KONKURS! A imię jego…

138

Marzyło Ci się dla synka imię Maksiu, ale mąż, usłyszawszy je, powiedział: “A może od razu Burek”? Chciałaś Miłosza, bo starszak, jak tylko je poznał, mówił ciągle do brzucha “ej, Miłość, kiedy wreszcie cię zobaczę”? A może Zosia, bo tak nazywała się ukochana ciocia? 

Czekamy na Wasze historie dotyczące wyboru imienia dla dziecka – najfajniejsze/najbardziej wzruszające/ najśmieszniejsze nagrodzimy!

UWAGA! Odpowiedzi konkursowe nadsyłajcie w komentarzach pod tym wpisem. 

Partner akcji (1)

Do wygrania wspaniałe zabawki ufundowane przez partnera konkursu sklep Bajkolandia.

Nagroda główna – Fisher-Price Grający piłeczkowy dinozaur

II miejsce – Mattel Spadające małpki 

III miejsce – Fisher-Price Lisek z zabawkami 

Wyróżnienie – Fisher-Price Przytulna sówka 

małpki sówka lisek dinozaur

Waszych odpowiedzi wypatrujemy do 6 września 2016 (wtorek). 

Regulamin konkursu dostępny TUTAJ

UWAGA ! UWAGA! Mamy zwycięzów konkursu!!! 

Kochani! Siedziałam i śmiałam się do monitora czytając Wasze odpowiedzi! Bardzo, ale to bardzo za nie dziękuję – poprawiły mi humor w te parszywe, pierwsze dni trudnego dla mnie września. Ściskam wszystkich małych Olafków rodem z Krainy Lodu, Kamyczka z rezolutnym kuzynem, szalejących Ksawciów, Milkę – córę programisty, Antka – przyszłego szaradzistę i wszystkie inne szkraby o których imiona tak zaciekle toczyliście boje. Mam nadzieję, że będziecie od czasu do czasu wpadać na Świat Rodziców i czasem wesprzecie dobrym słowem! :-) – Justyna

I miejsce: ALEKSANDRA  – za niesamowicie romantyczną historię z imionami na A i M 

II miejsce: EMILIA – za przezabawny poemat o Stasiu

III miejsce: AGNIESZKA za historię ze sprytnym losowaniem “Wiktorka”

Wyróżnienie: ANIA MACIEJEWSKA – za iście kultową opowiastkę o Celinie i Jaśminie

Wszystkim nagrodzonym serdecznie gratulujemy i informujemy, że wkrótce skontaktujemy się mailowo.

Udostępnij

138 komentarzy

  1. Jak dowiedzialam się,ze będziemy mieli drugie dziecko synka,zaczęła się walka o imię….Corcia chciała Julian ( oczywiście króla Juliana z bajki Madagaskar ;-) ja chciałam Eryka a mąż Adama.Zmagania trwały aż do dnia porodu,a imię zostało wybrane dzień po urodzinach ;-) Nikt nie chciał ustąpić…. Nagle mąż wylozyl swoje argumenty,ze Julian nie bo to zwierzę z bajki a i Eryk tez nie,bo on nie chce mieć syna który kojarzy mu się z Moda na Sukces i Erykiem Foresterem :-) jak to uslyszalam to myslalam ze padne ze śmiechu :-) i tak koniec końcem mamy w swojej rodzinie Adasia :-)

  2. U nas początkowo miał być chlopiec- Krzyś. Jednak na drugim USG wyszło że jednak będzie dziewczynka… Tak nas to zdezorientowało, że przez całą ciążę nie mogliśmy się zdecydować, tzn. nic nam się nie podobało.
    -Może Gosia?
    -Gosia, Gosia…jak ta twoja głupia ciotka?
    -To może Ania?
    -Anka-Firanka.
    -Podoba mi się Marcelina.
    -Nieudana wersja imienia Marcel.
    Tak, tak właśnie wyglądała rozmowa z moim mężem. Sam nic nie zaproponował ale krytykował każdy mój pomysł. W szpitalu czekając na poród usiedlismy z kartka i spisaliśmy wszystkie imiona. Wygrała Wiktoria. Planowane imię zostało rozesłane do rodziny. “Mamy to, będzie Wiktoria!”. Między innymi dlatego, że Wiktoria oznacza sukces, a nasz ciężko było osiągnąć.
    Gdy po cc pokazano mi córeczkę, coś we mnie drgnęło. Uznałam że to nie jest imię dla niej. Była taka malutka i krucha. Powiedziałam mężowi, że będzie Weronika. On się zaśmiał i powiedział że tak pomyślał. A wiec dzis mamy naszą Weronisie. :) Co prawda wszyscy opili zdrowie małej Wiktorii ale myślę że i tak się liczy ;)

  3. Mam 3 Szkrabow. Przy pierwszym dziecku byliśmy jednomyslni Oskar lub Julia. Na świat przyszedł syn. Z drugim dzieciątkiem juz bylo przeszukiwanie kalendarza aby wybrać imię. Bardzo podobało mi się imię Zuzia dla dziewczynki a dla chłopca Błażej. I tu zaczęły się komentarze rodziny.” Zuzia to jak szmaciana lalka”,”Zuzanny to grube baby” a Błażej ” będzie błaznował”, ” syn tego ma tak na imię i jest złodziejem” . Na świat przyszła córka Oliwia . Do tego imienia także się doczepili mówiąc ” Łoliwa”. Przy 3 ciąży gdyby była dziewczynka chciałam Jagode to usłyszałam od męża że krowa jego ciotki się tak nazywała. Gdy wiedzielismy juz na 100% że jednak będzie chłopiec wybraliśmy imię Tymek. Usłyszałam że to nie imię tylko płyn do naczyń w Biedronce. Na to mój mąż że my używamy Ludwika. Słyszałam że w szkole będą go przezywac Dymek. Mamy Oskara, Oliwie i Tymka

  4. Zanim zaszłam w ciążę, zawsze zastanawiałam się jakie imiona będą odpowiednie dla moich dzieci. Wszędzie tylko słyszałam jak wołają: Weronika, Wiktoria, Julka, Lenka, Kubuś, Jaś, Marcel itp, a ja szukałam wyjątkowych imion. Sama mam na imię Aleksandra i zawsze w klasie poza mną były przynajmniej 2-3 Olki, więc marzyłam, żeby chociaż moje dzieci były jedyne o takim imieniu. Jak zaszłam w ciążę z córcią chciałam, żeby miała na imię Nina,do dnia, aż czytałam jeden z portali nauczycielskich (jestem nauczycielką) i znalazłam imię LIWIA. Cudne i wyjątkowe. A najbardziej spodobało mi się, jak dziewczynka o tym imieniu się przedstawiała: Jestem Liwia, taka Oliwia bez O. I to był strzał w dziesiątkę. Córci też czasami zdarza się w ten sposób przedstawiać, ale uważa, że to zabawne. Teraz ma już 5 lat. Natomiast u syna imię wybrał mąż i tu od początku był zdecydowany na Kajetana, nie było mowy o innym imieniu. Dobrze, że to też rzadziej spotykane imię i super pasuje do naszego nazwiska. Także jesteśmy szczęśliwą rodzinką 2+2, żeby równowaga była zachowana.

  5. Mam synka Mateusza
    Już 20 lat temu jak byłam nastolatką wiedziałam jak mój syn będzie miał na imię opiekowalam się wtedy siostrą cioteczna przez wakacje miała roczek i miała brata ciotecznego w rodzinie był od niej starszy o rok i miał na imię Mateusz .
    Zawsze pytałam się jej : Ewelinka powiedz z kim wczoraj się bawilas a ona mi na to z Menieniusiem .
    Nie umiała powiedzieć Mateusz tylko Menienius od tej pory obiecałam sobie ze jak kiedyś będę miała syna będzie Mateusz (Menienius).

  6. Nasz pierwszy synek miał być dziewczynką ale okazało się, ze Tosia jednak bedzie Aleksandrem. Właściwie to w kalendarzu akurat były imieniny Kajetana jak dowiedzieliśmy się, ze to bedzie chłopiec i jakoś wkreciło mi sie to imię ale doszlismy do kompromisu został Aleksander Jan na drugie po pradziadku. A przy drugiej ciąży też chcieliśmy dziewczynkę dla wyrownania w rodzinie ale Martynka badz Malwina bo tak syn chciał okazała się Kajetanem, do którego mąż dojrzał, bo inaczej tego nazwać nie umiem :-)

  7. Gdy dowiedzieliśmy się o ciąży postanowiliśmy, że imię dla chłopca wybierze mąż a dla ja wybiorę imię dla dziewczynki. Bardzo wcześnie prosiliśmy o potwierdzenie płci dziecka i dostaliśmy informację, że będzie chłopiec. Ja się zaczęłam stresować ale nie dlatego, że chciałam dziewczynkę ale dlatego, że po głowie męża “chodziło” imię Florian. Od razu w głowie miałam: Florek, Florek – to dobre imię dla słodkiego pieska. No ale… Postanowiliśmy. Mąż wybiera dla chłopca a ja dla dziewczynki. Więc z trudem ale jakoś się pogodziłam z tym imieniem. W późniejszym etapie ciąży okazało się, że będziemy mieć córkę jednak! Ah ta moja radość i ulga, że jednak nie będzie to Florian. No ale zaraz… To ja mam wybrać, ale jak? Jakie imię? W głowie milion myśli. Stres. Przecież to decyzja na całe życie. Wybrałam kilka. Niby wszystkie ładne ale nie mogłam się zdecydować. Poprosiłam więc moją mamę o radę. Usłyszałam wyliczankę od najładniejszego (Amelia) do jej zdaniem najmniej trafionego (Pola). Gdy mąż dowiedział się, że imię Pola nie podoba się jego teściowej od razu je zaakceptował. I tak właśnie mamy cudowną córeczkę Polę – najukochańszą wnuczkę mojej mamy <3

  8. Po pierwszym USG miała być dziewczynka i była kłótnia mąż chciał Nadie a ja Inge,ciągle tłumaczył że to jego córeczka i nie wyobraża sobie żeby miała inaczej na imię…. Mówił jak by był chłopczyk to byś Ty wybrała imię ;). Co się okazało na drugim USG ze jednak chłopczyk więc odrazu wiedziałam ze będzie Igor :) i oczywiście mąż nie nie nie Kacper hehe a ja mu przypomniałam ze jak chłopiec to ja wybieram he… Ciągle twierdzi ze Igor mu się kojarzy z pomocnikiem Frankeshtajna hehe ( garbatym zezowatym itd ) hahaha ale mnie i tak to nie odstrasza :) za 9 dni będzie już z nami ten mały Igorek :)

  9. Jak sie dowiedzieliśmy że beda bliźniaki chłopczyk i dziewczynka mieliśmy wybrać imię razem jednak moj kochany przyszly maz stwierdził ze on wybierze dla dziewczynki ja dla chlopca choc mieli miec na imię Amelia i Natan Natan został a Amelia nie bo jak posuchal piosenki Fiesta latina to stwierdził ze jego córeczka będzie Juanita i tak zostało i nie mogłam mu wybic z głowy tego imienia

  10. Nasz cud był długo wyczekiwany. Udało nam się zobaczyć dwie kreski po 10 latach bycia razem. Radość przeszywał strach o każdy dzień. Nasz maluszek jeszcze siedzi w brzuszku, ale już za około tydzień nastąpić powinno nasze pierwsze spotkanie. Z imieniem było ciężko, ponieważ ani ja ani mąż nie chcieliśmy ustąpić. Mąż bardzo chciał żeby nasz chłopczyk miał na imię Jan, natomiast ja bardzo chciałam Karola, Antoniego lub Ignacego. Stwierdziliśmy, że tak długo na niego czekaliśmy że nie będziemy sugerować się opiniami przyjaciół i rodziny, sami podejmiemy tą decyzję. Czas mijał a żadne z nas nie chciało ustąpić. W końcu mąż zarządził losowanie. Podpisał małe karteczki z wymienionymi imionami, wrzucił do miseczki i powiedział że takie imię jakie wylosuję, takie otrzyma nasz syn. Wylosowałam imię Antoni. Imię się przyjęło wśród rodziny, mąż też już się do niego przyzwyczaił. Najbardziej rozczula mnie jak rozmawia do brzuszka nazywając go Antek :)

  11. Syn i mąż od początku ciąży mówili do mego brzucha Stachu,Stasiu.Gdy dowiedzieliśmy się że będzie to dziewczynka zaproponowałam imię Nel.Oznajmiłam chłopakom:
    -Będzie Nel jak bohaterka książki W pustyni i w puszczy dzielna towarzyszka Stasia.
    Na to mój syn z okrzykiem
    -O to super a następne dziecko nazwiemy Kali!
    Mój mąż na to -Synku wtedy mamusia musiała by mieć nowego tatusia Kali był czarnoskórym chłopcem.
    -Tato ty jak wracasz z pracy też jesteś cały czarny, nikt nie zauważy.
    Ten dialog często rozpamiętuje i zawsze wywołuje uśmiech na mej twarzy.A mąż zastanawia się nad zmianą zawodu z mechanika na piekarza ;).

  12. Z moim mężem jesteśmy prawie 10 lat razem. W nasze pierwsze wspólne walentynki, byliśmy w kinie na filmie “Tylko mnie kochaj”, gdzie główną bohaterką była mała Michalina. Mojemu mężowi bardzo spodobało się to imię, i po filmie powiedział mi, że kiedyś będziemy mieć taką małą Miśkę :-) Ja się tylko zaśmiałam, gdyż jako niespełna siedemnastolatka nie takie rzeczy mi były w głowie :-) Gdy dokładnie sześć lat później, w walentynki, okazało się że jestem w ciąży, od razu wiedzieliśmy że będzie MICHALINA:-) O drugie dziecko staraliśmy się półtorej roku.. Co miesiąc wielkie nadzieje a na końcu rozczarowanie.. Któregoś dnia, moja córka zaczęła bawić się lalką dzidziusiem, która od nowości leżała nie ruszana. Chodziła z nim, przytulała i mówiła że to jej braciszek Gabryś. Oczywiście uznałam że to znak, i zrobiłam test – negatyw. Zaśmiałam się sama z siebie, że już się znaków z nieba doszukuję. Ale trzy dni później okres się nie pojawił, zrobiłam kolejny test i w końcu zobaczyłam te dwie wyczekiwane kreseczki!!! Gdy po 14-stu tygodniach okazało się że noszę pod sercem chłopczyka, imię miał już wybrane przez siostrę, która wiedziała o jego ostnieniu wcześniej niż rodzice :-) Michalina ma już prawie 4 lata, a Gabriel 4 miesiące i kochamy ich nad życie!! :-)

  13. My mieszkamy za granica i mielismy dylemat gdy ja bylam w ciazy jakie imie wybrac dla naszego chlopca :) Mnie sie podobal od samego poczatku Igor :)
    -przeczytaj sobie znaczenie tego imienia, malo sympatyczni to sa ludzie (tak mowila rodzina) hehe :)
    – potem mial byc Filip… (będą mowili Filip z konopii :P)

    Zdecydowalam sie na Kacpra :)

    Ale pozniej tu gdzie mieszkamy okazalo sie ze Kacper wymawiaja przez “s” czyli KASPER i tak wszedzie zapisuja oraz ze jest to imie popularne dla psów….. jakiez bylo nasze zdziwienie :P

    I teraz zawsze mowimy: Kacper przez c :D

  14. U nas trochę upiornie ;) zapraszalismy rodzinkę na wesele i zladowalismy w miejscowości w której mój mąż długo nie był, a na miejskim cmentarzu leżała jego babcia. Poszliśmy złożyć kwiaty i wracając wypatrzylam taki wielki, posepny grobowiec. Z ciekawości podeszlam i przeczytałam kto tam leży. Otóż niejaka Jagoda. Mówię do męża ‘zobacz, taki upiorny grób i takie piękne imię!’ a mój mąż z zupełnym luzem na to ‘jak będziemy mieli kiedyś córkę to ją tak nazwiemy’. No i proszę, rok później urodziła się nam Jagoda – Baba Jaga;)

  15. Byliśmy pewni, że tym razem też będzie dziewczynka. Gabrysia dostała imię jakiego nigdy nikt nawet nie brał pod uwagę. :) wyszliśmy z USG i wspólnie z mężem stwierdziliśmy, że tak będzie idealnie mimo wcześniejszych sprzeczek.
    Tym razem będzie chłopiec. Miał być Franek, ale nie byliśmy przekonani i wybraliśmy Ignaś. Babcia mojego męża powtarza nam ciągle wierszyk “Ignacy nic nie znaczy. Tylko wąsem rusza i miny robi wpatrując czy już są gotowe pierogi.” I dużo osób nam odradza, ale tak jak w przypadku córci po prostu wiemy ze tak będzie idealnie.

  16. Ewa Łukasiak on

    A imię jej Hania zostało nadanie już w ciąży.
    Razem z mężem byliśmy w trakcie wymyślania imion, ale nie mieliśmy pojęcia jakie imię nadamy naszej córeczce. Pojechaliśmy na święta do moich rodziców, którzy jak zwykle dopytywali “to jak mała będzie miała na imię?”. Nie chciałam odpowiedzieć kolejny raz że nie wiem, więc troszkę złośliwie i dla żartu powiedziałam – Hanka. Jak to Hanka?! – odpowiedziała moja mama.
    [ Pewnie pytacie skąd taka reakcja? Otóż imię mojej mamy to Anna i zawsze powtarzała jak bardzo nienawidzi gdy ktoś mówi do niej Hanka. Przeważnie była nazywana tak przez moją ciocię i babcię które nigdy nie mogły rozróżnić tych dwóch imion ]
    Mój mąż dla żartu zaczął nazywać małą Hania. Nawet rodzice dzwoniąc do mnie pytali “jak się czujesz? jak Hania?”
    Na początku imię to było dla żartów, aż w końcu poważnie zaczęłam zastanawiać się bo nawet mi się spodobało i przyzwyczaiłam się do “Hani”.
    Zapytałam mamy co o tym myśli, w końcu tak się denerwowała gdy ktoś ją nazywał Hanka, myślałam że nie lubi tego imienia. Okazało się że nawet mojej mamie spodobało się to imię i tak już zostało- Hania. Po narodzinach gdy wzięłam ją pierwszy raz na ręce już nie pasowało mi żadne inne imię do niej, już wiedziałam że będzie to Hania. W taki też sposób moja ciocia i babcia nauczyły się że Anna i Hanna to dwa inne imiona ! :)

  17. Będąc w ciąży z mężem ustaliliśmy że ja wybieram imię dla córki on dla chłopca. I tak miała być Jaśmina lub Ragnar ( mąż zafascynowany serialem “Wikingowie” i Skandynawią). I tak teraz mój mąż zajmujący się ogrodami ma żonę Różę i córkę Jaśminę.
    Dodam, że mój dziadek ma problem z zapamietaniem imienia prawnuczki i często zamiast Jaśminki lub w skrócie Jaśki jest Justynka lub Joasia. Chociaż ostatnio wykazał się jeszcze większą kreatywnością będąc na spacerze z małą został zapytany przez jakąś Panią o imię prawnuczki… odpowiedział “NIE WIEM” :-)

  18. U mnie z moim chlopakiem to byla masakra z tym imieniem kłótnie sprzeczki on swoje na swoje zawsze chcialam miec córeczkę Nikole on nie bo imie Nikola jest zbyt pospolite wszedzie je slyszy i ile jeszcze dzieci bedzie tak nazwane mój chciał Amelia ale nie zbytnio powiedzialam ze moze Julka a on wyczytał czubek w necie ze to jakas męczennica haha i Noe będzie tak sie nazywała co do imienia dla chłopca chcialam aleks ale tez nie bo kojarzy mu sie z tym filmem co występuje pies o imieniu aleks chciał Gabriel bo cos zaczal mi z aniołami wylatywać mowie to nazwijmy bo Lucyfer bedzie oryginalnie :) ale wkoncu mala sie urodzila i została Nikola Amelia

  19. Jestem w drugiej ciąży i ponownie stoimy przed wyborem imienia. Mamy już Szymka (2latka 5 miesięcy) i czekamy na braciszka dla niego. Z imieniem tak jak i za pierwszym razem są pewne komplikacje, ale zacznę od początku..
    Jak za pierwszym razem dowiedzieliśmy się, że będzie synek to praktycznie jednogłośnie wybraliśmy Adasia. W podobnym czasie (miesiąc wcześniej) miała rodzić bratowa męża i oni również chcieli Adasia (po zmarłym ojcu bratowej), więc nie chcieliśmy dwóch Adamów o takim samym nazwisku i wybraliśmy Szymon. Do nowego imienia bardzo się przywiązaliśmy, nawet gdy okazało się, że u brata jest jednak córeczka to nie zmieniliśmy imienia i zostaliśmy przy Szymku. Śmieliśmy się, że może jeszcze będziemy kiedyś mieli synka to tak go nazwiemy. Teraz będąc w drugiej ciąży, chciałam mieć dla synka kompana, on jak mówił o dziecku to tylko o bracie, o siostrze nie wspominał, więc pomyślałam, że może teraz będzie Adaś. Jednak imię to jest oblegane także w mojej rodzinie i chrzestna Szymka jak poznała płeć dziecka to też mówiła, że na Adasia czekają (urodził się w zeszłym tygodniu). Tym sposobem znowu stoimy przed dylematem, niby teraz dzieci miałyby inne nazwiska, ale cały czas nie możemy się zdecydować, a to już niespełna 2 miesiące do rozwiązania. Myślimy trochę o Karolu, Krzyśku, ale Adaś cały czas do nas wraca. Coś czuję, że ostateczna decyzja zapadnie dopiero po urodzeniu, a póki co czekamy po prostu na brata dla starszego synka, któremu na razie nie wmawiamy żadnego imienia. Pewnie byłoby mu łatwiej zwracać się do brzuszka po imieniu, ale tak jest trochę zabawnie jak mówi do brzuszka: “co słychać, brat?”

