“Kura, co tyła na diecie”, czyli rozKOKOszna bajka o samoakceptacji

0

Polubiłam tego gościa już kilka miesięcy temu, teraz tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że dobrze ulokowałam swoje literackie uczucia. Pamiętacie Pana Poetę? Tego od bajki o egzotycznej przyjaźni biedronki i węża? (szczegóły TUTAJ). Właśnie ukazała się kolejna książka. Tym razem w roli głównej…kura.

Byliście kiedyś uzależnieni od ciastek? A może próbowaliście zrzucić zbędne kilogramy, a w pogoni za szczupłą sylwetką przeszkadzała równie szczupła silna wola? Jeżeli tak, w bohaterce najnowszej książki Pana Poety bez trudu znajdziecie samych siebie! Sympatycznej kurze, co chciała zrzucić trochę z udka, ciągle wieje wiatr w oczy – już nawet podjęła decyzję o drakońskiej diecie, ale jak tu być Ewą Chodakowską, kiedy bieżnia prowadzi wokół smakowitego tortu?

Moje dzieciaki szybko pokochały kurę-łasucha i po pierwszym czytaniu szybko zarządziły kolejne. I kolejne. Młoda z uwagą śledziła ilustracje Joanny Młynarczyk, Dziedzic z miejsca zapamiętał kilka wpadających w ucho, choć niebanalnych rymów. Ja w tej króciutkiej, rymowanej opowiastce doceniam i humor (“dieta cud – keks i miód” to moja codzienność!) i lekkie pióro. Widzę też – teraz uwaga, bo zabrzmi poważnie – przypowieść o współczesnej manii bycia fit i wpasowywania się w kanony piękna lansowane przez kolorowe magazyny, które z rzeczywistością mają tyle wspólnego, co nic. Ale “Kura, co tyła na diecie” to też historia o potrzebie akceptacji, o którą – w dobie galopującej standaryzacji – bardzo dziś trudno. Kura osiąga stan zen – nie zdradzę, w jaki sposób, ale myślę, że zakończenie wielu z Was przypadnie do gustu.

Kura, co tyła na diecie, Pan Poeta, wyd. Prószyński Media; od 15,28 zł

Po lekturze chwilę gadaliśmy o samoakceptacji, różnicach między ludźmi i o tym, że świat jest piękny właśnie dlatego, że każdy z nas się różni. No i o tym, że nie warto traktować siebie śmiertelnie poważnie – co z tego, że ma się tu i ówdzie za dużo? Ważne, kim się jest, a nie jak się wygląda. “Fajny tekst i śmieszny. Kura śmieszna(…) Tak czy inaczej mi, Zoi, się podoba” – to słowa kilkuletniej recenzentki zamieszczone na końcu książki. Cóż by tu tu więcej dodać? Mi, Justynie, też się podoba! I bardzo się cieszę się, że powstają kolejne części tej układanki o tolerancji i różnicach. Pan Poeta już zapowiedział, że niebawem w galerii jego postaci zadebiutuje “Wróbel, co oćwierkał sąsiadów” i “Kruk, co kracze pokrakanie”. Czekamy!

Uwaga! Mamy dla Was aż pięć egzemplarzy książki “Kura co tyła na diecie”! Ko ko ko…mu na nich zależy, niech odpowie na proste pytanie konkursowe. Jakie? Szczegółów szukajcie na Facebooku!

Udostępnij

Zostaw komentarz