Mówiące pióro – niezła gra interaktywna dla przedszkolaków. Za grosze!

0

Naszą kupiliśmy z drugiej ręki, dosłownie za paręnaście groszy, ale na nową też nie wydacie kroci, bo zaledwie około 30 zł. Myślę, że to bardzo dobra cena jak na taką zabawkę. Tym bardziej, że „Mówiące pióro 1000 pytań” Clementoni rośnie razem z dzieckiem. U nas jest szał – podoba się i 5,5-latkowi i niespełna 3-latce.

„Mówiące pióro 1000 pytań” Clementoni (podobne mają w ofercie inne firmy) to 64 quizy o różnym stopniu trudności. Pierwsze, najłatwiejsze, polegają na wskazaniu odpowiedniego koloru czy kształtu, jest też dopasowywanie cieni do postaci czy eliminowanie przedmiotów, które nie pasują do obrazka. Na trudniejszych poziomach dzieciaki liczą, wskazują mniejsze i większe zbiory od zadanych, a na samym końcu dostają zadania związane z literami i czytaniem (muszą odgadnąć jaka jest brakująca spółgłoska czy na jaką literę rozpoczyna się dany wyraz).

Wszystko w asyście mówiące pióra, które po najechaniu na odpowiedź albo komplementuje gracza („bardzo dobrze!”,”doskonale”), albo namawia do wnikliwszego poszukania poprawnej opcji („upsss” i „przykro mi – odpowiedź jest błędna”).

Do zestawu dołączone są pionki i plansza – wszystko po to, by bawić się mogło więcej niż jedno dziecko. Nie testowaliśmy jednak tej opcji, bo moich graczy dzieli zbyt duża różnica wieku – wiadomo, że Dziedzic znałby dużo więcej odpowiedzi niż jego mała siostra.

Mówiące pióro. 1000 pytań Clementoni – od  29 zł;

Odstawiając opcję gry kilkuosobowej, dziecko może się bawić – według zapewnień producenta – samo, ale to tylko teoria. Dlaczego? Bo aby wykonać poprawnie polecenie, musi wiedzieć, na czym polega zadanie. W tym momencie potrzebny jest rodzic, który przeczyta to w instrukcji obsługi, bo piktogramy na każdej kartce są, moim zdaniem, nie do końca czytelne.

Wszystko w asyście mówiące pióra, które po najechaniu na odpowiedź albo komplementuje gracza („bardzo dobrze!”,”doskonale”), albo namawia do wnikliwszego poszukania poprawnej opcji („upsss” i „przykro mi – odpowiedź jest błędna”)

Minusem są też dość cienkie kartki z zadaniami. Gra dedykowana jest już 3-latkom, myślę więc, że nie zaszkodziłoby jej, gdyby były bardziej solidne. W tym wieku co prawda już tak nie pcha się wszystkiego do buzi, ale jednak nie można tego zupełnie wykluczyć – wiadomo, w przypływie wielkich emocji, człowiek robi różne rzeczy ;-)

Mimo wszystko gra jest solidna – jak wiecie, kupiłam ją po innych dzieciach, a mimo to wszystko działa, a pióro gada – to było miłe zaskoczenie. Co jeszcze? Tak, jak już pisałam – „Mówiące pióro 1000 pytań” jest dla kilku grup wiekowych, jest więc szansa, że nawet jeżeli po jakimś czasie się znudzi i ją schowacie, po pół roku przerwy będzie równie atrakcyjna. O tym, czy także dla 6-latków, można by dyskutować, bo Dziedzic, który dopiero za pół roku będzie w tym zacnym gronie, przeleciał wszystkie zadania bardzo szybko, zatrzymując się jedynie na chwilę na tych z literami. Myślę więc, że 6-latek może nie być zabawką zainteresowany, albo zainteresować się nią na krótką chwilę. Co innego młodsze dzieci – dla nich już precyzyjne trafienie w odpowiedź, czyli dość małe, czarne kółko, może być wyzwaniem.

No koniec – cena, którą też zdecydowanie stawiam po stronie plusów.

Myślę, że warto spróbować! My polecamy!

PS. Podobną grę ma w swojej ofercie m.in. włoska firma Lisciani. W ich wersji pióro ma postać sympatycznej carotiny, czyli – po naszemu – marchewy.

 

 

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.