  20. Historia imienia dla naszej Córy zaczyna się w kwietniu 2007 rok od złożonej obietnicy pod gołym niebem. Poznaliśmy się z jej tatą w kwietniu, a w maju już oficjalnie byliśmy parą… Oczywiste jest, że szybko rozmawialiśmy o naszych przyszłych dzieciach. I tak, podczas ciepłego kwietniowego popołudnia, siedząc
    w lesie na polanie obiecaliśmy przed sobą, że to ja dam imiona naszym przyszłym córkom, a On nazwie naszych przyszłych synów.
    Po 9 latach Mój Mężczyzna musiał zachować się wielce honorowo i zgodzić się na mój wybór… (a kręcił nosem całe 9 miesięcy, choć sam pomysłu nie miał żadnego).
    A imię wybrałam kilka lat później. Waleria… Spodobało mi się znaczenie i źródłosłów tego imienia i już wiedziałam, że to tym imieniem nazwę swoja pierworodną… Bo wiedziałam, czułam to całą sobą, całym sercem, że będę mieć córkę. I wiedziałam, że ma być to Waleria.
    Waleria pochodzi od łacińskiego valeo, valere- być silnym, twardym, mocnym, hardym, zdrowym.
    I mamy swoją Walerie, Walcie, Walke, Wale <3. I jest zdrowa, silna i twarda :)

  21. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży żyłam w przekonaniu, że będzie córeczka-Amelia, aż tu nagle w 19 tc okazuje się, że będzie chłopiec. Zaczęły się rodzinne debaty każdy członek rodziny podał swoje wymarzone imię co za tym idzie było dużo śmiechu i nie uniknęliśmy też sporów.
    Przyszła babciulka przejęta swoja długo wyczekiwana rolą zaproponowała imię Ariel- w duchu sobie myślę matko słodka szkoda, że nie od razu syrenka Arielka :)
    Przyszły dziadek też miał swój typ- Armin pierwsze moje skojarzenie to Armin van Buuren słynny producent muzyczny myślę o niee jak mi w głowie będzie tak dudnić muzyka i będą w domu koncerty to tego nie uniosę więc odpada :)
    Siostra męża- to może Cyprian w sumie kiedyś podobało mi się to imię ale później mąż sprowadził mnie na ziemię i mówił: “to prawie jak cytryna” tak pieszczotliwie nazywa nasz samochód nawiązując do jego marki :)
    Teściowa zasugerowała-Hugo mówię tylko nie to bo będzie niczym waleczny stworek z gry Hugo o odstających uszach niczym skrzat i wielkich oczach – myślę odpada.
    Więc szukamy dalej.
    Teść- Kewin no dobra imię całkiem ok ale film “Kewin sam w domu.”, “Kewin sam w Nowym Jorku” leci w każe święta więc to troszkę przesada z tymi Kewinami :)
    Mąż mówi to będzie strzał w 10- Olaf, a gdzie tam to przecież bałwan z “Krainy Lodu”.
    Musiałam wziąć sprawy w swoje ręce. Kilka lat temu w 2013 roku nad Polską przeszedł huragan Ksawery może to i dziwne ale powiedziałam sobie, że kiedyś właśnie takie imię nadam synkowi. I tak właśnie się stało w brzuchu już mocno rozrabiał przed narodzinami wszyscy pieszcztoliwie nazywali go Huragaś. Imię to jak się okazuję dobrałam tak jakbym trafiła 6 w LOTTO. Wystarczy tylko, że pojawi się w pokoju to po jego wyjściu wszystko wygląda tak jakby przeszedł nie huragan, a prawdziwy tajfun :)

  22. ania Maciejewska on

    mamy dwie córeczki Celina 3l. i Jaśminę 1.5.
    imię Celina od zawsze mi się podobało,w ciazy w ramach rozwijania hobby uczyłam się francuskiego,bohaterką podręcznika była Celine. poza tym lubię Celine Dion. mąż się zgodził i twierdzil,ze to on wymyslil. jakie było i nadal jest nasze zdziwienie,gdy za każdym razem wszyscy się dopytują, czy jesteśmy fanami Kazika i Kultu i śpiewają refren piosenki, w której to imienniczka naszej córki jest niezłą imprezowiczką 😉 piosenka już tak nam wpadła w ucho,że spokojnie można powiedzieć,że wzorowalismy się na Kulcie.
    z Jaśmina było inaczej. jako dziecko miałam pół garderoby w Alladyna i Jasmine,lalki, zabawki. gdy miałam 8 lat siedziałam z moją mamą na balkonie i oznajmiłam, że w przyszłości będę mieć córkę Dżasminę. mama odparła,że chyba Jaśmina, bo tak po polsku brzmi to imię,a w dodatku piękne. powiedziałam, że to paskudne imię i że się nie zna. jaka byłaby szczęśliwa,gdyby zdążyła je poznać

  23. Oj było ciężko… Co do imienia sprzeczaliśmy się do samego porodu. Nawet w szpitalu kiedy położna pytała o imię nie wiadzialam co powiedzieć. Na badaniach wyszło, że będzie CÓRECZKA… i dopiero się zaczęło. Bardzo chcialam Córkę BLANKĘ .
    Nie! Od razu sprzeciw, Tatusiowi podobała sie BIANKA. Padła propozycja z mojej strony IGA, bardzo mi sie podoba , zresztą do dziś. Ale, Nie! Ponownie Tatuś sie sprzeciwił. Będzie INGA.
    _ Już mnie nosiło. Tuż przed porodem, wpadło mi gdzies imię DARIA. Ale oczywiście musiał Tatuś cos dodać. Będzie DOROTA! Niesluchałam już mojego Partnera wcale. Na porodowce dałam Córce na imię Daria Iga… Jest cudowna i każdy mi to mowi.

  24. Historia naszego “imieninowego zboczenia” (jak je często nazywam) sięga 33 lata wstecz, wówczas na swiat przyszedł pierworodny syn moich rodziców-Marcin, dwa lata później Marek, trzy lata później ja-Magdalena i osiem lat po mnie Michalina, w między czasie jedna siostra mamy doczekała się Marty a druga Małgosi i Mateusza. 3 lata temu urodziła się Maja-córka Marka.5 lat temu poznałam Michała(oczywiście, to ze jego imię jest również na “M” to czysty przypadek, a za dwa tygodnie na naszą drugą rocznicę ślubu na swiat przyjdzie Miłosz. Staralismy sie o te nasze szczęscie 2 lata dlatego jego imię kojarzy nam się z Miłością wyczekiwaną i upragnioną. Czasem gdy opowiadam znajomym jak się w naszej rodzinie potoczyła historia z nadawaniem imion, śmieją się że jak tak dalej pójdzie to niedługo zabraknie nam pomysłów i zaczniemy wymyślać własne;-) My jednak wierni przekonaniu,że niczym w telenoweli M stanowi Miłość ufamy,że bedzie pomyslnym prognostykiem na naszą przyszłość;-)

  25. U nas również była duza batalia o imię. Córcia i chciałyśmy dla szkrabuni imię Agnieszka, Agunia, Aguś bo tak ładnie sie zdrabnia no i po mojej Babci natomiast tata Anna. Niestety starszej córce Anna kojarzy się z jej ciocią taka typowa jak w filmach całującą po całej buzi starszą Panią więc nie dało się jej przekonać. Tradycyjnie nikt nie chciał ustapić i rozwiązani nie było widać. Pewnego dnia olsniło mnie imię wybierze sobie sama szkrabunia a konkretnie jak się urodzi z czarnymi wloskami to tecyduje tata bo sam ma taki kolor wlosów a jak blond to my dziewczyny bo obie jesteśmy złotowłose. No i okazało się że jest z czarnymi włoskami starsza trochę się zasmuciła wówczas jej opowiedziała ze ciocia Ania tak naprawdę ma na imie WŁADYSŁAWA ale nie lubi tego imienia więc wymyśliła sobie nowe i tylko nasza ANIA jest ta prawdziwą, więc jakoś to zniosła a ciocia jest już Władzią. Teraz włoski Ani zbielały i córcia stwierdziła ze już możemy zmienić jej imie na Agusia… i jak to teraz wyjasnić że juz się nie da :)

  26. U nas od początku miała być dziewczynka. Mąż uparł się na Michalinkę, czego ja zupełnie nie mogłam przetrawić. Mi to imię kojarzyło się ze starą zakonnicą, która w podstawówce prowadziła rekolekcje i przedstawiała się następująco: “Mam na imię Michalina. I żeby było łatwiej zapamiętać jest to wieeeelka micha i dłuuuga lina”. Jak słyszałam o Michalnce tylko to zdanie brzmiało mi w głowie. Tymczasem minęło 9 miesięcy ciąży i gdy po porodzie spojrzałam na moją córcię, pomyślałam: “Nie no ewidentna Michalinka”. I tak to mamy Michalinkę.

  27. Gdy dowiedziałam się ze jestem w ciąży byliśmy na etapie oglądania codziennie wieczorem bajki Masza i niedźwiedź. Gdy okazało się że będzie druga cora mąż od razu powiedział że ma mieć na imię Masza jak w bajce. Wymyslalysmy różne imiona ze starszą córką, ale jak uslyszalysmy że on jest jak niedźwiedź i tylko Maszki nam w domu brakuje to ustapilysmy :-) I tak oto mamy w domu raczkujacego rozrabiake i jak w bajce Maszka nie daje spokoju swojemu niedzwiedziowi ;)

  28. Nasza historia z imieniem teraz wydaje się być śmieszna ale wtedy przystworzyła nam nie małe zamieszanie. W połowie ciąży dowiedzieliśmy się że zostaniemy rodzicami chłopca przez 7miesięcy próbowałam postawić na swoim i dać na imię Kajtuś. Mąż nie był zachwycony, skojarzyło mu się z psem babci ale w końcu zdecydowaliśmy się na imię Szymon.
    Gdy urodziłam okazało się że to dziewczynka. Byliśmy baaardzo zaskoczeni tą pomyłką, ale szczęśliwi że nasza córka jest zdrowa i taka śliczna. ” Nie mamy dla niej imienia, masz jakiś pomysł”- zapytał świeżo upieczony tatuś. “Może Asia” powiedziałam ale w tym czasie nasza córeczka tak płakała… Mąż wyszedł z przekonaniem że powiedziałam Kasia…
    Ja dzwoniłam do rodziny i przyjaciół że mamy Asie a mąż że mamy Kasie. Oni zdezorientowani na to że mamy się dogadać bo nie wiadomo jak ma na imię nasza pierworodna;-) Zdecydował tata i mamy Kasiulke ;-)

  29. Opcji było oczywiście kilka… Antonina Lilianna Marcelina Ania Dobrusia… Tosia nie – bo co czwarty pies lub kot tak się wabi. Marcelinę i Anię zaproponowała teściowa, więc sami rozumiecie, wiadomo… Gdy nasza córka przychodziła na świat, a był to szybki i prawie przyjemny poród, w piekny majowy kortowiadowy dzien (olsztynskie juwenalia) w radiu leciały słowa piosenki “I do Lili mówił jedno…” Eneja. A że my z mężem spędziliśmy miły studencki czas w Olsztynie, to teraz mamy naszą Małą Lili. Lilusinek ma jeszcze brata Szymona zwanego Guciem-Gustawem-Gustavo Feuertenem.

  30. Od dziecka marzyłam ze moim pierwszym dzieckiem bedzie dziewczyna.Na myśl o dziewczynce przychodziło mi do głowy co najmniej kilka propozycji imion: Madzia, Tosia, Zuza, Tola, Ola, Lena, Amelia, …..i z wyborem jednego na pewno miałabym problem! Ale dziewczynki (póki co) nie mam więc nie muszę się nad tym zastanawiać :-)
    Mam za to cudownego syna, dla którego imię zostało wybrane jeszcze przed jego narodzinami, ba! Nawet go w moim brzuszku jeszcze nie było! O tym, że Oliś będzie Oliwierem wiedziałam od czasu kiedy moje serce mocniej zabiło do pewnego mężczyzny, aktualnie mojego narzeczonego :)

  31. W 2014 roku gdy dowiedziałam się że jestem w piatym tygodniu ciaży partner powiedział że będzie to chłopiec po kilku miesiącach na usg mój ginekolog potwierdził że bedzie chłopiec byłam tak zachwycona że z spośród wszystkich moich siostr jako pierwsza urodze chłopca.Z imieniem było tak że chciałam aby mój synek nazywał się Maks no ale coz partner się nie zgodził bo powiedział ze za synkiem nie bedzie wołał Maksiu choć do tata powiedział ze dziwnie brzmi.Do tego po 2 dobach w szpitalu przyjechał partner powiedzial ze damy imie po jego ojcu Tadeusz ale ja sie na to nie zgdodziłam bo ja nie chce by mój syn nazywał sie Tadzio.Nastepnego dnia ponownie przyjechał partner i powiedział ze bedzie nazywał się Zbigniew wtedy to sie zdenerwowałam i powiedziałam jemu żeby juz imion nie wymyślał bo i tak na żadne z nich się nie zgodzę jak on nie zgodził się na moje to ja na jego i więc w takiej sytuacji po długich naradach nazwaliśmy go Michał.Teraz mój synek ma prawie 20 miesięcy i nazywa sie Michał.Teraz jestem w drugiej ciaży i gdy bedzie córka nazwe ja Maja a jak synek Maciek.

  32. Wybór imienia dla dziecka zawsze jest problemem ! Ilekroć ja myślałam z mężem o tym jak nazwać synka … dochodziło do fochów! TAK nie, tak też nie, a takie imię zbyt popularne, takie zbyt wydziwiane, a takie się nie odmienia, a takie zbyt ponure ! No i nim poznaliśmy płeć to nazwaliśmy brzuch “DARUŚ”. Każdorazowo gdy głaskaliśmy brzuch , opowiadaliśmy mu historię tak się zwracaliśmy . Poszliśmy na drugie USG i wyszło,że mamy chłopca ! Nie wiem czy to intuicja czy nie, ale Pani GINEKOLOG ZAPYTAŁA jak będzie miał na imię. Równocześnie z wielkim uśmiechem powiedzieliśmy “DAURUŚ” i tak zostało . Gdyby była dziewczynka byłby kłopot ! Tak, to imię nadane brzuszkowi rozwiało nasze wątpliwości.

    Oprócz Pani ginekolog nikt nie poznał naszej decyzji. Tydzień później, przyjechała teściowa i przywiozła misia z naszytym imieniem i mówi ” to był znak ! Kupiłam dla dziudziusia misia, był tylko DAREK, więc tak musi zostać”. Pierwszy raz nie zmierzyła się z naszą odmową. Dla niej to ONA wybrała imię. Do tej pory się z tego śmiejemy (a no co, niech teściowa myśli że choć raz się z nią zgadzam ;) ).
    Pozdrawiam Edyta

  33. My mieliśmy już dwie córki,
    z nimi poszło raczej z górki,
    bo Wiktorię i Oliwię zawsze chciałam.
    Z trzecią… Ciąża? Ale jak?!
    Na imię pomysłu brak,
    nawet płci maleństwa nie poznałam.
    – Niech to będzie – mąż się wtrąca,
    – Niespodzianka już do końca.
    Pomyślimy, gdy już będzie on lub ona.
    Fajny pomysł! Daję słowo!
    No więc wciąż bezosobowo
    się zwracałam do mojego łona.
    Ale – rzecz to oczywista,
    gdzieś tam już hulała lista
    w mojej głowie, z imionami, lecz dla chłopca.
    Gdy mężowi się spowiadam,
    on ze śmiechu się pokłada,
    bo i jemu kwestia listy nie jest obca.
    Wszyscy mi mówili wszędzie,
    że tym razem chłopiec będzie,
    więc sugestii tej ulegać zaczynałam.
    Imię żeńskie – problem spory,
    bo już chyba do tej pory
    najpiękniejsze pomysły wyczerpałam.
    Aż tu nagle, przed porodem,
    coś wspomniałam mimochodem,
    że córeczkę chyba urodzę.
    Więc mąż, który – bądźmy szczerzy –
    w me przeczucia zawsze wierzy,
    nad imieniem zaczął myśleć po drodze.
    No i nic, choć tak się starał.
    Więc ja pytam: – A Tamara?
    I to imię bardzo mu się spodobało.
    – Piękne – mówi, – choć ze Wschodu,
    a gdy wysiadł z samochodu,
    stał przez chwilę zamyślony pod szpitalem.
    I tak stał, i stał przy drodze…
    – Halo! Bo ja tutaj rodzę!
    Lecz nie musisz mną przejmować się wcale!
    – Myślę – mówi mój mężulek,
    obejmując mnie tak czule,
    – że to imię jest w dziesiątkę trafione:
    W Rosji ciągle coś się dzieje,
    gdy konfliktem nam zawieje,
    to Tamara zapewni nam ochronę.
    Przyznam (co się rzadko zdarza)
    – nie znalazłam komentarza,
    więc skupiłam się na równym oddechu.
    Będąc w stanie, w jakim byłam,
    dowcipu nie wychwyciłam,
    a mój maż boki zrywał ze śmiechu!

    Od pół roku jest już z nami
    Tamaluga, Tamcia, Tami –
    prześcigamy się w przeróbkach jej imienia.
    Codziennie się okazuje,
    że to imię jej pasuje.
    Jest cudowna i niech nigdy się nie zmienia.

  34. Na mojego męża przyjaciele wołają Stefan. Wynika to z podobieństwa w zachowaniu do Stefana Karwowskiego z 40latka. Niego wcześniej nie myślałam poważnie o tym imieniu. Nasz syn na się urodzić na Mikołaja i tak też go chciałam nazwać. Odkąd maż rozmawia ze Stefanem w brzuchu, przywykłam i oswoiłam się z tym. Tak go nazwiemy.

  35. Już w 2004 r. z moim obecnym mężem ustaliliśmy, że nasze dzieci nazwiemy Julia lub Kacper. Zdecydowaliśmy się na pierwsze dziecko około 11 lat później, a jak wiadomo i Julia, i Kacper to obecnie jedne z najpopularniejszych imion w Polsce. Gdy dowiedziałam się, że spodziewam się córki, od razu krzyknęłam “Julia, absolutnie! Wszystkie dziewczynki to Julie, i jeszcze to straszne zdrobnienie: Julka. Wymyślę coś lepszego.” No i tak myślałam, myślałam… Laura nie, bo ma głupie zdrobnienie. Zosia nie, bo też dość popularne. Oliwia, kojarzy się mężowi z oliwkami i pizzą. Marta, nie bo ja się tak nazywam. W końcu wymyśliłam!!! ALICJA! Piękne imię, niedenerwujące zdrobnienie, nie widzę Alicji w rankingach najpopularniejszych imion.OK! Alicja…
    miesiąc po porodzie płakałam z żalu, że takie imię wybrałam. Może nie ma go w pierwszej 5tce najpopularniejszych imion, ale jest chyba 6te, czy 7me;) Zdrobnienie ALA, zamieniło się nawet w moich ustach na ALUSIĘ, ALUNIĘ:P

  36. Gdy moja mlodsza siostra uczyła się mówić,moje imię Dagmara skrocila sobie do imienia Maja. Tak sie to przyjęło ze wszyscy w rodzinie mowia do mnie Maja. Jak dowiedzieliśmy sie z mężem ze będzie córeczka on bez zastanowienia powiedział że będzie miała na imię właśnie Majka. Natomiast swoje drugie imię czyli Jadwiga ma po mojej prababci i babci męża. To ukoronowanie ich za trud jaki wlozyly w pomoc przy naszym wychowaniu. zarówno dla męża jego babcia jak i dla mnie moja prababcia były jednymi z najważniejszych dla nas osób.

