Mój brzuch to żadne dobro narodowe! Przestańcie go dotykać! (LIST)

0

„Pół biedy, jak ktoś jeszcze pyta, a dopiero później maca (zazwyczaj nie czekając na pozwolenie); najczęściej jednak dotykanie MOJEGO brzucha obywa się bez pardonu i bez orientu – niemal każdemu wydaje się, że może, bo ciąża to jakieś dobro narodowe, które należy do społeczeństwa” – pisze w do mnie w ostrym liście Aga, które za miesiąc zostanie po raz trzeci mamą.

Publikuję ten list z lekkim uśmiechem na ustach. Dlaczego? Bo sama czułam się identycznie, jak Aga, i byłam podobnie wkurzona, gdy ktoś tykał mojego wielkiego brzucha.

Aga pisze tak:

„Cześć! Może pomożesz mi nagłośnić tę sprawę, bo już wychodzę z siebie! Jestem w trzeciej ciąży. Dwie pierwsze przechodziłam z dala od Polski – w Skandynawii. Tam raczej nikt nie pchał się łapami do mojego brzucha. Tu – wprost przeciwnie! Nawet obce osoby się na mnie gapią i chcą dotykać! Dwa dni temu w osiedlowym warzywniaku babinka z uśmiechem na ustach chciała mnie po nim głaskać! Gdy miło, acz stanowczo odmówiłam, OBRAZIŁA SIĘ, fuknęła coś pod nosem i obróciła na pięcie! To śmieszne i straszne za razem, nie? Nie mogę decydować o tym, kto ma mnie dotykać, bo narażam się na obrazę i gniew.

Paranoja.

szukasz odzieży i bielizny ciążowej w najlepszych cenach? Kliknij w zdjęcie! Laktatory i akcesoria ułatwiające karmienie naturalne znajdziesz TUTAJ 

Pół biedy, jak ktoś jeszcze pyta, a dopiero później maca (zazwyczaj nie czekając na pozwolenie); najczęściej jednak dotykanie MOJEGO brzucha obywa się bez pardonu i bez orientu – niemal każdemu wydaje się, że może, bo ciąża to jakieś dobro narodowe, które należy do społeczeństwa. Na łopatki rozwaliła mnie znajoma (nawet nie specjalnie bliska, ot – koleżanka z pracy), która przede mną…uklękła i pocałowała brzuch. Działo się to tak szybko, że nie zdążyłam zareagować. Na samą myśl przechodzą mnie teraz ciary.

Tak, ja wszystko wiem. Wiem, że to wynika z sympatii, że ludzie cieszą się na widok ciążowego brzucha, że dobrze mnie i dziecku życzą, że to objaw miłości, czułości i szacunku dla nienarodzonego. Ale nic nie poradzę na to, że nie znoszę dotyku obcych osób i sobie go nie życzę! Jak nie byłam w ciąży, to nikt mnie nie dotykał, teraz, mam wrażenie, działam na ludzi jak magnes.

Czy tak trudno uszanować moją przestrzeń osobistą? Nie włazić w nią z buciorami, a raczej – łapskami? A może to nie ludzie zwariowali, ale ja jestem jakąś kosmitką?”

Dziewczyny, rozsądźmy na forum sprawę? Czy Aga jest kosmitką? :) Jest nas, kosmitek więcej w tym gronie? Dajcie znać, będzie nam raźniej! :-)

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.