Kaylor, 2016). Żadne z przeprowadzonych naukowych badań nie potwierdziły, że kary fizyczne są skuteczne w dłuższej perspektywie – piszą twórcy kampanii.

ZOBACZ KONIECZNIE: Złość miłości szkodzi! Jak przestać krzyczeć na dziecko?

Co zatem daje klas? Całkiem sporo!

  • obniża poczucie własnej wartości,
  • pogarsza relacje z rodzicami,
  • spowalnia rozwój poznawczy,
  • zwiększa poziom agresji w relacjach interpersonalnych,
  • wpływa na późniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym

No dobra, ale jak się powstrzymać?

Autorzy projektu podkreślają, że nie warto zadręczać się wyrzutami sumienia – trzeba za to zacząć się zmieniać. Na stronie kampanii można znaleźć konkretne pomysły na to co robić, gdy para już bucha z naszych uszu i jesteśmy o krok od szarpnięcia czy wrzaśnięcia na dziecko. Poradnik opracowali zaproszeni do współpracy blogerzy – Natalia Tur, Magdalena Komsta, Joanna Jaskółka, Kaja Wolnicka, Alicja Kost i Kamil Nowak.

Co radzą, gdy czujemy przypływ gniewu?

Po pierwsze: „Zadać” głowie jakieś zadanie. To może być na przykład:

  • liczenie od 100 do tyłu, co 3, co 7 itp.
  • wymienienie wszystkich przystanków autobusowych linii, którą dojeżdżasz do pracy
  • sprawdzenie, czy pamiętasz królów polskich zaczynając od Mieszka I ;-)

Po drugie: dowiedzieć się, co kryje się za trudnym zachowaniem dziecka. Może ucieka ze sklepu, bo razi je światło albo nie może znieść hałasu? Może boi się ciemnych przebieralni? Warto nazwać emocje dziecka, mówiąc na przykład „Widzę, że się bardzo zdenerwowałeś, bo chciałeś, żebym ci kupiła lizaka”.

Po trzecie: rzucić „koło ratunkowe”, zastanawiając się na przykład „czy w skali świata to jest naprawdę ważne?” i powtarzając jak mantrę, że „dziecko potrzebuje uwagi, a nie uwag”.

Po czwarte: zadbać o siebie. Wyjść samemu z domu, pójść na koncert czy urodziny przyjaciółki.

Po piąte: profilaktycznie unikać złości, czyli:

  • Wyciągać wnioski z trudnej sytuacji, przemyśleć zawczasu, jak można jej uniknąć w przyszłości
  • Zadbać o otoczenie, dostosować je do temperamentu i potrzeb dziecka, zredukować możliwe szkody – np. gdy dziecko uporczywie sięga po telefon, położyć je w takim miejscu, do którego nie ma ono dostępu
  • Obserwować dziecko, uczyć się jego reakcji, by dostrzegać moment, w którym zaraz wybuchnie
  • Rozpoznawać swoje granice, ustalić co rodzi stres i frustrację (np. zmęczenie)
  • Ustalić „skalę złości” i informować dziecko, na którym etapie w tym momencie jesteśmy; jeżeli taka forma się przyjmie, dziecko może również stosować swoją skalę; Można używać cyfr, buziek, porównań
  • Zaakceptować emocje – zarówno swoje, jak i dziecka – to pozwala poznać Wasze potrzeby (źródło: rodzice.fdds.pl)

Uniwersalna rada: Nie rób dziecku, co tobie nie miłe

Fantastyczną radę, o której zawsze staram się pamiętać, gdy ponosi mnie złość, sprzedała mi moja koleżanka, świetna terapeutka. A brzmi ta rada mniej więcej tak: „Zawsze, gdy zastanawiasz się, czy coś jest OK w stosunku do dziecka, zastanów się, czy byłoby też OK względem Ciebie”.

No i cóż..nawet nie muszę się zastanawiać by wiedzieć, że NIGDY nie chciałabym od nikogo dostać klapsa. A Wy?

Szukacie książki, która pomoże sobie to wszystko poukładać w głowie? Bardzo polecam
lekturę „Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko„!

 

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.