  37. a my mamy Polę i Nelę :)

    Przy pierwszym dziecku od razu wiedziałam, że jeśli będzie dziewczynka to Pola a jesli chłopiec to Mikołaj. Mąż bez najmniejszego problemu zaakceptował mój wybór ;) ufff ulżyło mi bardzo, bo od zawsze marzyłam o tym, że jesli urodze kiedys dzieci to właśnie takie imiona im nadam ;) urodziła się dziewczynka, więc mamy Polę. Kiedy okazało sie, że jestem w drugiej ciąży oczywiście dla chłopca nadal zostało imię Mikołaj, nad imieniem dla dziewczynki sie nie zastanawialismy, chociaz bardzo długo nie znalismy płci, bo nasz dzidziuś nie chciał sie pokazać. Pod koniec ciąży okazało sie, że będziemy miec drugą dziewczynke no i zaczęlismy intensywnie zastanawiać sie nad imieniem dla dziewczynki. Mąż stwierdził, że imię musi być krótkie, najlepiej 4 – literowe tak aby idelnie pasowało do Poli. Mi podobała się Ada, no ale ma tylko 3 litery, więc odpadło na wstępie… jeszcze zastanawiałam się nad Kają, ale mąż powiedział, że kojarzy mu się z Kają Paschalską i nie chce takiego imienia, więc również odpadło. Razem podobało nam się imię Maja i pewnie bysmy mieli Maję, gdyby nie fakt, że moja siostra ma kotkę Majkę ;) Parę tygodni przed porodem powiedziałam do męża… a może Nela? i takim oto sposobem Polusia w listopadzie skończy 3 latka a Nela roczek. Czekamy jeszcze na Mikołaja…. ;)

  38. Moja 5-letnia córcia Maja jest wielką fanką Krainy Lodu, dlatego kiedy byłam w ciąży po raz drugi nie było innej opcji, tylko musiał być braciszek OLAF 😊 Na początku nie byłam przekonana co do tego imienia, no bo jak? Olaf? Jak bałwan z bajki??? Ale w końcu stwierdziłam że bałwanek był tak słodki i przezabawny że się przekonałam do imienia 😄 także mamy 5-letnią Maję i 2-miesięcznego Olafka 😉

  39. A imię jego?
    Dziecka naszego?
    Oj, z tym to mieliśmy kłopotu niemało,
    ile to kartek z kalendarza się przejrzało, imienników przeczytało,
    dziadków, babć, cioć i wujków cały sztab za dzieckiem stał,
    ale wybrać dalej nikt nie umiał.
    Nawet konkurs urządziliśmy w rodzinie,
    by zabawniej brzmiało imię.
    Nici z tego,
    do tradycji ciągnęło każdego.
    Padły: Janki, Franki, Tobiasze,
    Karole, Piotrki i Jonasze,
    z dziewczęcych imion było łatwiej,
    bo zakochałam się w jednej,
    małej, cudnej, ukochanej Wołodyjowskiego,
    Talara,Wodeckiego, Gawlińskiego
    -BAŚKA, Basia, Basieńka,
    ale cóż z tego jak nie wiemy co tam za istotka maleńka,
    w tym brzuszku siedzi,
    i ku uciesze całej gawiedzi,
    śmieje się z nas,
    aż weźmie nogi za pas,
    i wyskoczy,
    tak że nikt go już nikt nie przeoczy,
    i nieważne czy to Janek, Basia czy Karol, Piotrek
    – to nasz mały i Najważniejszy POTOMEK.
    I choć tak czekałam na dziewczynkę,
    małą słodką Basieńkę,
    to okazało się los płata figle,
    i mam dwa męskie bajtle!
    A i tak wybrałam Ja!
    W końcu jestem Kaśka- ta nieposkromiona!
    I tak jest z nami od 37 dni-WOJTEK!
    ( a dlaczego? bo tak miał na imię Najodważniejszy syryjski miś w 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii w polskiej służbie),
    i od 1911 dni -MIKOŁAJ!
    (bo tak dobrego świętego patrona, każde dziecko by chciało mieć!- Na literę M mają imiona wszyscy pierworodni chłopcy w mojej rodzinie, i nie posiada litery R-trudnej do wypowiedzenia dla dziecka)

  40. Zaczęło się, cała rodzina dawała pomysły, lecz nie działały ma moje zmysły. Miała byc dziewczynka, miała byc Julka, za to mamy dziś Krzysiulka.
    Wszystko dzięki mojej mamie kochanej, chciała mi dać tak na imię, córce wyczekanej, lecz niestety wyszła córka. I tu zaczyna się górka, po czasie już imię Krzyś na nią nie działa, ale nikogo jak jego tak nie kochała.

  41. Od wielu lat wiedziałam, że mój syn będzie się nazywał Damian. Takie mało spotykane imię u dzieci, więc na pewno będzie czuł się wyjątkowo wśród swych rówieśników. Niefart chciał, że moim partnerem życiowym stał się nikt inny jak mężczyzna o imieniu Damian! No nic.. trzeba było znaleźć inne imię – padło na Filip – często spotykane, ale mężowi też się spodobało. Zaszłam w ciążę i okazało się, że będzie syn! I co? po kilku dniach usiedliśmy razem i w tym samym momencie stwierdziliśmy – nie, Filip nie pasuje, nasz syn będzie miał inaczej na imię. No i się zaczęła batalia.. a może Szymon? A może Marcel? Albo jeszcze inaczej? Rodzice, teściowie i znajomi, wszyscy proponowali imiona, ale takie, które podobało się mi, nie podobało się mężowi i vice versa. Nadeszła Wielkanoc. Co robiliśmy przy stole? Wymyślaliśmy imiona. Po wymienieniu kilkunastu kolejnych, rzuciłam Kuba – był kiedyś czas, gdy imiona – Kuba i Julia bardzo mi się podobały, do czasu, gdy poszłam do kościoła, a tam na 7 chrzczonych dzieci, wszystkie nosiły imiona – Julia i Kuba. Więc rzucone przeze mnie imię w święta było ot tak, bez przekonania. A mężowi się spodobało. I od tego momentu nie dawał się już przekonać, że inne imię będzie lepsze, nawet gdy koleżanka powiedziała “mój pies się tak nazywa” ;) I moje tłumaczenie, że teraz 150000 Kubusiów jest w Polsce, też nie pomogło. Ani argument, że “kiedyś podobał mi się taki chłopak, ale mnie zignorował i nie kochał i mam teraz uraz do imienia i ble ble ble”. Co usłyszałam w odpowiedzi? “Ale ten Kubuś będzie wyjątkowy – będzie Cię kochał mimo wszystko i najbardziej na świecie”! To były piękne słowa.. I teraz mam syna Kubusia :) I mimo, że będąc w sklepie słyszę 15 matek, które krzyczą “Kubaaa”, to i tak wiem, że ten Kuba jest MÓJ i jest wyjątkowy <3

  42. A imię jej będzie Helena. Od kiedy pamiętam, uwielbiałam to imię. Wydawało mi się takie dostojne, ponadczasowe. Nasza historia jest doskonałym przykładem, że i wilk syty, i owca cała, a nawet kury z sąsiedniego kurnika mogą być bezpieczne. Kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, stawialiśmy na chłopca. Mąż wtedy rzucił “Adaśko” i tak już zostało. Na USG połówkowym okazało się, że na świat przyjdzie jednak dziewczynka, co praktycznie co miesiąc było powtarzane przez lekarza prowadzącego ciążę. Bardzo chciałam wtedy, żeby była Helenka, ale znając niechęć męża do wszystkiego co “stare”, zaproponowałam ukraińską wersję, bardzo popularną: Olena (mąż jest Ukraińcem). Zresztą miało by to znaczenie symboliczne – poznaliśmy się w pracy, a osoba, której zawdzięczamy znajomość też miała tak na imię. Pewnego wieczora, po wizycie u lekarza, mąż ni z gruszki, ni z pietruszki zapytał, czy nie lepiej, żeby dziecko miało na imię Helena. Nogi się pode mną ugięły ze szczęścia, serce moje załomotało. Oczywiście, zgodziłam się, ale tak nagła zmiana decyzji sprowokowała pytanie: A skąd Ty to wziąłeś? “O tam, na takiej karteczce na słupie wisiało”. TAK, MOJE DZIECKO MA IMIĘ Z NEKROLOGU, które na Ukrainie nie są w ogóle spotykane….. Niemniej, tatuś dumny, że to on wybrał imię, mamusia zadowolona, że to imię, o którym ona marzyła, a babcia na Ukrainie szczęśliwa, że imię ma ukraiński odpowiednik.

  43. Jeszcze zanim byłam w ciąży wiedziałam jakie imię będzie nosił nasz syn. Bo to, że będzie syn wiedziałam od początku. Skąd? Sama nie wiem, ale jakaś taka intuicja :) Jako, że mąż jest Paweł to synek nie mógł otrzymać innego imienia jak Piotr :) [ i nie chodzi tu o promocję pewnej sieci sklepów – co to, to nie :) ]. Jakaż była radość, gdy pierwszy raz mąż świętował swoje imieniny29 czerwca razem z brzusiem, a w tym roku już z dziesięciomiesięczniakiem. Nasz Piotr Opoka to niezły rozrabiaka, ale kochamy go nad życie. P.S. Nikt z rodziny za bardzo nie protestował w kwestii imienia, jedynie mąż chwilę się upierał za Gniewomirem, ale kwestia wspólnych imienin za kilka lat go przekonała :)

  44. Opowiem Wam jak podszedł mnie mój mąż. Byłam w ciąży z naszą córeczką gdy doszło do wyboru imienia. Oczywiście ja chciałam je wybrać, ale demokracja w związku to podstawa, więc poszłam na ustępstwa. Najpierw rozmawialiśmy z mężem, że fajne są krótkie imiona i takie wybieramy ze względu tez na długie nazwisko. Dokonaliśmy selekcji do 10 imion żeńskich. Potem mąż powiedział, że imię dla córki, to wybiera tata, a dla syna mama, bo gdzieś tak usłyszał (oczywiście chórem poparli go kumple, którzy byli przy tej rozmowie). Zgodziłam się więc, aby z tych 10 imion wybrał 3 najlepsze. Zostały faworytki: Lena. Maja i Julka. Po miesiącu okazało się, że Lenkę nawała siostra cioteczna męża, która urodziła miesiąc przede mną, więc jedno imię nam odpadło, a Julka z kolei przeprowadziła się po sąsiedzku z nami, więc tez byłoby dziwnie gdybyśmy z sąsiadką wołały nasze dzieci na podwórku czy placu zabaw. Została więc Maja. Po paru miesiącach mąż przyznał się, że od razu to ukartował, bo to było jego wymarzone imię dla córki (sam ma pasiekę uli z pszczółkami, którą teraz też nazwał Maja), a ich ulubioną bajką, którą razem oglądają jest oczywiści Pszczółka Maja… Imię dla synka wybiorę już sama ;)

  45. O nas nie było żadnych planów, nie wiedzieliśmy czy to syn czy córcia! No i problem zaczął się właśnie 4 grudnia- kiedy urodziła się córa. W szpitalu mówią „Ale fajnie, normalnie Barbórka”. Nasłuchałam się, ale nie podjęłam decyzji. Przyszedł mąż i mówi super: BASIA! A ja sprzeciw, nagle- nerwy jak stąd do Warszawy! „Moja teściowa Barbara, babcie dwie Basie, ojciec górnik nie uważasz, że to krzywda dla maleństwa???” – krzyczałam jak mogłam najgłośniej. Mój mąż milczał, a za jego plecami- MOJA TEŚCIOWA! Z transparentem o tym jaka jestem dzielna, dla mnie słodycze, duża maskotka- po prostu zachowała się najwspanialej na świecie, a ja taka świnia! Udobruchaliśmy ją, nie gniewa się. A nasza córa jest Zuzia!- Bo to pierwsze imię, które wypowiedziała moja teściowa. Więc na jej cześć ZUZANNA! A od dnia porodu w naszym domu dalej omijamy imię BARBARA! Chyba się go boimy ;p

  46. U nas walka o imię dla naszego synka trwała pół roku. O ile w kwestii imienia dla dziewczynki byliśmy zgodni, że jeśli okaże się, że w brzuszku mieszka córcia, będzie Pola lub Olimpia, o tyle dla chłopca nasze typy bardzo się różniły. Bardzo podobało mi się imię Leon, mojemu mężowi kojarzyło się z Leonem zawodowcem. Pod uwagę brałam również Borysa, ale mamy osiedlowego pieska Boryska więc odpada. Bardzo spodobało mi się imię Wiktor, ale mężowi kojarzyło się z kolegą z klasy, który był niezłym chuliganem. Mężowi z kolei podobało się imię Alan, które nie uzyskało mojej aprobaty bo syn Edyty Górniak ma na imię Alan, a jakoś specjalnie za nią nie przepadam ;) Pewnego razu zaczęliśmy oglądać serial Wikingowie, bardzo nam się spodobał i wciągnął nas tak bardzo, że potrafiliśmy cały sezon odcinków obejrzeć w jeden dzień! Wtedy zgodnie stwierdziliśmy, że damy na imię synkowi tak, jak główny bohater się nazywa czyli Ragnar. Stało się, mamy w domu małego wikinga Ragnarka :) Teraz planujemy drugą ciążę i zastanawiamy się jakie imię nadamy drugiemu dziecku, ale chyba już nie będzie to imię serialowe, chociaż kto wie ;)

  47. W naszym przypadku „walka” o imię dla najmłodszej pociechy trwała do końca ;) tzn. do dnia porodu. Była to trzecia ciąża, a mieliśmy wtedy już (i tak jest do dziś;)) dwóch synów. W 12 tyg. ciąży lekarka na usg powiedziała, że będzie to raczej chłopak – a ja to wiedziałam, jak tylko zobaczyłam 2 kreski na teście. Imię było już wybrane przy drugim synku – Szymon. Na kolejnym usg lekarka mówi „no ja tu widzę dziewczynkę”. Ja niby ucieszona (bo marzyłam o córce), ale nie dowierzałam i do końca wszystkim odpowiadałam „podobno dziewczynka”. No to teraz jakie imię? Przejrzeliśmy cały kalendarz i wybrałam – będzie Lilianka :D. Mąż niestety też wybrał – Emilka. Do walki o imię dołączył jeszcze nasz pierworodny „mamo, ja chcę Sarę” – tak miała na imię sąsiadka, z którą lubił się bawić. Teściowa podłapała temat i co? „Sara? Ładnie – zawsze tak chciałam dać na imię, ale się nie doczekałam (ma czterech synów)”. Ja niby przytaknęłam, że ładne, ale co z tego? Będzie przecież Lilianka :D Każdy upierał się przy swoim. No i nadszedł TEN dzień – dzień porodu. Myślę sobie tak – pomarudzę jeszcze na porodówce o tą moją Liliankę, jak mąż zobaczy moje cierpienia, to na pewno się zgodzi. Zagaduję między skurczami, a ten dalej swoje. W końcu jest – ONA. Położne pytają jakie wybraliśmy imię? W tym momencie mąż szepcze mi na ucho „ale sprawdziłaś że to na pewno dziewczynka? Bo ja z wrażenia zapomniałem się przyjrzeć.” Uśmiecham się i odpowiadam „tak kochanie, mamy córeczkę”. On na to „to co? Emilka?” No nie mogłam odmówić :D Tak oto mamy córeczkę – Emilia Sara :) A Szymon i Lilianka czekają na swoją kolej ;)

  48. Gdy dwa lata temu dowiedzieliśmy się że oczekujemy córeczki bardzo się ucieszyliśmy, jednak przez bardzo długi czas nie potrafiliśmy wybrać imienia. To co podobało się mi, nie podobało się mężowi i to samo w drugą stronę. Przez bardzo długi czas nie mogliśmy się ze sobą zgodzić. Gdy juz myślałam że wybór imienia nastąpi dopiero po narodzinach córeczki, wpadłam na dość kontrowersyjny pomysł. Na szczęście mąż na niego przystał, choć wydało mu się to nieco zabawne :) Postanowiliśmy wypisać na kartce wszystkie imiona które nam się podobają, a następnie codziennie na chybił-trafił wykreślać jedno imię z listy, tak aż na liście zostanie tylko jedno imię. I tak zaczęliśmy wykreślać, dzień po dniu, skrupulatnie celowaliśmy w karteczkę i wykreślaliśmy imiona, których na początku było aż 20. Gdy na naszej liście zostały 3 imiona usiedliśmy razem i długo się nie zastanawiając powiedziałam “Wiesz co, nazwijmy ją Lena. To jedyne imię które od początku tak naprawdę mi się podobało. Mąż zaczął się śmiać, bo od początku to on nalegał na to imię :P A ja widząc w ostatniej trójce Lenę i dwa imiona które już wtedy mi się nie podobały, byłabym smutna gdyby trafiło na inne :) Tak więc została Lena, a gdy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam że to był dobry wybór :)
    Teraz spodziewamy się synka i tak naprawdę mąż wybrał mu imię. Ale gdy usłyszałam tragiczną historię jego wujka, który miał właśnie tak na imię, sama się popłakałam przy opowieści i nie potrafiłam odmówić imienia Paweł… Im bliżej porodu tym bardziej się do tego przekonuje i wiem że Pawełek będzie miał super patrona. Mimo że wujek zginął za kierownicą, to wiem że był świetnym kierowcą i zawsze ktoś z góry będzie patrzył i pilnował naszego synka <3

  49. Miała być córeczka. Od zawsze. Nie, że jakoś specjalnie nad tym myślałam, marzyłam, ja po prostu nie dopuszczałam do siebie innej myśli. W mojej rodzinie, gdzie mam same siostry, same kuzynki, same ciocie, gdzie chłopców brak, nie mogło jakoś być inaczej. A jednak. Ależ było zdziwienia, ależ chaos w głowie i przyznam, że na początku ta wiadomość mnie przybiła. Imię dla dziewczynki wybrane miałam od zawsze, o chłopięcym nawet nie myślałam. I zaczęło się myślenie. Uznałam, że to tak dziwne, że będę miała synka, że nie może to być kolejny Piotrek, Kacper, Paweł, Maciek. Długo z mężem myśleliśmy, w końcu on miał jedno wybrane, ja drugie i nijak nie szło się porozumieć. Uznaliśmy więc, że nic na siłę, musi samo wpaść trzecie. I kiedyś oglądaliśmy jakiś program z udziałem dzieci i Pascala Brodnickiego i tam był pewien chłopiec. Usłyszeliśmy jego imię i od razu się nam spodobało. Niepospolite, ale nie wydziwione, zangielszczone itd. Pięknie brzmiące, dające moc możliwości zdrobnienia, a przede wszystkim mieliśmy poczucie, że jest jakieś wyjątkowe. Tak jak wyjątkowy miał być chłopiec, którego na początku całkowicie nie byłam sobie w stanie wyobrazić, tzn. kompletnie nie czułam się stworzona do bycia mamą chłopca. Musiało być w nim coś takiego, co by mnie do niego w jakiś pokrętny sposób przekonało, zbliżyło. Wiem, głupio to brzmi, ale trudno jest tamten dziwny dla mnie czas opisać słowami. Później, gdy synek się już urodził, a ludzie pytali jak ma na imię, często słyszałam zdziwione, powtórzone “jak?” albo “dlaczego takie imię?” Więc tłumaczyłam..:

    Jest w imieniu synka coś wyjątkowego
    i zaraz wam zdradzę co to takiego.
    Natan -to imię od początku do końca pisane
    tak samo brzmi jak wspak literowane… ;)

    A ciekawi jesteście jakie imię miała mieć córeczka? Bo to też pewna historia. Ja, Ola, Aleksandra, miałam się nazywać inaczej. Rodzice wymyślili to imię na cześć pewnej aktorki, piosenkarki robiącej w tamtych latach karierę za sprawą musicalu Grease. Jednak obydwie moje babcie narzekały, że co to za imię, będą mnie przezywać, wydziwnione takie. I rodzice odpuścili, a ja od zawsze żałowałam, że nie noszę pięknego imienia Oliwia. Jednak przeznaczenie znajdzie drogę i choć babcie wnuczki Oliwii nie mają, to prawnuczkę owszem :)

    pozdrawiam
    mama niezwykłego 5-letniego Natana i przeuroczej 1-rocznej gwiazdeczki Oliwii :)

  50. Nasz pierwszy synek otrzymał imię Adaś, córeczka-Ania, a gdy trzeci raz byłam w ciąży i okazało się, że będzie to chłopiec mąż zaczął szukać imienia rozpoczynającego się na literę “A”, by tradycji stało się zadość. Natomiast ja z dziećmi nie szukałam żadnych imion, a szukaliśmy rysunku naszej rodziny narysowanego kiedyś przed naszą córcię. Nasza opiekunka poprosiła, by Ania narysowała swoją rodzinę. Córeczka narysowała rodziców, starszego brata, siebie i jeszcze dwójkę dzieci-Pawełka i Paulinkę, więc teraz było dla nas oczywiste,że to będzie Pawełek. Szybko przekonaliśmy męża i mamy Pawełka.Być może pojawi się jeszcze Paulinka.

  51. Nasza miłość synek , długo długo wyczekiwany i mocno przez nas kochany. Nie było jednak łatwo i tak pięknie jak sobie wymarzyłam.
    Synek długo wyczekiwany, ponad 3 lata. W końcu na paseczku zobaczyłam 2 upragnione kreseczki. Od początku czułam że to będzie dziewczynka. Mamine przeczucie. Imię dawno wybrałam – Wiktoria, mąż nie prostestował. Imienia dla chłopca nie mieliśmy.
    W 3 miesiącu na badaniach okazało się że jest bardzo duże ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa 1:84. Pomyślałam że to chyba żart – my młodzi, zdrowi rodzice , zawsze sie zdrowo odżywiałam, dbałam o siebie , mąż również. W rodzinie nigdy nie było przypadków chorób. Zawsze miałam przeświadczenie że chore dzieci zdarzają sie ludziom którzy robią coś “zle”, nie wiem zła dieta, leki… mają takie przypadki w rodzinie …
    Zagłębiłam sie w temacie , czytałam mase artykułów i spojrzałam na to wszystko całkiem inaczej. Kto tego nie przeżył nawet nie zrozumie ile takie sytuacje potrafią w człowieku zmienić.
    Zaproponowano mi sprawdzenie genotypu maluszka żebym nie musiała do dnia porodu czekać w niepewności. Zgodziłam się. Odliczanie dni, godzin , minut do wyczekiwanego telefonu ze szpitala było przeogromnym stresem. Jestem osobą o dobrym sercu , podpowiadało mi ono że dziecko chore czy zdrowe i tak powinno się je kochać najmocniej jak sie potrafi. Jednak w rzeczywistości jest inaczej,wydaje mi się że każdy rodzic marzy o zdrowym dziecku. Ja też modliłam się żeby moja córeczka była zdrowa. Telefon – testy wyszły negatywnie, dzidziuś jest zdrowy. Płynęły mi łzy po policzkach.
    W szóstym miesiącu okazało się że to będzie chłopak. Ma na imię Aleksander – imię wielkiego zwycięzcy.

