Młoda matka po CC: Jest trudniej, niż myślałam! A jak było u Was?

1

Wiele osób powtarzało, że „program mama” uruchomi się z automatu, że intuicyjnie będę wiedziała jak przewijać, karmić i dbać o dziecko. Nie do końca tak było. Niby wcześniej czytałam różne mądre książki, niby chodziłam do szkoły rodzenia, ale to tylko teoria, w praktyce przez pierwsze chwile z synem byłam przerażona, nie wiedziałam czy dobrze się nim opiekuję, a położne w szpitalu niechętnie pomagały czy tłumaczyły jak ogarnąć malucha – mówi Asia, świeżo upieczona mama. To kolejny głos w dyskusji o początkach macierzyństwa.

>>>>>>>>Czytaj koniecznie wpis, od którego się zaczęło: Niech ktoś wreszcie napisze, że początki macierzyństwa to horror<<<<<<<<<<

Każda z nas wchodzi w macierzyństwo z głową pełną oczekiwań, planów, marzeń i lęków. Co z nich zostaje? O to zapytałam Asię, która rodziła miesiąc temu. Odpowiedziała tak: Jest trudniej niż myślałam! Zakładałam, że poród pójdzie gładko (bo, jak wszyscy powtarzali, „mam szerokie biodra, jestem stworzona do rodzenia”), a było bardzo ciężko, długo i boleśnie. Ostatecznie zakończyło się cięciem cesarskim.

Wiele osób powtarzało, że „program mama” uruchomi się z automatu, że intuicyjnie będę wiedziała jak przewijać, karmić i dbać o dziecko. Nie do końca tak było. Niby wcześniej czytałam różne mądre książki, niby chodziłam do szkoły rodzenia, ale to tylko teoria, w praktyce przez pierwsze chwile z synem byłam przerażona, nie wiedziałam czy dobrze się nim opiekuję, a położne w szpitalu niechętnie pomagały czy tłumaczyły jak ogarnąć malucha.

Oczywiście, kocham moje dziecko ponad wszystko i mogę się w nie gapić godzinami i podziwiać jakim jest słodziakiem, ale gdy płacze kolejną godzinę, a ja nie mam pojęcia dlaczego (niby wszystko jest ok) i noszę go na rękach i kręgosłup, i nogi mnie bolą, a do tego dochodzi brak snu (bo w nocy karmie i też np. noszę go na rękach), mam zwyczajnie dość.

Potem też wcale nie było tylko tak pięknie i cukierkowo, jak się o tym czasem mówi. Oczywiście, kocham moje dziecko ponad wszystko i mogę się w nie gapić godzinami i podziwiać jakim jest słodziakiem, ale gdy płacze kolejną godzinę, a ja nie mam pojęcia dlaczego (niby wszystko jest ok) i noszę go na rękach i kręgosłup, i nogi mnie bolą, a do tego dochodzi brak snu (bo w nocy karmie i też np. noszę go na rękach), mam zwyczajnie dość. Niby wiedziałam, że tak będzie (bo wszyscy o tym mówili), ale nikt nie uprzedzał, że przez te pierwsze dni będę miała aż tak zły nastrój, że będę aż tak wrażliwa i że będę się aż tak źle czuła. Że będę miała spuchnięte stopy, będę ciągle spocona, ale prysznic będą mogła wziąć tylko wtedy, gdy młody zechce być w kołysce ze mną w łazience. No i że śniadanie będę nieraz jeść w południe (choć na nogach jestem od 4.30!).

W trudnych początkach pomocna może być chusta; Dzieci najczęściej uwielbiają w niej być, bo są wtedy bardzo blisko mamy; kliknij, by wybrać chustę 

Za mało, moim zdaniem, mówi się o połogu, o tym jak może się czuć kobieta po porodzie i o tym, jak partner może ją wesprzeć w tym trudnym momencie.

Pytałam też Asię, czy przy drugim porodzie chciałaby jeszcze raz mieć CC, czy próbować naturalnego porodu. Bez wahania odparła: cesarka!  – W moim przypadku cięcie było zakończeniem straszliwych mąk, wręcz błagałam lekarzy o nie. Próbowałam rodzić siłami natury i po 17 godzinach bardzo bolesnych i częstych skurczy i tak konieczne było cc. Dlatego raczej wolałabym uniknąć przechodzenia drugi raz przez tak ciężki poród, tym bardziej, że istnieje ryzyko rozerwania szwu podczas porodu naturalnego – wyjaśnia. A na pytanie, czy rana po CC jakoś komplikuje opiekę nad noworodkiem, powiedziała: – Zdecydowanie tak, tzn. nie mam porównania, pewnie po porodzie naturalnym też jest niewygodnie, ale u mnie przez te pierwsze dni po porodzie – np. podnoszenie się z łóżka, było bardzo bolesne, a wstawałam natychmiast, jak tylko dziecko wydało z siebie najmniejszy dźwięk, więc co chwilę. Podnoszenie się z fotela z małym na rękach czy podnoszenie smoka z podłogi również było trudne. Na szczęście największy ból minął po jakiś 2 tygodniach; teraz rana goi się szybko i dobrze.

Dziewczyny, a jak było u Was? Podzielcie się, proszę, swoimi historiami!

Udostępnij

1 komentarz

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.