  52. A ja mam nadzieję, że mój syn długo nie zapyta dlaczego ma na imię Mikołaj :) Właściwie od początku wiedziałam, że będzie chłopiec. USG potwierdziło przeczucia. Wybraliśmy trzy imiona: Mikołaj, Filip albo Bartosz i nad nimi debatowaliśmy. Aż pewnego dnia, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia poszliśmy na wizytę do pani doktor a ona rozpoczęła badanie USG od słów: “no proszę jak nam pięknie woreczek prezentuje…” Tak oto został Mikołaj, już niepodważalnie :)

  53. Jeszcze w planach dziecię było,
    a już imię się odkryło.
    Za potrzebą nazywania
    po imieniu do poznania,
    mąż mój, nasz żartowniś znany,
    proponuje- Staś kochany!

    Synek bowiem się zamarzył,
    tak więc ojciec się odważył,
    puścić wodze swej fantazji,
    nie przepuścić tej okazji.

    Stach? Stachura? Stanisławek?
    To jest dobre dla zabawek!
    Lub dla panka bez ustanku,
    piwko spija o poranku.

    Nikt na serio nie traktuje,
    bo nic ciążą nie skutkuje.
    Jednak czas powoli mija,
    a coś w brzuszku się wywija.

    Jeden drugi test zrobiony,
    lekarz już jest umówiony,
    oto stało się i basta!
    Dzidziuś nasz już zdrowo wzrasta!

    Gdy już pewne to się stało,
    imię wybrać by się chciało.
    Babcia, dziadek proponują
    Adam, Radek, wszyscy knują!
    Ciocia myśli może Zenek
    albo jeszcze lepiej Genek.
    Wujo drapiąc się po brodzie
    chce zapobiec takiej szkodzie,
    zapodaje Piotrek, Tomasz,
    chyba że nam wyjdzie Jonasz.

    Słucham tego, nie dowierzam,
    połowicy się więc zwierzam,
    że ten Stasiu co żartował,
    w głowie mojej się zachował.
    Na to słyszę śmiechy, płacze,
    toć to imię starca raczej!
    Ja z tym zdaniem się nie zgadzam,
    negocjacje więc odradzam!
    Wy ciężarnej nie stresujcie,
    Stanisława oczekujcie!

    Temat zatem zawieszony,
    milczą wszystkie w sporze strony.
    Jedak przez okres czekania,
    częsta potrzeba dzidzi nazywania.

    Przyzwyczajeń moc jest duża,
    Staszek często się wynurza
    w tych rozmowach o dzieciątku,
    naszym małym tym majątku.

    Dzień narodzin wnet się staje,
    szczęścia każdy z nas zaznaje.
    Cudny chłopczyk się naradza
    i uroki swoje zdradza.
    Jakom mama upieczona,
    kochająca, wierna żona,
    wiem, że synka Stasia tulę
    patrząc w oczy jego czule.

    Wujek, babcia nawet tato,
    milczą wiedząc co ja na to.
    Chociaż łudzą się po ciuchu,
    prędzej schowam się na strychu
    niż ustąpię w tym temacie,
    kropka i już imię macie!

    Większość już jest pogodzona,
    najważniejsze mąż i żona.
    Babcia, dziadek też poddają
    na imionach się nie znają.
    Ino wujek ma nadzieję,
    że odmienię imion dzieje.
    By nie zwodzić więc już jego,
    idę ja do cywilnego.

    Więc pamiętaj drogi panie,
    zanim zaczniesz żartowanie
    przemyśl dobrze swoje słowa,
    tako rzecze mądra sowa.
    Zatem żarty są żartami,
    ale Staś zostanie z nami!

  54. Gdy okazało się ze jestem w pierwszej ciąży w sumie od razu zaczely się spekulacje co do imienia. Początkowo miedzy mną a partnerem. Nigdy nie mieliśmy “ustalone” ze bedzie się nazywalo tak czy siak. Przez pól ciąży nie mogliśmy sie dogadać co do imienia. Wiec wzielam kalendarz i kartkę i wypisalam wszystkie imiona które mi się podobały. Po jedenej stronie imiona chłopięce po drugiej dziewczęce. Dalam kartkę chłopakowi żeby zobaczył i wybrał z tych ewentualnie dopisal swoje typy. Tak wiec zostalo po 3 imiona. Gdy okazało się ze to dziewczynka to sprawa zrobila się jeszcze prostsza. Zostala Olivia i Jagoda. Któregoś dnia będąc w pracy chłopak uslyszal imię Layla. Od razu mu się spodobało wiec do wyboru została nam Olivia i Layla. Ja chciałam Olivie on Layle. Rodzina, znajomi i większość innych osób byla przeciwna Layli wiec zostala Olivia 😉 gy okazalo się ze jestem w drugiej ciąży i ze bedzie dziewczynka od razu bylo wiadomo ze bedzie Layla 😉

  55. Od kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży myśleliśmy z mężem o imieniu ja chciałam Tośkę (Antonina) ale on się uparł że nie ponieważ PIES znajomego tak się nazywa. Imię wybrała starsza siostra będzie Olek lub Ola nigdy nie podobało mi się to imię ale jak zobaczyłam malutką wiedziałam że do niej pasuje , Teraz moja Oleńka śpi w swoim łóżeczku :)

  56. Nasze maleństwo to 7 miesięczna Oktawia :-) Wybór jej imienia nie był prosty i dopiero została decyzja podjęta w 9 miesiącu ciąży. A było to tak: będziecie mieć chłopca bo kwitniesz urodą, napewno będzie chłopiec bo masz ciagłe nudnośći, na 100% chłopiec mówie Wam….etc tak nam wszyscy wróżyli. No to skoro chłopiec….imię wybrane od razu Oliwier… nasz kochany mały długo oczekiwany Oli. Usg pierwsze, drugie, dziesiate nie wiadomo pokazuje tylko pupe. W końcu siódmy miesiac dziewczynka. Super, no ale jak to, jednak nie chłopiec???? Jak jej dać na imię……Marcelinka sugeruje siostra hmmmm śliczne tak bedzie. Kornelia….podsuwa brat też śliczne to może jednak tak…..Zuzia…krzyczy mama no też śliczne. Więc jak? Zobaczmy jeszcze kalendarz i zobaczymy jak będzie. Oktawia….piękne to które wybieramy? Zróbmy loterie, każde imię napiszemy dwa razy, złożymy karteczki i pierwsze które wylosujemy obydwoje to samo wygrywa. Losujemy, najpierw mąż potem ja. Ok, jakie masz? Mąż- Oktawia….robię wielkie oczy. No nie żartuj ja też mam Oktawia- mówie. I tak właśnie mamy nasze oczko w głowie :-) Oczywiście po oznajmieniu rodziną, było wiele komentarzy typu: jak samochód? Jak rzymska niewolica? I generalnie nikomu się nie podobało- co tym bardziej przekonało Nas o trafności wyboru :-)

  57. Imię dla córki mieliśmy wybrane 16 lat przed jej narodzinami :) Los chciał, że pierwszy urodził się syn i imię Oskar wybraliśmy po burzliwych naradach już w zaawansowanej ciąży. Chcieliśmy żeby imię nie kojarzyło się z nikim znajomym i żeby było uniwersalne . Znane na całym świecie, łatwe do wymowy. Natomiast imię córki wybraliśmy zaraz na początku naszej znajomości i jest to połączenie naszych imion.
    DA rek
    I
    A gnieszka czyli Daria . Imię to na właścicielkę czekało 16 lat :)

  58. Jestesmy rodzicami 9 miesiecznego Alexa. Ja od początku chcialam miec Gabriela. Maz upieral sie na Alan. Zrezygnowalam z mojego imienia po tym jak przeczytalam ze znaczenie Gabriel wiaze sie z aniolem smierci… i zaczelam szukac imion.. chcialam Antosia albo Nikosia ale maz byl nie do przekonania. Ktoregos dnia siostra rozmawiajac ze mna przez telefon powiedziala ze jej koleżanki w pracy powiedzialy ze mam nie dawac synu imienia Alan, kiedy zapytalam sie dlaczego uslyszalam odpowiedź ze będą go wolali anal… (Przepraszam za to slowo ale taka historia :) ) wiec opowiedzialam to mezowi. Oczywiście zasmial sie tylko. Pewnego popoludnia zadzwonila do meza tesciowa i pyta czy wybralismy imie, a maz jej odpowiada – Tak, bedzie anal ! Powiedzial dumnie nie wiedzac co palnal :) tesciowa w szoku, a ja ze smiechu kladlam sie na podloge:) po chwili dotarlo do niego co powiedzial i zrezygnowal na moje szczęście z tego imienia ale trzeba bylo dac inne wiec burza mózgów trwala.. w koncu się wkurzylam i powiedzialam ze dali bysmy Alexander ale nie chce zeby wolali na niego Olus tylko Alex, ale ze alexander to olus wiec bylam zalamana. Chyba w 6miesiacu ciazy maz zadzwonil z pracy i mowi – chcesz miec Alexandra ale zeby wolali Alex, tak? Nooo tak, odparlam i uslyszalam no to będzie Alex :) no i tak sie stalo.

  59. Imię dla naszego pierworodnego wybrał mąż i mamy syna Olafa,w drugiej ciąży z córką imię wybieralismy razem,siedzieliśmy przed laptopem i czytalismy na glos imiona dla dziewczynek(alfabetycznie)nic nam się nie podobało,już pełni rezygnacji mieliśmy zamykać komputer, gdy doszliśmy prawie do końca alfabetu i padło imię Tola, oboje z mężem na siebie spojrzelismy i wiedzieliśmy że to jest właśnie to….Nasluchalismy się o tym jakie to brzydkie imię, że krzywdzimy dziecko i tym podobne. Nie przyjęliśmy się tym gadaniem i mamy Olafa i Tole.

  60. Nie potrafię wierszem pisać, ale chętnie podzielę się, jak wybierałam imię dla mojego już 2,5 miesięcznego maluszka:)
    Zawsze podobały mi sie chłopięce imiona, które mozna było zdrobnić na “ś” – Jaś, Adaś, Staś. Kiedy zaszłam w ciąże wiedziałam, ze jesli urodzę dziewczynkę to KONIECZNIE bedzie Tosia – wymarzone imię dla córeczki mojego męża. Ale okazało sie, że bedzie chłopczyk – od razu wiedziałam ze bedzie Staś – po moim ukochanym dziadku, który niestety zmarł na miesiąc przed moja matura i nie zdarzył poznać mojego przyszłego (juz teraźniejszego) męża. Ale imię było dla mnie prostym wyborem Staś, Stasiulek, Stachu, Stanisław – brzmi dumnie prawda?:)

  61. Przy wyborze imienia dla naszego synka tez mieliśmy nie lada problem, kilkukrotne przeglądnie kartek z kalendarza czytanie w internecie co dane imię oznacza. W moim i męża przypadku imiona nasze kształtują cechy naszej osobowości. I też tak chcieliśmy dla naszego synka wiec wybraliśmy imię Piotr. Ważne dla nas również było to jak będą się do niego zwracać dzieci w szkole no i później w dorosłym życiu. Dziś wołamy Piotruś, za 10 lat będzie już Piotrkiem a za 50 lat Piotrem. :)

  62. U nas przy pierwszym synku były 2 typy: Dominik i Sebastian. Zawsze mi sie te imiona bardzo podobały, a dodatkowo pasowały do krótkiego nazwiska:) jednak pod koniec ciąży wymyslilismy nowe: Bartłomiej – a to dlatego, że i ja i moja siostra miałyśmy być Bartkami wedlug rodziców. :) a że się nie udało to mają teraz chociaż wnuka o takim imieniu:) kiedy w drugiej ciąży okazało się że będzie drugi syn nie było pomysłów.. niby były te typy, co przy pierwszym, ale jakoś to nie było już to.. :( coraz bliżej porodu, a imienia nadal brak! Pewnego wieczoru starszy syn oglądał z nami serial rodzinka.pl . Nagle mówi “Co ten Kafel tam robi??” Z początku nie zrozumieliśmy o co chodzi, ale zaraz okazało się że mówi o Kacperku :) i takim właśnie sposobem stwierdziliśmy ze młodszy brat będzie miał tak na imię, Bartek potwierdził i od tamtej pory mówił do brzucha “brat Kafel” . Także teraz mamy 6 miesięcznego Kacpra, któremu imię wymyślił 3letni brat :) i do dziś tak do niego mówi, z resztą cała rodzina też. Chyba zawsze już zostanie Kaflem :D

  63. Magdalena Katarzyna on

    Przygoda z imieniem zaczęła się od tego że zawasze byłam bardzo szczupła, natomiast od pierwszych tygodni ciąży miałam ogromny i niekonczący się apetyt. Jadłam drugie śniadanie tuż po pierwszym, pory obiadowej nie mogłam się wprost doczekać a bywało też że budziłam się o czwartej nad ranem tylko po to żeby odgrzać sobie coś z poprzedniego dnia. Rodzina kiwała głową z niedowierzaniem jak ta domowa chudzina się zmieniła, twierdzili że hoduję ‘Maciusia’ , więc zaczeły się teksty typu ‘oho Magda idzie nakarmić Maćka’. Pewnego dnia uświadomiłam sobie że imię Maciej tak naprawde zawsze mi się podobało i do tego głodomorka pasować będzie idealnie. Dziś mój Maciulek nadal lubi pojeść..:);)

  64. Nam imię dla młodszego dziecka wybrało dziecko starsze. Odkąd powiedzieliśmy starszej córce, że będzie miała siostrę od razu zakomunikowała nam, że będzie miała na imię Ela, tak jak jej ukochana Pani z przedszkola. Wszystkim opowiadała, że mama ma małą Elę w brzuchu. Nie było wyboru , trzeba było tak nazwać dziecko. Więc mamy Paulinkę i małą Elżbietkę

  65. (Gram dla siostry) Siostra jest w ciąży i wiadomo ciężko wybrać imię więc wpadłam na pomysł w karteczki losowanie .Wypisalam imiona które najbardziej mam się podobały . W losowaniu brałam udział ja siostra rodzice.Ja z siostrą wylosowalam imię Maciej A rodzice Przemek więc remis dwa na dwa Ostatecznie dałam wyciagac karteczke z imieniem naszemu pieskowi A on wylosowalam akuratMaciej haha Smiechu było tyle hih

  66. Kiedys z mezem podczas wakcji uslyszelismy jak Pewna Pani wola swojego synka Marcel, spojrzelismy na siebie i maz powiedzial jak bedziemy miec kiedys syna to tak go nazwiemy😉i kilka lat pozniej zaszlam w ciaze, i strasznie chcielismy chlopca i dzieki Bogu udalo sie synek , wiadomo Marcel😉pozniej jednak zastanawialismy sie dalej a moze inne, zobacz juz 2 naszych znajomych w czesniej nazwali tak synow. Kiedys powiedzialam do meza ze podoba mi sie bardzo imie Sebastian , oczewiscie mezowi sie nie podobalo mowil przestan , a czemu akurat Sebastian znasz jakiegos (wlaczyla sie zazdrosc) i przez 9 miesiecy zdecydowalismy ze bedzie to Kuba😉 Porod nie byl latwy pojawily sie komplekacje, maz bardzo to przezyl, ze jak zjechalam na dol do syna okazalo sie ze czeka na mnie malutki Sebastian to byl piekny prezent od meza gdyz nie wyobrazam sobie teraz innego imienia dla niego pasuje mu to idealnie😉

  67. Monika mama Eryka on

    Ponieważ mamy długie nazwisko to od razu postanowiliśmy, że nasz dzidziuś będzie miał krótkie imię. Wymyślania było co niemiara :-) ostatecznie stanęło dla chłopca Leon lub Eryk, dla dziewczynki Maja lub Olga. Okazało się że będzie synuś. Ja chciałam Leona, mąż Eryka. Nie kłóciliśmy się bo wiedziałam że przekonam męża do swojego ;-) powiedziałam przyjaciółce o swoim wyborze a ona do mnie “Leon? Gumoleon…” no i tak oto został Eryk :-D chociaż rodzina do tej pory nie jest zadowolona z naszego wyboru (do tej pory słyszę takie niemieckie imię) ale po 4 wspaniałych miesiącach spędzonych z naszym szczęściem nie wyobrażam sobie innego imienia dla niego.

  68. Imiona dla naszych dzieci są starsze niż kinecty, smartfony czy nawet Harry Potter….bo sięgają ubiegłego wieku. W letniej porze 1994 w domu naprzeciwko do opuszczonego domu sąsiadów na wakacje przyjechał z rodzicami chłopiec-Aleksander. Jako, że byliśmy jedynymi dziećmi w tym samym wieku na ulicy-zakumplowaliśmy się. Nowy kolega zapunktował u mnie już pierwszego dnia, gdy zechciał bawić się ze mną w mamę i tatę (co prawda nie chciał tknąć naszego dziecka, przebierać, go czy chociaż wozić w wózku, ale z braku laku…). I tak zaczęła się nasza przyjaźń. Łączyło nas imię Aleksander i Aleksandra. Na tę samą literę zaczynały się nawet nasze drugie imiona-Maria i Mateusz. Ja początkująca już romantyczka widziałam w tym słodkie zrządzenie losu. Dlatego snując romantyczne wizje naszej dużej rodziny zaczęłam wymyślać imiona dla naszym dzieciom. I tak wymyśliłam, że każde pierwsze imię będzie zaczynać się na ‘A’, a drugie-na ‘M’. Powstała następująca lista:
    1. Agnieszka Maja
    2. Aurora Magda
    3. Andżelika Mirabella
    Gdy mój “ślubny” usłyszałam imiona stwierdzi, że tylko dziewczyny potrafią wymyślać takie dziwactwa i że powinna jeszcze dorzucić jeszcze bardziej paskudnego Augusta Mariana… Po tym traumatycznym zdarzeniu orzekłam rozwód, zabroniłam kontaktów z córkami….i więcej już nie bawiłam się z Olkiem. Z resztą po dwóch latach wyprowadził się znów z rodzicami. Ojciec mych przyszłych dzieci zaginął, lalki (dzieci) oddałam też w adopcję, gdy poszłam do gimnazjum, młodszej kuzynce. Zostały w głowie tylko te imiona. Dopiero po około 17 latach jadąc ze studiów do domu znów spotkałam Olka. Rodzice postanowili przenieść się na emeryturę ponownie w moje rodzinne strony. Znów zamieszkali po sąsiedzku, syn odwiedzał ich co weekend…tak zaczęliśmy sie spotykać, zaręczyliśmy się, wzięliśmy ślub. Dwa lata temu przyszła na świat nasza córka. I jakie imię dostała? :) Jedno z trzech wymyślonych w dzieciństwie. Andżelika przestała mi się podobać, na dźwięk imienia Aurora mąż dostawał apopleksji….Agusia Majeczka więc pojawiła się 24 czerwca 2014 roku… Teraz czekamy na synka…i dostanie on takie imię jakie wymyślił mu jego tata.
    J (ja)-kochanie, żeby było sprawiedliwe, córci ja wybierałam to synkowi dajemy Twoją propozycję imienia
    M (mąż)-I bardzo dobrze! Zobaczysz, że moje imię nie będzie jakieś udziwniane, tylko tradycyjne…polskie..
    J- Jak np. August?
    M-Skąd Ci to przyszło do głowy….z dziecka zakonnika chcesz zrobić?
    J-Ależ kochany, jak już to Ty 17 lat temu…I zakonnikiem był Augustyn…ale jeśli podoba Ci się Augustyn bardziej niż August….
    M-??? Zaraz….ska wzięłaś te imiona?
    J-Pamiętasz naszą zabawę…. (przypomniałam mężowi całą historię wraz z imieniem jakie wymyślił)
    M-Hm…August… Zdrobnienie Gucio…Jak ten od Mai?
    J: I jakże podobny do Ciebie…lubi jeść, spać…synek Gucio będzie małą kopią dużego tatusia:)
    M:Jeszcze o tym pogadamy….
    ….Oczywiście będzie August Marian! Te imiona są naszemu dziecku przeznaczone! :)Mąż zaakceptował imiona, synek zostanie tak nazwany. A tak swoją drogą jak Ci mężczyźni są zmienni:) Po 17 latach chciał mi małżonek zaklepane imię zmieniać….Trochę więcej stałości w decyzjach:P Karencja imienia nie kończy się nigdy! I tak nasz Gucio kopie mnie teraz czekając na wyjście.

  69. Cześć! U nas w końcu po 13 latach udało się! Już od pierwszych dni wiedziałam, że jestem w ciąży i w końcu nasze marzenie się spełniło. Badanie krwi potwierdziło. Oboje z mężem nie mogliśmy uwierzyć w to, że w końcu będziemy mieli upragnionego potomka. Już po 1wszym usg potwierdzającym, że noszę w sobie tę małą istotkę postanowiliśmy mówić do brzuszka. A imię jego OLAF :)))
    Dlaczego? Wszyscy pytają dlaczego akurat Olaf? Może to i śmieszne, bo kilka lat temu oglądaliśmy Krainę Lodu, bajka taka dla dzieci wiecie (a my już po 30 lat na karku :D) ;) był tam bałwanek Olaf, sympatyczny taki, wesołek :) i tak już zostało, a gdy tylko kolejne usg potwierdziło, że będzie synek nie wyobrażaliśmy sobie, żeby nosił inne imię. Narazie możemy go tylko głaskać przez brzuszek i mówić do niego ale już się nie możemy doczekać, aż weźmiemy naszą kruszynkę na ręce i przytulimy go do siebie. Jeszcze tylko 6 tygodni i Olaf będzie z nami :) pozdrawiamy!

  70. Pierwsze dziecko córka, daliśmy na imię Lena -nikt nie komentował (na szczęście). Jestem by tego brakowało. Po 5 latach druga ciąża. Przez 9 miesięcy nosiłam pod sercem dzidzie,….z myślą, że będzie 2 córka. Jestem na porodowce ostatnie chwile przed porodem….położna pyta co będzie… Poinformowałem z mężem że córka. Imię Pola. Ooo ;) uśmiech ba twarzy lekarzy.

    Jednak znajomi komentowali. Nie krzywdz dziecka. Co to za imię. Nawet w rodzinie zdążyło się, że kręcili nosem. Teściowa niezadowolona. Więc udzieliłam komentarz,że każdy ma przecież możliwość nadania imienia dla swojego dziecka.

    Jednak kiedy doszło co do czego. Zaczęła się akcja porodowa i dziecko przyszło na świat…. Ku naszemu zdziwieniu (jak.i pozostałych osób znajdujących się na sali porodowej, również lekarzy) naszym oczom ukazało się duże, zdrowe maleństwo… Kiedy położyli mi Je do piersi okazało się, że mamy Syna!!!!
    Mąż przecinając pepowine trzasl się jak galareta…. Patrząc z niedowierzaniem nie wiedział co powiedzieć….

    I przyszedł moment, w którym poczułam się jakbym dostała czymś ciężkim w głowę. Jak damy mu na imię….
    Jednomyślnie postanowiliśmy,ze będzie Franciszek ;)

    Kiedy wyszliśmy ze szpitala i po tygodniu poszliśmy na pierwszy spacer każdy zaglądał do wózka i pytał jak córka. Informowałam że dobrze, jednak mamy Syna. Na informacje o imieniu ludzie reagowali różnie. Jedni odrazu wtracali komentarz,inni nie mówili nic.

    Jednak mimo różnych opinii jestem zdania,ze każdy ma prawo decydować sam….jak jego potomstwo będzie mieć na imię. I nawet mimo najszczerszych chęci wtracenia swoich 3 groszy powinniśmy uszanować decyzję rodziców. I nie komentować wyborów.

    A wy rodzice nie zwracajcie uwagi na DOBRE RADY rodziny jak i znajomych. Wybierzcie imię takie jak wam się podoba i dajcie je dziecku. Proszę, nie słuchajcie opinii innych.

  71. Cóż zacznijmy może od historii imienia mojego i mego męża a potem przejdźmy dalej :)
    Ja miałam nazywać się Natalia, jednak, gdy ktoś rzucił hasło Natasza nasza zostałam Wioletą :) za 3 lata na świat przyszła dziewczynka u mojej cioci i to ona otrzymała imię Natalia.
    Mąż z kolei miał mieć na imię Rafał, jednak jego wujek zaśpiewał jego rodzicom piosenkę a w jej treści: “Kto to widział, kto to słyszał mieć na imię Rafael” i tak mam za męża Tomasza.
    Gdy wybieraliśmy wspólnie imię dla naszego najstarszego syna każdy miał komentarz dla naszych propozycji, ale nie braliśmy ich sobie do serca. Został Pawełek określony przez bliskich jako łobuz, gdyż wszystkie Pawełki, które dla nich przychodziły do głowy byli ciut niegrzeczni, wulgarni a nawet na granicy prawa. Ja uznałam, że gdyby imię aż tak bardzo mogło ingerować w życie ludzi to wszyscy o tym samym imieniu byliby niemal identyczni a tak nie jest. Za przykład dałam wspaniałego księdza Pawła, który przyjeżdża do naszej parafii gościnnie.
    Ze średnim synkiem jakoś poszło w miarę gładko i jeszcze będąc w brzuszku był Wojtusiem, choć gdy jeszcze nie byłam w ciąży byliśmy na imprezie, gdzie były buteleczki coli z napisami Ty i …. nam się trafiła Paulina, więc śmialiśmy się, że może to imię dla następnego dziecka.
    Dla trzeciego syna długo wybieraliśmy imię, bo najfajniejsze imiona męskie były już u rodzeństwa i u naszych starszych chłopaków. Gdy już zostały dwie wersje- Mariusz i Radosław zostało już niewiele czasu do porodu. Najstarszy synek chciał by był to Mariusz, jednak od kogoś dowiedział się, że na Mariuszy mówi się Maniek i stwierdził, że będzie mówił na braciszka Maniek. Gdy najmłodszy był już urodzony na początku nadal nie miał imienia. Imię zostało nadane w USC prawie tydzień po narodzinach i wyglądało to mniej więcej tak: Mąż ze starszym synem tam pojechali i z stamtąd mąż dzwoni do mnie, że Pawełek płacze, że ma być Mariusz, na co ja, że nie ma co mu ustępować po to tylko, by później wyśmiewał się z imienia i przezywał, dlatego by uniknąć nieprzyjemności mamy Radosława. Tak też nazywa się mój brat cioteczny, ale widzimy się tak rzadko, że stwierdziłam, że w niczym przeszkadzać to nie będzie. Jak widać wybór imienia, to nie łatwa sprawa. 5 osób i 5 różnych historii, a każda ze zwrotami w akcji.

  72. Nasze poszukiwania rozpoczęły się dokładnie miesiąc po tym jak dowiedziałam się,że jestem w ciąży. Właściwie sam ” początek” jak i ” koniec” był wyjątkowy. O istnieniu Naszego Malucha- wtedy jeszcze ziarenka dowiedzieliśmy się na SORze gdzie zostałam przywieziona. Tam właśnie usłyszałam bicie maleńkiego serduszka. Nie wiedziałam jeszcze jaka będzie płeć, czy chłopiec czy dziewczynka , stąd rozważaliśmy zarówno opcje damskie jak. męskie. Dla dziewczynki miało być zarezerwowane imię Zuzanna, Nadia.Więcej kłopotów przyniósł Nam wybór imienia dla chłopczyka. Od początku chciałam coś niebanalnego, żadnego Michałka,Marcinka itd..W końcu przeglądając księgę imiona trafiłam na ” Nikodema” w którym z miejsca się. zakochałam. Kiedy oznajmiłam przyszłemu tatusiowi, ze to jest idealne imię dla Naszego Malucha, jego reakcja była następująca- Nikodem? chyba Dyzma ! Przecież to wszystkim kojarzy się z krętaczem i oszustem. Od tego momentu zaczęliśmy “słowną walkę”. Chciałam Nikodema i już.Właściwie to wszyscy byli na nie, ciągle słyszałam,ze to imię będzie się kojarzyło z Cezarym Pazura..z Dyzmą . Najlepsze jednak skojarzenie rzuciła przyszła prababcia. Kiedy usłyszała jak ma się nazywać Maluch, przewertowała Pismo Św. I oznajmiła,ze ” drogie dzieci, tylko nie Nikodem- toż to był faryzeusz “. Potem już wszyscy poznaliśmy całą biblijną historię wraz z etymologią imienia, którą to prababcia Nam skrzętnie przedstawiła. Przez cały ten czas ani razu nie zwatpilam w słuszność mojej decyzji, udało mi się w końcu przekonać Tatusia. Cała reszta nie miała znaczenia- to był Nasz syn i to my dokonywalismy wyboru. Nawet jeśli przyszłe babcie straszyły Nas, ze będą inaczej mówiły do. Malucha, bo najzwyczajniej w. świecie wstydzą się powiedzieć znajomym jak Mały się nazywa..Ostatecznie utwierdzilam się w słuszności Naszej decyzji 9 sierpnia br, kiedy Nasze Maleństwo zaczęło pchać się na świat. Z racji tego,że Tatusia nie było wtedy obok Nas- musiał pilnie wyjechać a jedyną ” zmotoryzowaną” osoba w moim otoczeniu była moja młodsza siostra- więc to Jej przypadł ten ” zaszczyt” wiezienia ciężarnej z odchodzącymi wodami plodowymi do szpitala. Niestety kiedy już miałyśmy wyjeżdżać z parkingu okazało się,ze samochód nie chce najzwyczajniej w świecie odpalić. W tym miejscu warto dodać,ze to małe miasteczko, gdzie nie ma środków komunikacji miejskiej..a o taxi mogłyśmy zapomnieć. Przechodzący obok mężczyzna usłyszał rozmowę mojej siostry, która próbowała znaleźć jakiś transport obdzwaniając znajomych I zaproponował, ze Nas zawiedzie do szpitala – z racji,ze był akurat w pracy, obok na budowie jechaliśmy specjalnym wozem przystosowanym do budowy:))) Pan Nikodem ( tak nazywał się Nasz wybawiciel) uratował Nam życie. Tak więc żadne inne imię nie moglo pasować lepiej do Naszego sierpniowego Maluszka.

  73. Mój mąż już dawno, dawno temu wybrał imię dla chłopca- Filip. Tak postanowił, tak je przyjęłam, choć w głowie milion innych pomysłów.. może Miłosz, może Aleksander..jednak Filip. Moja choroba nie dawała nam nadziei na szybkie poczęcie…często jednak rozmawiając zastanawialiśmy się jak będę miały na imię nasze szkraby.. dla dziewczynek najpiękniejsze imię Liwia. .. Liwia nie, jak ją będą przezywać?. No to może Inga, może Iga? Może Zosia? Mąż wszystko krytykował a sam kompletnie nic nie proponował… Po dwoch tygodniach od rozpoczęcia leczenia (choć miało trwać kilka lat), zrobiliśmy test…. a jednak stało się!!! Gdy tylko wyszły dwie kreseczki… radość nie do opisania będzie LAURA!! Choć nie znamy płci dzieciątka na milion procent będzie dziewczynka-Laura i choć nigdy nie brałam tego imienia pod uwagę. Nawet przez myśl mi nie przeszło….jednak, gdy ujżałam dwie kreski, wszystko było jasne. Nawet małżonek nie protestował, zaakceptował od razu i do brzuszka mówi Laurka :) Tak wszystko czuję całą sobą, całym sercem… a przecież kobieca intuicja nigdy nie zawodzi!

  74. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży od razu z mężem zaczęliśmy poszukiwania imienia dla naszej pociechy. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będzie to taka trudna decyzja.
    Nie mieliśmy pojęcia czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, ale byliśmy pewni, że chcemy wybrać imię już na początku. Obstawialiśmy, że będzie to Borys lub Nikodem a jeśli dziewczynka to Nadia lub Jagoda. I tak już zostało. Przyszedł dzień gdy dowiedzieliśmy się, że to jednak będzie córeczka. Cieszyliśmy się i postanowiliśmy, że mała będzie miała na imię Nadia. W polowie ciąży trafiłam do szpitala. Nie było wiadomo jak to wszystko się dalej potoczy. Resztę ciąży przeleżałam modląc się by wszystko było dobrze. Córka przyszła na świat miesiąc przed terminem. Była drobną ale silną dziewczynką. Patrząc na nią od razu poczuliśmy, że imię Nadia jakoś do niej nie pasuje. Leżała na moich piersiach uśmiechając się i zaciskała swoją mała piąstkę podnosząc rączkę ku górze. Popatrzyliśmy na siebie i prawie aię popłakaliśmy. Niemal równocześnie powiedzieliśmy Victoria. I tym sposobem nasza kochana córcia ma na imię Victoria. Jest takim naszym małym zwycięstwem. :*

  75. A nasza córeczka ma na imię Patrycja. Już jak byłam w ciąży ustaliliśmy że imię dla córeczki wybiera tata, a dla syna wybierałabym ja. Gdy się urodziła wahaliśmy się między Natalią a Patrycją właśnie. Ostatecznie mąż wybrał Patrycja po huraganie, który wystąpił w Meksyku tuż przed jej urodzinami. Swym przyjściem na świat wyrządziła w naszym życiu prawdziwy huragan. A jak podrośnie to śmiejemy się, że w jej pokoju też będzie po zabawie wyglądało jak po przebytym huraganie. ☺

  76. Kiedy byłam w wieku około 10lat w telewizji leciał serial “Czterdziestolatek 20 lat później”, który całą rodziną oglądaliśmy. Syn serialowego Karwowskiego, Marek miał trzech synów, w tym rezolutnego, małego Borysa ze związku z jakąś bodajże Rosjanką.Był tak figlarny i uroczy, że już wtedy postanowiłam , że jeśli będzie syn to dam mu na imię Borys. Lata mijały i kiedy 15 lat później (a 10 lat temu) okazało się, że będę miała chłopca wybór był niby oczywisty.Kiedy jednak zaczęłam mówić rodzinie i znajomym o wyborze imienia spotykałam się w najlepszym przypadku z niezręcznym milczeniem bądź kąśliwym komentarzem. Jak się okazało każdy w rodzinie miał jakiegoś psa w rodzinie o imieniu Borys, preferowana rasa owczarek niemiecki, mieszkający w budzie:). Byłam trochę zbita z tropu, bo nawet nie spodziewałam się, że to tak popularne imię …. wśród podwórkowych pupili. Mimo wszystko nadałam synkowi to imię, a potem przez pierwszych kilka miesięcy żałowałam , nie przyznając się nikomu. Jednak po pewnym czasie komentarzy było jakby mniej , a ja z całego serca pokochałam to imię. Był w tamtych czasach jedyny w przedszkolu, potem w szkole, a teraz celebryci nadają dzieciom to imię, coraz więcej Borysów się rodzi i okazało się, że już ludziom spowszedniało. Teraz będzie kolejny brat z nietypowym imieniem , ale tym razem ogłosimy to dopiero po narodzinach;)

  77. Przez większą część ciąży konsekwentnie nosiłam w sobie Zuzię… Do ostatniego USG, na którym moje Dziecię postanowiło się ujawnić i okazało się Chłopcem.. Bitwa o imię rozgorzała na dobre.. tylko zgody nijak na horyzoncie.. Problem rozwiązało najstarsze z naszych dzieci.. Ma być Michał – dlaczego? Bo u niej w przedszkolu jest Michał i jest najładniejszy ze wszystkich i tak się nazywał Pradziadek, a ona nie zna pradziadka bo umarł jak była w brzuszku.. I tak mamy najśliczniejszego Michała na świecie :)

  78. Wybór imienia dla dziecka to niezwykle trudne zadanie tymbardziej, że każdy z członków rodziny ma juz swój typ a razem z nim cichą nadzieję że to właśnie ich propozycja zostanie przyjeta i stanie się faktem… ja również mialam swoj typ. Po długim poszukiwaniu tego odpowiedniego imienia dla chłopca padło na Damiana ale… oczywiscie wszyscy mieli swoje “ale”… mega wkurzona tym faktem spytalam męża jakie sa jego propozycje. On oczywiscie miał kilka, tak co godzinę inną, zwatpilam… i tak do dnia porodu imię nie było wybrane. Mój starszy czteroletni synek również miał imię dla braciszka ale jego zdanie nie bylo brane na poważnie. Wszystkim opowiadał, że jego brat będzie miał na imię Karol. Nie byłam tym zachwycona tymbardziej, że imię przez niego wybrane po prostu mi sie nie podobało. I tak nadszedł dzień w którym trafilam do szpitala. Urodzilam i posypaly sie telefoniczne gratulacje. Ale sprawa imienia nadal nie byla rozwiązana. Tęskniłam za starszym synkiem, myslalam o tym, że nie będzie już tak jak wcześniej. Nie będę mieć tyle czasu dla niego. Że może czuć się odsunięty. Było mi prykro i smutno a zarazem bylam szczęśliwa bo miałam przy sobie mój drugi skarb. Wtedy przyszedł do mnie mąż i zaczelismy rozmawiać o maluchu. Postanowiliśmy, że nasz starszy syn bedzie bardzo szczęśliwy i doceniony jeśli jego brat przyjedzie do domu a on go powita tak samo jak wtedy gdy jeszcze był w brzuszku: Kalolku :-) i tak już zostało :-) bylismy szczęśliwi i jesteśmy aż po dzisiejszy dzień :-) A Karolek to takie piękne imię, jak mogłam tego wcześniej nie widzieć? ;-)

  79. imię mojego synka nadalam już z 15 lat temu ;) gdy miałam kilka lat do mojego kuzyna przychodził znajomy który zawsze coś zazartowal do mnie. Od tamtego czasu mówiłam że jak będę mieć dziecko to nazwę je Igor ;) 3 lata temu podczas pierwszych randek weszliśmy na tematy ślubu dzieci i ogólnie przyszłości jaką sobie wymarzylismy oczywiście pierwsze pytanie jak byśmy chcieli nazwać swoje dziecko gdy powiedziałam że napewno chce Igora mój chłopak odpowiedział że również podoba mu się Igor i tak minęły nam 2.5 roku dowiedziałam się o ciąży i od początku myśleliśmy o imionach ale tylko dziewczyny bo dla chłopaka mieliśmy. Mój chłopak chciał Amelkę ale ja stwierdziłam że nie podoba mi się bo co drugie dziecko nazywa się Amelka. Po kilku imionach wymyśliłam Emilkę kojarzyło mi się z czekolada milką więc słodko ;) a jednak miesiąc temu urodził się Igorek ;) I chociaż by można było pomyśleć że to koniec męki z imieniem to nie był koniec mojego chłopaka mama bardzo chciała mieć wnuka doriana a mój luby chciał Spełnić życzenie swojej mamy. Gdy przyjechał z wieściami że Igor będzie dorianem strasznie się zdenerwowałam no bo jak to od badań połówkowych nazywam go Igorem A ma być dorian ? Nie ma opcji a zresztą dorian kojarzyło mi się z filmowa prostytutką Doris więc koniec końców mam mojego Igora Doriana ;)

  80. Wybór imienia, wydawać by się mogło, że to taka prosta sprawa. Jednakże to tylko pozory. Bo kiedy już wspólnie z partnerem, dojdziecie do względnego porozumienia, to przyjdzie się Wam jeszcze zmierzyć z całym otoczeniem, a i myśli Wasze krążyć będą wokół tego, czy podjęliście właściwą decyzję. Niby taka prosta kwestia, a jednak warta głębszego przemyślenia i zastanowienia. Zdaję sobie sprawę, że na ten temat napisano już wiele. Ja jednak pokuszę się o własne przemyślenia, i opowiem, jak to u mnie z tym wyborem było.

    Pierwszy raz, przyszło mi się zmierzyć ze wspomnianym tematem, kiedy byłam w ciąży z Mikołajem. Pierwsze dziecko, więc i imię musiało być wyjątkowe. Kwestia ta, zaczęła zaprzątać mą głowę, na długo przed tym, zanim poznałam płeć dziecka. W tym celu, stworzyłam sobie listę z imionami, które najbardziej mi się podobały. Później ową listę pokazałam mężowi, i poprosiłam, aby zaznaczał, które z mych propozycji, przypadły Mu do gustu. I o ile w kwestii imienia dla dziewczynki, od początku byliśmy zgodni, bo jednogłośnie stwierdziliśmy, że będzie to Maja, o tyle imię dla chłopca, okazało się dla nas nie lada wyzwaniem. Mnie podobały się Jaś, Antoś, Kacper, Maksymilian, Igor. Natomiast, mój mąż postawił na nich krzyżyk i od razu powiedział, że jeśli będzie chłopiec, to musi być Mikołaj. Ja, nie byłam do końca przekonana, bo od zawsze byłam zdania, że ładnych imion męskich jest zdecydowanie mniej, aniżeli żeńskich. I nigdy, nawet przez myśl nie przeszło mi imię Mikołaj. Ukochany podał jeden argument, który tak naprawdę mnie przekonał. Otóż, jego najlepszy kolega, tak właśnie ma na imię, i ono najzwyczajniej w świecie dobrze się Mu kojarzy. I ja muszę się przyznać do tego, że patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, nie wyobrażam sobie, aby mój syn miał być kimś innym, aniżeli Mikołajem.

    Całkiem niedawno, znowu przyszło się nam zmierzyć z tym nie lada ciężkim wyzwaniem.
    Nie myślcie sobie, że tym razem było łatwiej. Płeć dziecka poznaliśmy dosyć wcześnie, więc wydawać by się mogło, że z wyborem imienia nie będzie więc żadnego problemu. Wszak wyżej napisałam, że zarówno mnie, jak i mężowi podobało się Maja. Jednakże, przez te kilka lat, nasze gusty nieco się zmieniły. Maja nadal jest w topowej trójce, ale dawno już spadła z pierwszego miejsca na podium, które (przynajmniej w moim przypadku) zajęło imię Gaja.
    Imię dosyć nietypowe, mało znane, ale zarazem posiadające w sobie “to coś”, co mnie urzekło, wręcz zaczarowało. Niestety, i tym razem weto postawił mój mąż, stwierdzając, że takim mitycznym imieniem, po prostu skrzywdzę dziecko. Przy okazji spytał mnie także, czy gdyby był chłopiec, to dałabym Mu na imię Uranos? (żartowniś z Niego).Zaczęły się więc wielkie, trwające niekiedy do późnych godzin nocnych debaty, które do łatwych nigdy nie należały. Znowu zgodni byliśmy w kwestii imienia dla chłopca. Tym razem byłby to Bruno. Jednak, to nie synka, a córeczkę, noszę pod swym sercem, więc i na tym musieliśmy się skupić. I tak, pewnego razu, podczas jednej z naszych debat, doznałam olśnienia. Liliana! To jest właśnie to imię! Mąż z uśmiechem przytaknął, i obydwoje mogliśmy odetchnąć z ulgą, i ze spokojem czekać na Lilianę, która obecnie ma już 2 i pół miesiąca.<3

    Wybór imienia, wydawać by się mogło, że to taka prosta sprawa. Jak sami widzicie, wcale tak nie jest. Na sam koniec, podzielę się jeszcze swoimi radami, dotyczącymi tej jakże ważnej kwestii (wymyślone razem z mężem podczas jednej z debat):
    Po pierwsze- nie dajcie się panującej modzie. Niech Wasz wybór, będzie podyktowany czymś innym, aniżeli tylko obecnymi trendami.
    Po drugie- postawcie się w roli Waszego dziecka, i pomyślcie sobie, jak byście się czuli, mając takie a nie inne imię. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że imię może wpłynąć na psychikę dziecka, lub też działać na nie krzywdząco. Nie ośmieszajmy więc.
    Po trzecie- swe decyzje konsultujcie z partnerem/partnerką, ale pamiętajcie też o tym, by czasem iść na kompromis. Przecież, tak jak to było w moim przypadku, wybór podjęty przez męża, okazał się być strzałem w 10.
    Po czwarte- popatrzcie także i na Wasze nazwisko. Sami musicie przyznać, że wybieranie imienia Maja, podczas gdy nazwisko brzmi Pszczółka, jest po prostu śmieszne.
    Po piąte- pomyślcie także o tym, jak po zdrobnieniu będzie brzmieć imię Waszego dziecka. Chyba każdy z nas używa pieszczotliwych określeń w stosunku do swojego malca. I często, są one właśnie zdrobnieniem od imienia. I jeśli Wy, potraficie wymyślić takowe w stosunku do Hermenegildy, czy Bożydara, to Wasza rodzina, czy znajomi, już niekoniecznie.
    Po szóste- nie sugerujcie się tym, co podpowiadają Wam dziadkowie, lub też jeszcze inne osoby. Pamiętajcie, że ma to być tylko i wyłącznie Wasza decyzja, podjęta z uśmiechem na twarzy, i ten uśmiech nań wywołująca.

  81. Z imieniem dla córki mieliśmy spory problem, gdyż z mężem mieliśmy całkiem inny gust! Ja uparłam się na Amelię, co spowodowało wielkie oburzenie. Jak to Amelia, przecież to się kojarzy z “melaniem”(spluwaniem). Im bardziej mąż narzekał tym bardziej tkwiłam w przekonaniu, że właśnie tak nazwę córkę. Kiedy w 38 tygodniu ciąży mąż w końcu dał za wygraną i stwierdził, że Amelka to całkiem ładne imię, odwidziało mi się i stwierdziłam, że nazwę córkę inaczej, ale też na A. Partner aż się zakrztusił kiedy powiedziałam mu, że będzie Abigail!
    W końcu doszliśmy do kompromisu i mamy śliczną Natalię Amelię ;)

  82. a nasz jest Mieszko :) chciałam Ignasia, ale mojemu kojarzyło się to z jego ś.p. dziadkiem, którego całował w rękę na powitanie… ja skapitulowałam przy wyborze imienia, a mój pewnego wieczoru leżąc w wannie stwierdził- będzie Mieszko, bo PIERWSZY! i tak zostało. W sumie znajomi się śmieją, że jak mój czekał te 45 lat na dziecko to w końcu imię musiało być odpowiednie :)

  83. Abstrahując trochę od tematu,chciałabym przytoczyć historię,dotyczącą wyboru imienia dla mojego brata.

    Miałyśmy z siostrą po kilka lat,kiedy urodził nam się wyczekiwany braciszek.Zgodnie postanowiłyśmy,że będzie się nazywał Krzysiu i choć mamie podobało się zupełnie inne imię,po długim “wierceniu dziury w brzuchu”,w końcu przystała na naszą propozycję.
    Niestety tata był nieugięty.Dwa dni po narodzinach syna wraz ze swoimi kolegami świętował “pępkowe”,a że impreza była udana,wróciwszy do domu,chwiejnym krokiem,oświadczył,że jego syn zostanie ochrzczony Stanisławem,bo tak na imię ma większość jego serdecznych kumpli,a poza tym to imię bardzo mu się podoba,bo jest takie dostojne (tak to dokładnie wówczas określił).
    Najpierw wpadłyśmy w lament,który jednak nie trwał długo,bo chwilę później,uspokojone przez Mamę,zaczęłyśmy skandować na cały głos “Chcemy Krzysia,chcemy Krzysia…!!!”.I tak bez ustanku przez całą godzinę.Tata w końcu nie wytrzymał i próbując nas przekrzyczeć,rzekł “No dobra,niech Wam będzie.Tylko błagam,idźcie już do swojego pokoju i pozwólcie mi wreszcie zasnąć!”.
    I tak oto siłą perswazji dwóch małych dziewczynek nasz brat otrzymał imię,za które jest nam po dziś dzień wdzięczny,a my wspominając czasami z uśmiechem tamte chwile,wspólnie oświadczamy,że nie wyobrażamy sobie,aby był teraz Stanisławem.Krzysztof pasuje do Niego znacznie bardziej:)

  84. Dla pierwszego syna było łatwo bo pewnego dnia już pod koniec ciąży jak zobaczyliśmy że to chłopiec(tak się kręcił na każdym usg że lekarz nie chciał nam powiedzieć bo nie był pewny czy to chłopiec czy dziewczynka) stwierdziliśmy, że będzie Filip. Wszystkim przypasowało i ok. Z drugim synkiem mieliśmy problem bo nic nam nie pasowało… Może Aleks może Lucjan a może Władysław…hm,Marcel, Ignaś czy Oliwier…. przeglądanie internetów czytanie znaczeń no nic… wszystkie piękne i wspaniałe ale żadne dla naszego…w końcu dzień porodu już na sali sobie krążę od sciany do sciany i mówie: zadecydowałam będzie Cyryl- mąż pyta czy na pewno, za chwile poród Synek już z nami patrzymy- no tak Cyryl. mąż obdzwania wszystkich no już mamy Cyryla na świecie i moja teściowa- Cyryl?? tak dziwacznie?? jak do niego wołać?? a ja na to do męża _po imieniu będzie najłatwiej a i Filipowi się Ciril(tak to wypowiada nasz starszak) bardzo podoba i tak mamy Filipa 5 lat i Cyryla 2 miesiące

  85. Agnieszka GGG. on

    Dopiero wybór imienia dla dziecka uzmysławia nam ilu osób nie lubimy :)

    JA: – Justyna? – Hola, hola! A to nie imię Twojej byłej?
    TEŚCIOWA: – Małgorzata? – Nie, w pracy mam szefową Gosie i to jędza jakich mało!
    TATA: – Julia? – Ciocia Nina, ma wnuczkę Julię….
    PRZYJACIÓŁKA: – Magda? – Znałam taką Magdę na studiach – straszna snobka!

    Poszukania trwały!

    MĄŻ: – Łucja? – Ej, weź! Wczoraj kobieta w banku była Łucja! Nastałem się, naczekałem, nic nie załatwiłem! Łucja? Nie, nie, nie!

    I w końcu w dniu porodu spojrzałam na moje zawiniątko i powiedziałam: -ZOSIA! Nie znam żadnej Zosi :)

  86. Długo czekaliśmy na nasze dzieciątko i jak okazało się, że będzie dziewczynka to marzenie 2 w 1 się spełniło :-) Potem wybór imienia, to trudna sztuka bo przecież na całe życie, miałam conajmniej z 8 pomysłów, a mój mąż powiedział że i tak zapisze Hania, znane osoby mają tak na imię i do czegoś w życiu dochodzą np Hanka Bielicka … Teraz w domu mamy małą Hankę której wszędzie pełno :-)

  87. Zawsze chcialam mieć dzieci niestety gdy mialam 21 lat zachorowalam tak poważnie, że mogłam ta możliwosc stracic. Jednak cud się stał i rok po wyroku zaszlam w nieplanowaną ciążę. Bardzo chciałam dać synkowi-od poczatku wiedzialam ze bedzie synek bo mialam smaki na puwo i kebab!- na imie Miłosz bo to prawie jak milosc a byla to cudowna moja milosc. Mojemu mezowi jednak nie podobalo sie to imie. W zasadzie podobalo mu sie tylko jedno- jego wlasne imie Artur. Nie cialam miec 2 Arturów a wszystkie próby znalezienia w księgach imienia kończyły się fiaskiem. Stwierdzilam ze musze wymyslec inne imie i wpadlam na pomysl-w dniu bierzmowania kazdy sobie sam wybiera imie a moj mąż wybrał Patryk wiec przekonalam go do tego imienia.Nie było to wymarzone imie bo jego koledzy stwierdzili ze to oatron piwa a raczej nie chcialam zeby moj synek byl powodem do picia…ale na tym zostalo i mam juz rocznego Patryczka i chyba właśnie to imie idealnie mu pasuje.

  88. Nasza historia z imieniem była hitem stulecia :-P ja twardo upierałam się że będzie Jasio, bo przecież takie kopniaki to tylko facet sadzi, a nie malusia kobietka. Mąż cieszył się z moich domysłów i tak oto moja dzidzia w brzuszku była Jasiem. Az pewnego dnia moje marzenia o synu legly w gruzach, okazało się że małym faighterem jest dziewczyna. No i zaczęło się.
    * jak miał być Jasiu to może Jasia? Bez kitu, fantazja poniosła troszkę dziadków
    * Sonia, mój mąż nie chciał rosyjskiego imienia dla swojej księżniczki
    * Lena, ukochane imię od mamy, ale tatuś
    .. Patrz punkt wyżej
    * Maja. Wyobraźnia mojego małżonka ruszyła e złym kierunku i zaczął dopowiadać rymowanki….
    No i w końcu wyszło na moje. Mimo iż ponoć Zuzka spadła z wózka to jednak mąż odpuścił spory. uważam że imię odzwierciedla charakter a dobrze widziałam że Zuzie to takie rezolutne kobiety. Nie myliłam się, Zuza to torpeda, która da sobie w życiu radę :-)

  89. My z mężem bardzo długo zastanawialiśmy się nad wyborem imienia. Nic nam się specjalnie nie podobało. Doszło do tego, że na kartce (a raczej kilku kartkach) spisałam wszystkie imiona męskie i zaczęliśmy wykreślanie. Tych imion z tysiąc chyba było, z wszystkich kalendarzy, ksiąg z imionami itp. Nie zabrakło nawet takich jak Dobrociech. Lista szybko zmniejszyła się do 27, potem do 9. Ostatecznie zostały 2 imiona z takim samym zdrobnieniem i czekaliśmy, aż dzidzuś się urodzi, aby zobaczyć, które bardziej do niego pasuje. Nikomu wcześniej pomysłu nie zdradziliśmy. Bałam się bardzo, że zechcą wtrącić swoje trzy grosze, a przede wszystkim, że zechcą nas zniechęcić. Szczególnie obawiałam się teściowej, bo mi się trafił niestety ten typ ciężki. Wiedziałam natomiast, że jak już się urodzi to wtedy narzekać nie będą. A męczyła nas teściowa strasznie! Dwa razy w tygodniu przez pół roku dzwoniła i wypytywała o imię. Próbowała nas wziąć na litość, pod włos, na szantaż i na różne inne sposoby. Ja cały czas natomiast wszystkim powtarzałam, że czekam aż się urodzi i mi przedstawi. I udało się! Choć przyznam, że widziałam po minach niektórych osób potem lekki grymas, po urodzeniu nikt nie omieszkał na głos nic złego o naszym wyborze powiedzieć.

  90. U nas przy pierwszej ciąży nie wiedzieliśmy kogo nosze pod serduszkiem chodz wszyscy obstawiali ze bedzie chlopach i urodził się chlopach. Mieliśmy trzy typy Milosz Oliwier i Szymek do ostatniego dnia a gdy juz sie urodzil a to byla godzina 23.55 ti jeszcze do końca nie wiedzieliśmy. Na drugi dzien maz przyjechał i mówie mu Filipek i został Filipek chodz teściowa chciała wnuczek bo jednegi wnuka już miała. A przy drugiej ciąży chcieliśmy i byla dziewczyna od początku maz mówił do brzucha Maja, chodz znowu teściowa wydala swój głos nie Maja Zosia Marysia albo Hania. Wysłuchaliśmy tesciowej ale posluchalismy siebie i mamy Maje. Maje u Filipka cudowne urwisy.

  91. Mam córkę, nazywa się Wiktoria to imię wybrał dla niej tata ;) , moją propozycją była Milena tak po prostu bez żadnych sentymentów wymyślone imię. Jednak zgodziłam się na Wiktoria. Gdyby był chłopak miałby na imię Kacper. ;) , ale że ustalilismy z mężem że ja wybieram imię dla chłopca on dla dziewczynki , nie miałam nic do gadania przy jego pomyśle. Dziś wiem ze te imię ma magiczną moc wiadomo że Victoria =zwycięstwo, nasza córka w wieku 7 miesięcy zachorowała na ciężką chorobę jest nadal chora ale czuję się swietnie bo walczy z nią. Jak to lekarka kiedyś powiedziała Wiktoria ma tak silny organizm że nie trzeba podawać jej tych silnych leków bo sama walczy z chorobą. Wyszła z tego zwycięsko. ;)

  92. Tomasz Tomala on

    Imię dziecka? I nad czym się tu zastanawiać ! Ciągle denerwowały mnie te zrzędzenia sióstr jakie imię dla ich dzieci.A co za różnica? Myślałam w duchu ! Nie rozumiałem ich zachowania. Kilka lat później ożeniłem się i dowiedziałem się że będę tatą! No i bach ! Przygotowania, planowanie i … wybór imienia! W końcu musiało paść to stwierdzenie .

    Hmmm… pomyślałem ! Wszak imię dziecka to ważna sprawa! Musi być ładne i do niego pasować! Nie może być zbyt popularne by w klasie nie okazało się że jest 10 Ań i czy 7 Wojtków ! Zrozumiałem w końcu o co chodziło siostrom …

    W domu w łóżku z żoną leżałem,
    imię dla naszego chłopca wybierałem,
    MARIUSZ? I nagle bach, kopną śmiałek,
    czyżby na imię chciał mieć MICHAŁEK ?
    I ponownie kopniak. Czyżby chciał być PIOTRUSIEM?
    Nie ! Nie! Kopniak ponowny, a może MACIUSIEM?
    Żona mówi, że już brzuch ją boli,
    bo dziecko kopiąc oddaje się swawoli!
    Toż to mały piłkarz nam rośnie, więc imię także
    musi pasować do piłkarza, bo jakże !
    A może ROBERT ? O nie,żona się sprzeciwiała,
    ona nazwać synka TEODOR by chciała !
    No nie ! Przecież nie nazwiemy go jak “drzwi” dźwięk,
    to budzi we mnie przerażenie i lęk !
    No więc poszliśmy spać i się zbudziliśmy,
    telewizora wszak nie wyłączyliśmy !
    A tam ? KAMIL w filmie był zaradny
    a przy tym słodki i taki ładny !
    A więc został KAMIL, a telewizor wynieśliśmy z sypialni !
    Pozdrawiam Tomasz

  93. Wybór imienia dla naszej córeczki związany jest z wakacjami nad morzem, na których byliśmy z mężem 2 lata temu. To wtedy podczas oglądania pamiątek a dokładnie magnesów z imionami mój mąż dostrzegł imię BLANKA i od tego wszystko się zaczęło. W tym czasie nawet nie myśleliśmy o powiększeniu rodziny, ale usłyszałam wtedy – ,,jeśli będę miał kiedyś córkę to dam jej na imię BLANKA”. Roześmiałam się tylko i i powiedziałam, że przyjdzie czas to pomyślimy.
    Teraz, gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży było dla mnie jasne jak dam na imię córeczce. ,,Córka będzie miała na imię Blanka a jeśli będzie synek to Zenek” śmiałam się do rodziny. Imię Zenek było podawane przeze mnie z pewną przekorą, ponieważ jestem nauczycielką i uczeń o tym imieniu szczególnie zapadł mi w pamięć ze względu na jego styl bycia, zachowanie, przekorność, nie raz dał mi w kość, ale właśnie dzięki temu zapadł mi w pamięć :).
    Ale wróćmy do imienia mojej córeczki. Już w 12 tygodniu ciąży lekarz powiedział, że ,,na chłopca by nie liczył”, więc już wtedy wiedziałam, że będzie córka. Jednak czekałam z niecierpliwością do kolejnej wizyty by potwierdzić płeć dziecka. Od tej pory nie nazywaliśmy naszej ,,kuleczki” w brzuchu inaczej jak Blanka. Cała rodzina przyzwyczaiła się już do tego imienia. 5-letnia bratanica przytula się do mojego brzuszka, głaszcze go i czule wita się ze swoją kuzyneczką w brzuszku ,,halo Blanka”. Każdy jej ruch sprawia jej ogromną radość – ,,Blanka mnie kopnęła”. Również starsza siostrzenica przywiozła z wakacji misia dla Blanki, siostra kupuje sukienki dla Blanki, mama dzwoni i pyta jak tam Blanka.
    To imię wszystkim zapadło w pamięć i zostało przyjęte. Ostatnio zaczęliśmy rozważać z mężem inne imiona – ,,a może jednak nie Blanka tylko Maja, Zosia, Zuzia lub Gabrysia?”. Gabrysię zaproponował mąż – ale Gabriela do mnie nie przemawia. Zosia mi się podoba, ale w dokumentach będzie Zofia, ktoś złośliwie może nazwać ją Zochą. Została Maja i Zuzia. Niestety po chwili zastanowienia doszliśmy do wniosku, że ta mała, kochana istotka kopiąca mnie w brzuszku to BLANKA. Chyba nawet my mielibyśmy kłopot z przestawieniem się na inne imię. Nie nazywamy naszej córci inaczej niż Blanka, i mimo to, że Maja i Zuzia bardzo nam się podoba to imię nie jest już do zmiany. Sami nie moglibyśmy się do tego przyzwyczaić. Może na drugie będzie miała Maja, ale pierwsze imię naszej córci do Blanka. To na Blankę czekamy. (Może Blanka Maja).

  94. W Toruniu rodzina imiona maleństwu wymyślała.
    Ulkę-tata, Dusię-babcia, Lenkę-teściowa proponowała.
    Jak ich wszystkich zadowolić?-mruknęłam,
    lecz spór sprytnie rozstrzygnęłam
    Córkę Magdą (MagdUlką, MagDusią, MagdaLenką) nazwałam.

  95. W związku z imieniem było sporo propozycji,
    każdy z rodziny układał listę według własnej kompozycji.

    Babcia Ania chciała dać imię na cześć swojego królika,
    który lubi dzieci, dużo skacze i fika.
    Było to więc imię jej ulubionego Filipa.

    Jednak imię nie znalazło aprobaty,
    chociaż było kilka głosów „za” podczas hucznej debaty.

    Natomiast druga babcia, babcia Stasia chciała mieć małego Ignasia,
    ale większą siłę przebicia miała ciocia Asia,
    która myślała o imieniu Jasia.

    Rola taty przy wybieraniu imienia też była wielka,
    od razu protestował bo chciał mieć Marka albo Michałka.

    Ale mama od zawsze chciała mieć swojego małego Sebastiana,
    który według znaczenia imienia jest bardzo aktywny i zawsze chętny do działania.

    I rzeczywiście jak się okazało mój maluszek jest bardzo energiczny,
    bardzo lubi kontakt fizyczny.

    Dlatego wymyślamy wspólnych zabaw wiele
    aby razem było nam weselej.

    Czasami Skaczemy do góry jak kangury,
    bardzo lubi gdy razem wznosimy się do góry.

    Często sobie rozmawiamy, Sebastianie odpowiedz na pytanie
    Czy masz dziś ochotę na raczkowanie czy może podskakiwanie?
    A Sebastian zazwyczaj wybiera huśtanie.

    Cały czas chce być w ruchu i wysoko więc uwielbia długie bujanie.
    W domu nie ma wyjścia i pozostaje tylko intensywne hasanie

    Teraz wszyscy są już zgodni, że imię jest nie tylko ładne ale i pasuje do chłopca pełnego energii,
    Który uwielbia się bawić w to na co ma ochotę z innymi według zasady synergii.

  96. Kiedy dowiedziałam się, ze jestem w ciąży po długim czasie walki z niepłodnością byłam najszczęśliwszą osoba na świecie. Od początku twierdziłam, że pod moim sercem rośnie chłopczyk. Po pierwszych badaniach prenatalnych nie wiele się dowiedzieliśmy lekarz jedynie napomknął że być może chłopak ale to za wcześnie. Na kolejnym USG usłyszałam że dzieczynka najprawdopodobniej. SZOKKK ale dalej twierdziłam, ze na pewno w moim brzuszku rośnie synek :) w sumie jakby nie było ważne żeby zdrowe myślałam. Kolejne USG i wtedy Pani doktor poraz kolejny zapytała mnie jaką płeć obstawiam. I mówie, że ja dalej myśle ż synek :) i Wtedy ona przytaknęła :) na co ja uśmiech od ucha do ucha i mówie: Jak dobrze bo jakby była dziewczynka to by miała na imie DZIEWCZYNKA bo żadne imie nam się nie podoba :D A dla chłopczyka było wybrane Staś :) i tak przez jakiś czas miał być Staś. Aż do pewnego wieczoru gdzie nagle dostałam jakiegoś olśnienia i mówie do meża Nie to nie będzie Staś to będzie Miłosz :) Jak Nasza Wielka Miłość :) z naszej miłości stworzony :) a ponadto czyż MIłek i Miłoszek nie brzmi słodko?

  97. Nasza historia nie jest może typowym wyciskaczem łez, ale dla nas dość magiczna ;).
    Krążylismy wokół kilku imion. Na samym poczatku był Kuba, zanim zaczęliśmy myśleć poważne o dzieciach. Gdy juz bylo pewne ze to chlopiec, ja chciałam Michała lub Maxa, mąż chciał Stasia lub Antosia. Temat już nas wkurzał, wszyscy pytali o to i w końcu dla spokoju mówiliśmy wszystkim ze nazwiemy go Tyberiusz Lew a nazwisko mamy z mocnymi zbitkami więc brzmiało bardzo mocno. Ludzie otwierali oczy z przerażenia a my w końcu wyluzowaliśmy.
    Któregoś dnia zadzwoniłam do męża do pracy i powiedziałam, że tak myślę i myślę, i chyba jednak ten pierwszy Kuba mi najbardziej pasuje. On w szoku spytał czy czytałam maila. Ja zgodnie z prawdą powiedziałam że nie. Co się okazało? Mąż kilka minut wcześniej napisał mi to samo! Także nasz synek to stuprocentowy Kubuś; )przeznaczenie!

  98. Kiedy dowiedzialam.sie.ze bede miala.syna od razu wiedzialam.ze bedzie mial.imie zaczynajace sie.naa.litere.M tak jak.ja i jego tata. Do konca ciazy mial byc Maciek ale.któregoś dnia przyszla.do.mnie.mama i.powiedziala.ze slyszala.ze jacys “bezdomni,żule” wolali do.drugiego “żula” Maciek i.kategorycznie.zabronila mi.tak nazwac syna. W koncu.wyszedl.Mateusz.:-). Natomiast z drugim.synem bylo tak.ze.moj.obecny.partner jak.sie dowiedzial.ze bedzie.syn od razu.powiedział ze bedzie.Dominik,gdyz jak.stwierdzil- “kiedy pierwszy raz uprawial.seks.z.kobietą to wiedział ze pierwszy jeego syn bedzie mial naa imie Dominik”. I tak zostalo :-)

  99. Jestem szczęśliwą mamą dwóch fajnych chłopaków,Patryka 11l.oraz Szymona 2l.Gdy bylam nastolatką bylam wielką fanką zespołu The Kelly Family a moim ulubionym czlonkiem byl Paddy,Patrick Kelly.Juz wtedy obiecalam sobie,że gdy w przyszłości urodze syna bedzie on mial właśnie na imie Patryk od imienia mojego idola :-).Natomiast drugi syn odziedziczył imię po przyjacielu mojego starszego syna…:-).Tak mialo byc,tak jest :-) Pozdrawiam

  100. A imię Jego… Dorian. Zaraz po ślubie, pojechaliśmy wraz z Mężem do Grecji na wyspy. Tam też poznaliśmy Greka – Doriana, który oprowadzał nas po wyspie. Przyjazny, mądry i z poczuciem humoru. Pojechaliśmy w podróż poślubną w dwójkę, a wróciliśmy już w trójkę, więc wybór imienia wydawał nam się prosty :) Dziś Dorian jest już z nami na świecie – nasza pamiątka z wakacji :)

  101. Jak zaszłam w ciążę i dowiedziałam się, że pod moim sercem rośnie dziewczynka to wiedziałam, że będzie Amelka. Moje i męża imię również zaczyna się na A. Niestety straciliśmy córeczkę w 38 tc. W niedługim czasie znowu zaszłam w ciążę i oczekiwaliśmy drugiej córeczki. Dla mnie było oczywiste, że będzie Antosia. Jednak mój mąż stwierdził, że wystarczy, że ja mam dziwne imię. Uwaga ALFREDA (mój tato ma na imię Alfred). Długo nie mogliśmy zdecydować jakie imię wybierzemy. Jak byłam w 6 miesiącu, przy kolacji mąż powiedział, że będzie Helenka. I tak zostało. Nasza Helenka ma już 3 miesiące.
    Pozdrawiam.

  102. 9 miesięcy byliśmy z całą rodziną przekonani że na świat przyjdzie nasz wymarzony syn. Miał już od samego początku ustalone imię po dziadkach – Stanisław, tak jak ojciec męża oraz również mój. Nie była brana pod uwagę żadna inna opcja :) Jakie było nasze zdziwienie gdy podczas porodu lekarz oznajmił nam że na świat przyszła nasza córcia. Byliśmy prze szczęśliwi ale nie przygotowani na żeńskie imię. 3 dni obmyślaliśmy właściwe imię i nie mogliśmy dojść do porozumienia. Postanowiliśmy wspomóż się imieninami wypadającymi w kalendarzu na dzień urodzenia córci 20.04, widniały tam dwa Agnieszka oraz Czesława. Jednomyślnie postanowiliśmy nadać córci imię Agniesia. Przemówił za tym również fakt iż moja pielęgniarka- położna również miała na imię Agnieszka. To chyba było przeznaczenie.

  103. Na początku ciąży gdy dowiedziałam się płci dziecka to wiedziałam jedno dziewczynka to będzie Lena zawsze podobało mi się to imię i tak mijały miesiące “Lenka ” rosła razem ze mną aż gdy w 8 miesiącu trafilam na patologie ciąży z powodu nadciśnienia , badający mnie lekarz powiedział proszę się nie martwić że synkiem wszystko w porządku . Myślałam że się pomylił więc go poprawilam mówiąc to dziewczynka , lekarz spojrzał i powiedział proszę patrzeć to chłopiec . Wtedy był lekki szal nie Lena a chlopiec, nie miałam pomysłu. Lezac na sali w szpitalu oglądałem bajkę bo to był bezpłatny program :) o Duszku Kacperku. Dobrym uczynnym,milym. Takim jakim bym chciała aby moje dziecko się stalo w przyszłości dlatego mój synek ma na imię Kacperek. Mój kochany duszek :*

  104. Walka o imię dla córki była zażarta, czy ma być Kaja, Lena czy Marta. Szukaliśmy imienia wyjątkowego i rzadko spotykanego, pięknego i do nazwiska pasującego. Po długich i trudnych poszukiwaniach, mój mąż stwierdził, że ma być to Frania… Nie ma mowy, wybij sobie to z głowy! Tak na jego sugestie odpowiedziałam i imię Natasza zaproponowałam. Bez żadnego namysłu mój małżonek odrzekł “Natasza, bierz tasza i leć po piwo, co to za imię?Jakieś dziwo!” Poszukiwania nadal trwały, a mnie już siły opuszczały. Nagle, natrafiłam na Simone – toż to imię dla córci wymarzone! Mąż z lekkim grymasem na twarzy- ” a mnie Ramona się marzy”! Długo przekonywałam go do Simony, ostatecznie owca cała i wilk najedzony :)

  105. Od początku z mężem nie mogliśmy wybrać imienia dla naszej drugiej córki, to jemu się nie podobało, to mi się źle kojarzyło… nasza pierwsza córka ( 3,5 latka ) zaś już od poczatku miała swoje ulubione imię. Nie zwracalismy za bardzo uwagi na jej propozycje, ponieważ chcieliśmy imię które naprawdę nam się spodoba. W końcu naszym faworytem została Maria, po mojej zmarłej mamie, lecz naszej córce nijak nie przypadło do gustu;( kiedy się urodziła wszystkim klepala jak dała siostrze na imię, pojechaliśmy do urzędu zarejestrować naszą pociechę, padło ostatnie blagalne spojrzenie ” Maria… powiedz Maria ” i została Hanna. Nie wygraliśmy z płaczem i uporem starszej siostry. Do końca życia będzie dumna że wybrała imię siostrze, a gdy nikt nie widzi i tak nazywamy ją Mania;)

  106. Gdy tylko dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, od razu zaczęliśmy szukać odpowiedniego imienia. Mój mąż uparcie stawiał na swoim, jak będzie córka to Jagna, a jak syn to Gromosław. O ile Jagnę jeszcze mogłabym przełknąć, tak Gromek nijak nie pasował mi do naszej sielanki. Jagny pozbyłam się w dość polonistyczny sposób. Mój argument był prosty: Czytałeś “Chłopów”? Jagnę na wozie gnoju wywieźli, za delikatnie mówiąc bujne życie towarzyskie! Za żadne skarby moja córka nie może być tak kojarzona! I tutaj faktycznie mąż się ugiął. Widać argument był przekonywujący. Przy Gromosławie znacznie mocniej obstawał, z uwagi na swą miłość do GROMu. Orzech twardy do zgryzienia jednak kolejne USG rozwiało burzę. Jednoznacznie lekarz stwierdził, że będzie córa! Imię zostało wybrane przeze mnie, a mężowi ostatecznie bardzo się spodobało, bo to też imię jego zmarłej babci. Tym sposobem córcia ma imię, które ja od zawsze chciałam dać swojej córce, a z drugiej strony imię, które sprawiło ogromną radość mężowi i teściowej. Co prawda mąż dalej zarzeka się, że drugie dziecko to musi być syn i będzie Gromek! Ale mam nadzieję, że robi to tylko po to, żeby mi dokuczyć :)

  107. Nasz synek jeszcze sie nie urodził, oczekujemy go z niecierpliwością, a imię wybraliśmy już dawno temu. To będzie Maciek! :)
    Maćkiem było ochrzczone drzewo, które podarowałam mężowi na początku znajomości do posadzenia jako pierwsze na nowej działce :)
    Zareagował w ten sposób: “Drzewo już mam – nazwę je Maciek. Brakuje jeszcze do kompletu zbudować dom i założyć rodzinę”. Gdy zaszłam w ciążę, nie zastanawialiśmy się. Sentyment wygrał. Nie możemy się doczekać naszego synka Maciusia! :)

  108. Nie myslelismy jakie nadamy imie naszemu malcowi. Jednak cala rodzina i znajomi ciagle wypytywali jakiej plci jest dziecko i jakie imie wybralismy. W koncu postanowilismy zastanowic sie i dokonac wyboru. Jak sie okazalo nie bylo to takie latwe… przyszly tatus wszystkim mowil, ze bedzie to Lucyfer! Ja musiałam to odkrecac i na powaznie zastanowic sie jakie imie bedzie nosil nasz syn. Otworzylam imiennik i alfabetycznie wybieralam imiona ktore mi sie podobaly,jednakze tatusiowi nic sie nie podobalo – Alan, Bartosz, Czarek, Darek… W koncu zaproponowalam Fabian, a on stwierdzil ze musi sie zastanowic. Zaczelismy mowic iz tak bedzie nazywal sie nasz syn, a wszyscy ze to takie dziwne imię i skad je wzielam, czy przypadkiem sama nie wymyslilam. A ja poprostu wiedzialam ze to te imie, a teraz moi kochani chlopcy obchodza imieniny w ten sam dzien .

  109. Katarzyna Balcewicz on

    U nas dwa razy ginekolog się pomylił i zamiast chłopca były dziewczynki.Wszyscy mamy imiona na literę K z racji, że ja Katarzyna, mąż Kamil i zdecydowaliśmy, że nasze dzieci będą miały również na literę K. Z Kajetana zrobiła się Kaja, z Kacpra Kornelia. Najśmieszniejsza była historia, kiedy ich prababcia przyjechała na pierwsze odwiedziny do Kai, a przecież już mówiliśmy , że będzie chłopiec. Wstała jak wryta, kiedy przebierałam Kaję…hola, hola krzyknęła…nie mówiłaś, że urodziłaś bliźniaki. A ta mała to jak ma na imię, bo Kacperka jeszcze nie widziałam, a on gdzie? Teściu stał jak wryty, bo to on zapomniał poinformować babcię, że urodziłam córeczkę, a nie synka…a bliźniaków nie ma! Nic z tego już nie rozumiem powiedziała…raz mówicie, że chłopiec później dziewczynka…ubranka od niej dostaliśmy dla chłopca, także głupia sytuacja i wszyscy zmieszani. Dobrze, że do porodu kupowałam ubranka uniwersalne-kolor biały, także uniknęłam bólu głowa u siebie.U drugiego dziecka lekarz znów dał plamę, choć mąż skakał w niebiosa a tu plama…miła urocza dziewczynka z włoskami jak puszek. Znów trzeba było przygotować rodzinę na inną płeć, ale kochaną, bo Kornelia to cudna dziewczynka. I do trzech razy sztuka–trzeci urodził się syn tak jak wskazywało USG, choć obawy znów były, a ja na porodówce czekałam tylko co usłyszę, dziewczynka czy chłopiec. Wybór imienia był trudny, miał być Krzyś Pyś, Krystian -Norwid i w końcu mąż z dumą krzyknął MAM!-Konstanty :-), myślałam, że zwariował, bo dość, że długie imię to jak je zdrobnić?Kostuś, Kostek powtarzał mąż. kiedy prababcia dowiedziała się o imieniu prawnuczka zdębiała i powiedziała, że to już imion lepszych nie ma…kto nadaje dziecku na imię Kostka…brzydkie te imię słyszałam. Ale kiedy tak powtarzała, to jeszcze bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że te imię jest najpiękniejsze na świecie i wyjątkowe, że mój syn jest wyjątkowy…i z duma jej odpowiedziałam, że to najmilsze, najpiękniejsze imię na świecie bo nosi je mój syn-babcia odpowiedziała, no chyba że tak.

  110. “No to mężu będziemy mieli synka! Usg pokazało jeden “paluszek” więcej!” – tak poinformowałam męża o tym, kto mieszka pod moim sercem. – “Oj, to będzie Fabianek!” – mąż z szerokim uśmiechem zakomunikował mi swój pomysł. Przerażona stanowczo zaprzeczyłam! – “Jak jakiś pirat! – takie skojarzenie wpadło mi do głowy, gdy usłyszałam, co mój małżonek wymyślił! (nie, żebym miała coś przeciwko temu imieniu, tak po prostu wtedy mi się skojarzyło). “Po moim trupie” – pomyślałam i od razu wpadłam na pomysł losowania. Na karteczkach wypisałam kilka imion, które mi się podobały. A karteczki powkładałam w różne miejsca w naszej sypialni, np. pod poduszkę, pod pilot od telewizora, do szafki z koszulkami męża… I tak oto, nasz synek dostał swoje imię! Wiedziałam, że mój mąż sięgnie najpierw po cukierki! Łakomczuch zanurkował dłonią w miseczce ze słodyczami i wylosował karteczkę z imieniem WIKTOREK! Zdziwiony zapytał, skąd karteczka się tam wzięła i wtedy opowiedziałam mu o swoim pomyśle. A mężuś przekonany, że los tak chciał zgodził się, by nasz synek nosił to zwycięskie imię! W końcu sam je wylosował ;) Nie wiedział tylko, że po kilku wspólnych latach znam na tyle jego zwyczaje, by wiedzieć, że mąż sięgnie właśnie tam :)

  111. Dawno temu, kiedy mnie nie było jeszcze na świecie moja babcia powiedziała: “Mam tyle córek a żadna nie nazwała swojej córki moim imieniem”. Moja mama, która wtedy miała tylko syna i nawet nie planowała jeszcze kolejnego dziecka odpowiedziała : “Nie martw się mamo, gdy ją będę miała córkę, nazwę ją Twoim imieniem”. Jakiś czas później moja mama zaszła w ciążę (nosiła mnie pod sercem) i oczywiste stało się, że będę się nazywać Maria, jednak kuzynki zbuntowały mojego brata, strasząc, że będą na mnie wołać “Mania”. Brat przekonał moją mamę, żeby nadała mi inne imię (Magdalena), Maria – dostałam na drugie. Gdy usłyszałam tę historię od mojej mamy, postanowiłam, że nic straconego, imię po mojej babci otrzyma moja córka, jeśli kiedyś będę ją miała. Mojemu mężowi imię się spodobało i naszą córeczkę, która urodziła się w ubiegłym roku nazwaliśmy Maria (Marysia). Imię świetnie do niej pasuje więc jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyboru. :-)

  112. Byłam jeszcze w ciąży i nie wiedząc czy urodzi się chłopczyk czy dziewczynka, ustaliliśmy że będzie to Paulinka czy Przemysław. Kiedy już urodziłam i mama dowiedziała się że chcemy maleństwu dać na imię Przemysław, zaczęła biadolić, że na pewno zapomni takie dziwne niby imię, a po drugie rymuje się Przemek – emek i tak go będą przezywać. Nie dawała nam spokoju, wciąż narzekała jaką to krzywdę synkowi zrobimy nadając mu takie brzydkie imię. Bardzo liczyliśmy się z jej zdaniem, toteż zgodziliśmy się na zmianę imienia i nasz śliczny synek ma na imię Marcin. A tak na marginesie, wówczas w naszej niewielkiej miejscowości urodziło się w tamtym roku 11 chłopców, z czego sześciu dostało na imię Przemysław. Kiedy poszedł do pierwszej klasy i usłyszałam że spośród 10 chłopców sześciu ma na imię Przemuś to pomyślałam że dobrze zrobiliśmy słuchając mamy.

  113. Kiedy po raz kolejny na wizycie USG lekarz potwierdził, że to będzie dziewczynka zaczęliśmy wraz z mężem szukać imienia dla naszej pociechy. Był szybszy niż ja… :-) Jego pomysłem na imię dla naszej córeczki była wymarzona ZOSIA…jednak nie pasowało mi do końca to imię…tłumaczyłam się tym, że jak będzie malutka każdy będzie wołał, Zosiu…Zosieńko a jak pójdzie do szkoły, będzie starsza, pokłóci się z koleżankami to wróci z płaczem do domu bo będą do niech mówić ZOCHA! Jednak męża nie do końca to przekonało…więc przyszła kolej na moją propozycję…Ja wymyśliłam, że to będzie Emilka albo Lilka…na co mój mąż wybuchnął śmiechem…i oświadczył “nigdy w życiu”, zapytałam dlaczego…tłumaczył się tym, że kiedy był młodszy i chodził do szkoły to miał w klasie Emilkę, której nikt nie znosił bo miała paskudny charakter i nikomu się nie podobała! ok…zapytałam w takim razie skoro nie Emilka to dlaczego nie Lilka? a on mi na to odpowiedział, że Lilka nie ponieważ… to była siostra Emilki :-) ręce opadły…stwierdziłam ok.. 1:1 szukamy dalej! Zaproponował imię: Kornelia….ja jednak nie chciałam ponieważ kojarzyło mi się z moją koleżanką za którą z kolei ja nie przepadałam! Stwierdziłam, że znajdę imię, które nie będzie mi się kojarzyło z żadna koleżanką! Siedziałam pół nocy na internecie szukając imienia….znalazłam….NELA….Nelusia….powiedziałam mężowi…na co on odpowiedział….Nel? to może od razu urodzimy Stasia i kupimy psa Sabę? (w Pustyni i w Puszczy….) wrrrr nie miałam sił….ale nie odpuszczałam….ciągle go prześladowałam imieniem Nelusia….i mówiła będzie super posłuchaj jak to pięknie brzmi…Nelusia córusia tatusia!! mówiąc te słowa delikatnie się uśmiechał jednak nie był przekonany do tego imienia…do dnia porodu….kiedy ją zobaczył to się zakochał jak to tatuś…więc zapytałam i co chcesz dla córeczki imię Kornelcia? a mąż popatrzył na mnie i na córkę i powiedział….o nieeeee to istna Nelusia tatusia… :-)

  114. Długo z mężem nie mogliśmy dojść do porozumienia w sprawie imienia dla córeczki. Wszystkie moje propozycje nie podobały się mężowi, zawsze dane imię kojarzyło mu się z jakąś nielubianą osobą. Jego propozycje za to nie podobały się mi. Ostatecznie ja bardzo chciałam aby córeczka miała na imię Sandra. Za to mąż obstawiał Karinę. Pewnego dnia wpadłam na pomysł aby się umówić, że jeśli córka urodzi się w parzystym dniu miesiąca to będzie Sandrą, a jeśli w nieparzysty dzień miesiąca to będzie Kariną. Ostatni czas przed porodem miałam już problemy i musiałam leżeć w łóżku. Dlatego gdy lekarz wyznaczył kolejny termin wizyty na dzień nieparzysty zaczęłam się obawiać. Czekała mnie cesarka i wiedziałam że to pan doktor wyznaczy mi termin jej realizacji. I faktycznie 21 maja na wizycie usłyszałam, że zostaję w szpitalu i o 14 zostanie przeprowadzone cesarskie cięcie. Czas oczekiwania na tą 14 był dość długi. Wtedy też imię Karina wydało mi się jeszcze brzydsze niż wcześniej. A zgodnie z układem takie córka miała dostać imię. Ostatecznie gdy mąż przyjechał zobaczyć już malutką zapytał: “To jak, będzie Dominika?” W weekend poprzedzający przyjście na świat córci jeszcze śledziliśmy kalendarz z imionami. I to imię przykuło naszą uwagę. I została Dominika. Teraz uważamy, że to najlepsze imię jakie mogliśmy wybrać. Podoba nam się do tej pory. Zresztą zawsze mi się podobało. Bo wszystkie Dominiki jakie znam są bardzo ładne, charakterne i inteligentne. A mąż na początku nawet nie chciał o nim słyszeć. A teraz mówi wszystkim, że to on je wybrał.

  115. My nie mieliśmy problemu z wyborem imienia, gdyż cały czas starań o dziecko to były starania o Antka. 😄 po 18 miesiącach udało się i już na usg 12 tygodnia dowiedzieliśmy się, że będzie chłopak, więc Antoni już był z nami w brzuszku. Imię zaproponował mój mąż podczas długich miesięcy starań, żeby je trochę urealnić i jak widać pomogło. Imię oczywiście nie jest przypadkowe i jest po pradziadku męża co jak to on mówi miał łeb to interesów :)

  116. Gdy miałam 11 lat po ciężkiej chorobie zmarł mój ukochany Dziadek Ali. Dziadek był taką osobą, którą każdy kochał, każdy ma z nim cudowne wspomnienia. Ja pamiętam zapach gofrów, które Dziadek piekł całą noc przed naszym przyjazdem i jak naprawiał mi lalki i jak zasypiał codziennie na krzesełku przed dziennikiem, po dobranocce. Gdy zmarł, postanowiłam natychmiast, że kiedyś mój synek będzie miał po nim imię. Gdy poznałam mojego obecnego męża, natychmiast go zawiadomiłam, że będę miała kiedyś synka Aleksego. Gdy w lipcu zeszłego roku zaszłam w ciążę, wydawało mi się, że będziemy mieli dziewczynkę, ale mój mąż od razu wiedział, że to chłopiec. I tak w Prima Aprilis przyszedł na świat chłopiec, na którego już czekał wyszywany napis nad łóżeczkiem ALEKSY. Aluś jest już z nami 5 miesięcy, a każdy kto znał mojego Dziadka, mówi tylko: “Oby Aluś był równie cudownym człowiekiem jak Dziadek Aleksy”. I wierzę, że tak właśnie będzie.

  117. To nasza pierwsza ciąża, więc do wyboru imienia podeszliśmy z należytą powagą. Nie mogliśmy jednak darować sobie małego żartu z przyszłego dziadka i powiedzieliśmy, że córeczka będzie nosiła imię najbardziej znienawidzonej przez mojego tatę kobiety: jego szwagierki. Złościł się, odgrażał, że będzie do niej wołal “córko Karoliny”. Kiedy wyjawiliśmy prawdziwe imię, które wybraliśmy (Lena), odetchnął z ulgą i był bardzo zadowolony ;-)

  118. Datę cesarki mam wyznaczoną na 6.12, tak więc jak tylko powiem, że będzie Mikołaj, wszyscy myślą, że to dlatego. A jest wręcz przeciwnie. Zawsze podobało mi się to imię, do tego moje nazwisko panieńskie zawiera to imię. Tak więc mój tato zasugerował jakiś czas temu, że mój brat powinien nazwać syna (na razie nie ma dzieci) Mikołaj Mikołajczak. Przeraziło mnie to trochę ;) I tak od ślubu pytałam się męża, czy jak będzie synek, to może być Mikołaj. Na początku nie był przekonany, ale po jakimś czasie dał się przekonać. W międzyczasie byliśmy na wakacjach w Grecji, w miejscowości Agios Nicolaos (Św. Mikołaj) i jako pamiątkę z tej podróży kupilismy sobie dwie ikony: Michała Archanioła (mąż ma na imię Michał) i św. Mikołaja (św. Olgi nie było, a ja chciałam jakaś związana ze mną). Po powrocie mój mąż stwierdził, że święci są przypisani do imion, nie nazwisk i przekonał się do tego imienia. Jak to mówi: ‘przynajmniej ikona się nie zmarnuje’. Od początku mieliśmy przeczucie, że to będzie chłopiec i mimo, że rozwazalismy inne imiona, Mikołaj zawsze wygrywał:). Termin na grudzień, więc była też dyskusja, czy to dobry pomysł, żeby dziecko miało urodziny, imieniny, Gwiazdkę i Mikołajki w jednym miesiącu. Pani ginekolog powiedziała: ‘nie możecie mu tego zrobić ‘. Ale dla nas to już był Mikołaj (Miki, Mikuś, Nicky, Koła). Kiedy na polowinkowej wizycie, pani doktor powiedziała, że 6.12 prawdopodobnie będzie cesarka, uśmiechnelusmy się do siebie znacząco. Ona też się uśmiechnęła, bo to zawsze miał być Mikołaj.

  119. O 6 rano poszłam do łazienki zrobić test ciążowy mój partner nic nie wiedział o moich podejrzeniach. Kiedy wyszłam z łazienki on jeszcze spał. Obudziłam go i dała do ręki test a on do mnie zaspanym glosem mówi “po co mi ten długopis o 6 rano dajesz ”
    Odpowiedziałam ” będzie miała na imię Maja ”
    Widzę ze nie wie o czym mówię wiec powtarzam jeszcze raz drukowanymi na wszelki wypadek.
    No i w końcu zrozumiał przekaz w tym wszystkim nie ogarnął ze wybrałam imię. Liczył ze będzie chłopak do ostatniego dnia. Ach ci mężczyźni ha ha ha
    Dziś mamy dwie córce.
    Kaja i Maja 💕
    Kaja i Maja to są siostry dwie jedna juz się uczy a druga jeszcze nie 😍

  120. monika jeziorska on

    Przez cały cza trwania moje ciąży miałam z mężem duzy problem z wyborem imienia. Przewertowałam kilka stron w Internecie i kartek w kalendarzu. Żadne z imion które wybraliśmy nie pokrywały się. Ostatecznie zgodziliśmy się na imię Dla chłopca. Spodobał nam się „IGOR”. ;) Hm.. ale co jeśli nosze w swoim brzuszu dziewczynkę? Mijały tygodnie, brzuszek rósł a imienia jak nie było tak nie było.. W końcu nastał ten wielki dzień w którym miałam dowiedzieć się jaka jest płeć mojego Skarba. Serce waliło mi jak szalone. W głębi duszy miałam nadzieje, że to córeczka. Od zawsze o niej marzyłam. Mąż czekający i zniecierpliwiony na korytarzu liczył na synka. Gdy Pan doktor przyłożył Mi sprzęt do USG do brzusza usłyszałam bicie serca. Łzy wzruszenia same płynęły z oczu. ;) Na chwili usłyszałam jego słowa. Gratuluje! MA Pani córeczkę! Jej..byłam tak szczęśliwa. ;) Po wyjściu z gabinetu oznajmiłam to wszystkim paniom czekającym w kolejce. Hormony dały o sobie znać a ja zapisując się na olejną wizytę doznałam olśnienia. Plakietka z imieniem pani recepcjonistki o imieniu ADRIANNA. Niczym grom z jasnego nieba zakochałam się w tym imieniu. Wiedziałam że właśnie tak nazwę swoje dziecko. Mąż również się ze mną zgodził i dzięki temu mój roczny Sarb ma na imię ADA> ;)

  121. Wychowywałam się w rozbitej rodzinie, mamą była mi babcia, a tatą dziadek Aleksander (zdrobniale Alek – nie Olek). Jako nastolatka oczami wyobraźni widziałam swoją przyszłość.. swoją i moich przyszłych dzieci które będą oczkiem w głowie mojego dziadka (uwielbiał dzieci). Niestety śmierć przedwcześnie zabrała moich dziadków. 1 listopada w dniu wszystkich świętych mój dziadek dostał odmy i zmarł zanim dotarło pogotowie (miałam wtedy 18 lat). Chwile przed śmiercią obiecałam mu że o nim nie zapomnę i jeśli będę mieć kiedyś syna, dam mu jego imię. Kilka lat później zaszłam w ciążę.. nieplanowaną i z nieodpowiednim mężczyzną.. Zrobiłam swojemu dziecku to czego najbardziej nie chciałam. Było skazane na wychowywanie się w rozbitej rodzinie, bez ojca i dziadków. Targało mną wiele emocji, od aborcji po adopcję.. Jednak gdy usłyszałam bicie serca maleństwa już wiedziałam ze zostanie ze mną i jakoś damy radę w tej wynajmowanej 20 m kawalerce.. Modliłam się o syna… Już widziałam w nim małego Alka. Jednak w 17tc okazało się że będzie dziewczynka. Szok, załamanie, złość, żal.. tyle negatywnych emocji.. Żadne imię mi nie odpowiadało, wszystko źle się kojarzyło bo miał być Alek.. W końcu stanęło na Zuzie, ale dwie koleżanki nazwały tak córki (rodząc kilka dni przede mną). Znowu złość, niechęć, depresja… Jednak po kilku tyg na kolejnym USG lekarz mówi. Droga pani, pomyłka, będzie chłopiec. Łzy szczęścia, przytulenie lekarza, banan na twarzy, świętowanie deserem czekoladowym… Udało się, dziadek czuwał nad nami. Urodziłam zdrowego synka Aleksandra (Olusia). I wiem że dziadek jest teraz z nami :)

  122. Magdalena Ś. on

    Od jakiegoś czasu podobało nam się imię Bruno, ale gdy ktokolwiek o tym słyszał, najpierw się dziwił a potem padało pytanie: ale Brunon? To po kim? Po pradziadku? Na początku prostowałam błąd, ale później zaczęło mnie to doprowadzać do szewskiej pasji;) I teraz, kiedy ktoś pyta, po kim synek nosi imię Bruno mówię, że… po Schulzu ;)

  123. My z mężem spisalismy sobie imiona na kartce był
    Fabian,Błażej i Hubert dzwonilismy do najbliższych i pytaliśmy się które im się podoba i stawialismy plusy przy imionach,była niewielka różnica miedzy imionami ale jednak nie zdecydowalismy sie na żadne z tych imion siedzielismy i sie zastanawialismy i nagle padło Patryk spodobało się i mnie i mężowi mamy 19mc Patryka i teraz kolejnego skarba w drodze za tydzień dowiemy sie płci i zacznie sie od nowa szukanie imienia choć czuje że bedzie dziewczynka i chciala bym Oliwke ale muszę przekonać męża bo jemu sie nie podoba

    • Jak tylko okazało się że jestem w ciąży stwierdziliśmy z mężem ze będziemy mieli syna. Nie potrzebne były nam nawet badania:)
      Jak lekarz potwierdził nasze przypuszczenia zaczęliśmy szukać imienia dla synka. Propozycji było kilka.
      Ja: może Wojtek…
      Mąż: Wojtek???? Żartujesz???
      Ja: nie, dlaczego?
      Mąż: Wojtek to mi się kojarzy z pijakiem, nie będzie Wojtka
      Ja: to co proponujesz?
      Mąż: Artur
      Ja: chyba w Twoich snach, nigdy w życiu
      Mąż: dlaczego?
      Ja: Artur chodził ze mną do klasy i sikal w spodnie
      Mąż: ok.
      Ja: to może Konstanty, Kostek ładnie co?
      Mąż: to może od razu szkieletor albo kosciotrup…
      To może Krzyś po dziadku??
      Nie bo jak będziecie drugi syn to będzie musiał był Marek po drugim dziadku. I co będziemy wołać Marcys??
      I tak w kółko, termin porodu mialalm w połowie stycznia, nie chcieliśmy żeby syn urodził się w grudniu. To była chyba nawet nasza obsesja. Doszliśmy do porozumienia ze jak mały urodzi się we grudniu to dostanie na imię Gerwazy. I stało się 29.12 zaczęłam rodzić. Zła na cały świat oswiadczylam mężowi i wszystkim zainteresowanym ze tak jak ustalilismy bedzie Gerwazy. I decyzji nie zmenie.
      Jednak mąż rejestrując syna złamał się i synek ma na imię Bartek. Tak, tak jak te buty..( Nie wiem ile razy to slyszelimy). Dziś śmiało mogę stwierdzić że mąż jednak dobrze zrobił ze zmienił zdanie….

  124. Długo nie mogliśmy wybrać imienia. Po dłuuuugich naradach doszliśmy do wniosku, że każde z nas dało dziecku cząstkę siebie. I jak na miłośników szarad przystało, rozpisaliśmy nasze imiona:
    P A U L I N A T O M E K
    Po chwili wpatrywania się w kartkę, niemalże chórem krzyknęliśmy ANTEK! I tak zostało.

  125. Mój syn ma na imię Alan. Z początku rodzina dziwnie na mnie patrzyła, a bo to nie polskie, jakieś takie dziwne, skąd mi się to wzięło itd… Mój wybredny partner, który nie akceptował Marcela, Tymka, Oskara ani Fabiana o dziwo zareagował z entuzjazmem. Pytana skąd to imię mówiłam wyniośle, że to takie celtyckie, że oznacza osobę odważną i pełną życia. Prawda była całkiem inna i nawet mojemu facetowi przyznałam się do tego dopiero niedawno. Alan występował w jednym z reality show, dość głupim ale ten chłopak był tak uśmiechnięty i przystojny, że… nie wyobrażałam sobie, że mój syn mógłby nosić inne imię! Druga sprawa, że mój ulubiony DJ przy którego kawałkach bujamy się teraz razem z synkiem też ma na imię Alan. Moi rodzice i dziadkowie dalej nie wiedzą dlaczego tak naprawdę nasz cudny Alan to właśnie Alan i… chyba lepiej niech żyją w przeświadczeniu, że to po odważnych i bojowych celtach. ;)

  126. Imię wybrać to duże wyzwanie,
    Wszak każdy rodzic ma swoje zdanie,
    U nas historia taka była,
    Zanim się córka urodziła.
    Mężowi spodobało się imię Alicja,
    Starsza córka spytała: jak? Policja??
    Ja myślałam o Julce, szukając imienia
    Aż kiedyś nadeszła chwila olśnienia!
    Mąż poprosił, bym mu Milkę kupiła,
    Ulubiona to czekolada mego męża była,
    Milka! Jak ładnie! A że mąż programista,
    Musi być E-Milka, sprawa oczywista!!!:)
    I tak córeczka Emilką została,
    Imię leży jak ulał, bo mama wybrała. 

  127. Mój ukochany od zawsze mówił, że jego córka będzie miała na imię Matylda – bo tak bardzo spodobała mu się Matylda z filmu “Leon zawodowiec”. Teraz kiedy jestem w ciąży i ktoś pyta jakie imiona to zawsze kiedy mówimy że dla dziewczynki właśnie Matylda i dodajemy historyjkę to od razu wszyscy mówią “no taaak a chłopiec Leon” jakie wzbudzamy zdziwienie kiedy mówimy że jeśli chłopiec to Wiktor ;)

  128. Z mężem długo nie mogliśmy zdecydować się na wybór imienia.. Nie mieliśmy pomysłów na imię, bo ale jedno nam się wydawało zbyt popularne, kolejne źle kojarzyło, na myśl o następnym przychodziły tylko głupkowate dziecięce wierszyki. Znajomi, rodzina wciąż pytali: “no i jak, macie już imię?”, “jak ten Wasz Syn będzie się nazywał?”. My ciągle odpowiadaliśmy, że jeszcze się nam nie przestawił i czekamy… :) Pewnego dnia, podczas długiego spaceru po lesie wymyśliliśmy krótką listę naszych typów. Po kolejnych przemyśleniach i skreśleniach z karteczki zawieszonej na lodówce zostały dwa – Sebastian Kamil. Za nic nie mogliśmy się zdecydować. Oba nam się szalenie podobały i nie potrafiliśmy wybrać, które będzie właśnie tym! Stwierdziliśmy, że potrzebne jest wsparcie… a że rodzina, znajomi, każde swoje doświadczenia i typy ma, więc odpadli już w blokach startowych. O pomoc poprosiliśmy, więc najbardziej neutralną osobę jaką znaliśmy – mojego 5-letniego siostrzeńca :) Od decyzji tego przedszkolaka uzależniliśmy swój wybór. I tak oto podczas zabawy “legosami” pytam małego:
    – A jak byś chciał, żeby mój Synek miał na imię? Kamil czy Sebastian?
    Chwila konsternacji, chłopak myśli, po czym ze stoickim spokojem odpowiada (mniej więcej tak):
    – Kamil jak Kamień, fajnie. Masz teraz brzuch jak duży kamień to nazwijcie go kamień.
    Uśmiech na twarzy mojej i mojego męża – bezcenny. Takiego argumentu się nie spodziewaliśmy! I tak oto nasz Syn został Kamieniem, tffuu Kamilem :D

  129. Gdy tylko dowiedzieliśmy się że zostaniemy rodzicami zaczęliśmy zastanawiać się nad imieniem dla naszej pociechy. Jeśli chodziło o chłopca problem mieliśmy z głowy gdyż mój mąż odkąd zostaliśmy parą czyli prawie 10 lat temu zapowiedział mi że jeśli kiedyś będziemy mieć synka to na imię musi mieć KACPEREK. Wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. Gdy jednak okazało się że nasz maluszek to chłopiec, mąż stwierdził, że nie zmienia zdania i imię pozostaje jego wyborem.Bo Kacperek to tak jak bajkowy duszek będzie naszym wesołym, latającym w okół nas szczęściem. I tak o to jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami 1,5 rocznego KACERKA.

  130. Nasz Syn urodzi się za trzy miesiace. Planowany termin to 1 grudnia. Na szczęście nie mieliśmy problemu z wybraniem dla Niego imienia. Bedzie Antoś – po najwspanialszym mężczyźnie jakiego znałam – po moim Tacie. Dlaczego? W styczniu tego roku dowiedziałam sie, że mam PCO i że przez najbliższe dwa może nawet trzy lata nie będę mogła zajść w ciążę. Kolejny cios w serce, kolejny, ponieważ w listopadzie po poltorarocznej walce z rakiem odszedl mój Tatuś… no cóż diagnoza brzmiala jak wyrok, ale wiedziałam ze sie nie poddamy. Przecież to byl priorytet – założyć rodzine, miec dzieci. Byl płacz, pare snów z Tatą i przyszedl maj…. juz wtedy sie leczylam na jajniki i juz wtedy idac na usg wiedzialam co uslysze. Bylam w 10 tygodniu ciąży. Chociaż lekarz nie powiedział jeszcze płci, w glebi serca wierzylam, że to bedzie Syn. Nie pomyliłam sie. Tatko zaorendowal w niebie… dlatego mysle, ze lepszego imienia Nasz Syn mieć nie może, bo lepszego niz Antoni nie ma. A przecież Święty Antoni jest patronem spraw beznadziejnych… coś w tym jest…

  131. To ja wybierałam imiona dla obu córek. Wybrałam imiona dziewczęce z moich ulubionych filmów. Pierwsza ma na imię Sylwia Izabela (Sylwia to postać z Sali Samobójców,a Izabela to postać z Sagi Zmierzch), a druga Katarzyna Elena (postacie z Pamiętników Wampirów).

  132. W domu na wieść,że długo oczekiwany dzidziuś okazał się dziewczynką,najpierw ogromna radość jako,że chłopca już mieliśmy i to 12 letniego,zagorzała długa dyskusja,która ciągła się aż do jej przyjścia na świat.Syn uparł się na imię Alicja,a moja reakcja:Nie,wszyscy będą mówić o Alicja z Krainy Czarów.Nie podoba mi się.Mąż również odrzucił podając tuzin innych pospolitych jak dla mnie i syna imion.Ja chciałam Jolantę,oni we dwoje wytoczyli dziesiątki argumentów czemu nie:Pamiętasz tą Jolę,jak ja ją nie lubię,głupia jest itd.Córeczka przyszła na świat,nieświadoma jakie boje toczymy o jej imię ;) W szpitalu na pytanie lekarzy odpowiadałam:Jeszcze nie zdecydowaliśmy się :) Rodzina z gratulacjami wysyłała zapytanie jak nazywa się nasza bezimienna księżniczka :) Az nam głupio było…Przyszedł dzień ostateczny-wizyta w urzędzie i zgłoszenie urodzenia dziecka.Ja wyczerpana psychiczne zgadzam się potulnie byle jak najszybciej wrócić do domu do kruszynki i ją nakarmić,gdyż miałam akurat nawał pokarmu na propozycję syna.Niech będzie Alicja,Ala ,Alusia :) W drodze powrotnej mąż stwierdził-Mówiłem,że Alicja jest pięknym imieniem,na to syn To moja propozycja nie Twoja! Kazałam im się uspokoić i cieszyć Alicją :) Po 6 tygodniach idziemy do lekarza na pierwszą wizytę w ośrodku.Pani doktor pyta:Jak ma maleństwo na imię? Alicja-odpowiadam.O nasza Mała Alicja z Krainy Czarów przybyła do mnie=mówi doktorka.Popatrzyłam na męża,on na mnie i roześmialiśmy się głośno.Lekarka patrzy na nas jak na wariatów,a my śmiejemy się dalej.Łzy mi pociekły,brzuch mnie rozbolał.Wyjaśniłam lekarce o co chodzi-to hasło z kraina czarów,wiedziałam,że tak będzie :) I tak jest,ale nie przejmuję się,gdyż mała jest śliczną księżniczką przybyłą do nas z tej krainy,którą bardzo kochamy i życia bez niej sobie nie wyobrażamy :)

  133. do samego końca nie wiedzieliśmy co będzie chłopiec czy dziewczynka , ja liczyłam na chłopca bo wszystkie zachcianki na to wskazywały , ponieważ do samego końca moja dzidzia nie odwróciła się i za każdym usg lekarz nie mógł podpatrzeć , no ale w końcu raz mu się udało i miesiąc przed porodem dowiedziałam się że będzie ONA , poszłam do sklepu , a że w domu czekała na mnie wtedy 10 latka Marysia , kupiłam jej piękną rozkloszowaną spódniczkę którą sama wcześniej sobie wypatrzyła no i oczywiście różowe body dla następnej gwiazdeczki . Weszłam do domu nic nie mówiąc , siadłam wyciągnęłam prezent dla Marysi , oj jaka radość . Ale zauważyła że mam coś jeszcze , chwila zastanowienia i wyciągnęłam body …. łzy w oczach Marysi i tekst ,,ja nie chcę siostry,, serce mnie zabolało , no ale Marysia po chwili mówi ,,ale ja wybieram imię ,, nagle usłyszałam TOSIA , i tak zostało . dokładnie 05.05.2015 roku przywitaliśmy na świecie Antoninę , a teraz Marysia z dumą chwali się wszystkim że ma siostrę i że jest starszą siostrą :)

  134. Kiedy urodziła się moja córeczka, synuś mojego męża był już bardzo dorosły, przynajmniej on tak myślał – miał całych 6 lat! =)I Piotruś dumnie powiedział że mysi być Anka, tak jak jego przedszkolna miłość=)My spróbowali młodego przekonać , tak jak już dawno sami wybrali imię dla maluszka (Milena), ale wszystko daremnie!!!”Tylko Anka”- powiedział Piotruś , inaczej nie przyznam jej jako siostrę i nie będę nią opiekować się!!!Tak że wybór mieli my nie duży i córeczka ma na imię Aneczka – kochana siostra Piotrka!=)

Zostaw komentarz