Kiedy jest najlepszy czas na odpieluchowanie? Znam odpowiedź!

0

Uwagi „oo, taka duża, a ciągle w pieluszce” puszczałam mimo uszu, a że Siostra Dziedzica jest dorodną dwulatką mogącą z spokojnie robić za trzylatkę, było ich w ostatnim czasie dość sporo. Wzruszałam tylko ramionami i cierpliwie czekałam na TEN dzień. I oto nadszedł – Najlepszy Dzień na Odpieluchowanie.

Wiem, że są różne techniki – niektórzy sadzają dziecko na nocniku, gdy tylko zacznie siadać, inni każdy sik nagradzają cukierkiem, a jeszcze inni nigdy nie zakładają pieluchy (tzw. naturalna higiena niemowląt – bardzo ciekawa rzecz, ale chyba tylko dla cierpliwych). Mi z żadną z tych metod nie było po drodze – po raz drugi w swojej rodzicielskiej karierze przekonałam się za to, że najlepiej dać dziecku wybór, a ono samo powie, kiedy jest gotowe. Po prostu. Bez wielkiej filozofii i czytania wyników badań amerykańskich naukowców ;-)

Dziedzic zrzucił pieluchę, gdy miał 2 lata i 2 miesiące. Siostra Dziedzica była szybsza o jakieś dwa tygodnie. Oboje pewnego tego dnia wstali i powiedzieli – nie chcę pieluchy! Od słów do czynów (czyli sygnalizowania potrzeby i sikania na nocnik) mijało dosłownie dwa-trzy dni. I żeby nie było – znam więcej takich dzieci – nie tylko swoje dwa egzemplarze. Co w ich historiach było wspólnym mianownikiem? Nigdy nie byli zmuszani do siadania na nocnik ani nachalnie do niego przekonywani. Tron, owszem, stał w zasięgu wzroku, ale nie był bohaterem historyjek o tym, jak fajnie sikać nie w pieluchę, a po „dorosłemu”.  Wszyscy przeszli odpieluchowanie bez najmniejszego stresu – po prostu do niego dojrzeli.

Odpieluchowanie. Jak z godnością i bez wielkiej spiny przejść ten etap?

  • Nie wywierać presji – mam wrażenie, że to po pierwsze i najważniejsze zadanie rodzica;
  • Nie podnosić sikania na nocnik do rangi wydarzenia roku, nie demonizować go, nie robić wokół niego cyrków
  • Nie zawstydzać, nie porównywać, nie straszyć („Zobacz, Jasiu jest młodszy, a tak ładnie robi na nocnik”, „Jak jeszcz eraz się zesikasz w majtki to…”)
  • Nie sadzać na nocnik na siłę „by przyzwyczaić” – przyniesie to skutek odwrotny do zamierzonego
  • Wspierać  każdy przejaw samodzielności w ubieraniu i rozbieraniu się – szczególnie to drugie znacznie ułatwia korzystanie z nocnika; wiem, że „ja siam!” znacznie wydłuża wieczorną toaletę, ale co zrobić
  • Zaufać dziecku i pozwolić mu na nowe doświadczenia. Jak nie chce pieluchy – nie zakładajmy – to najczęściej pierwszy krok do definitywnego pożegnania pampków
  • Proponować alternatywy – część dzieci ucieka na widok nocnika, ale już na nakładkę patrzy przychylnym okiem
  • Zaakceptować fakt, że spuszczanie wody to najfajniejsza rzecz pod słońcem i czasami na nią pozwalać ;-)
  • Zrozumieć, że czas odpieluchowania w żaden sposób nie wiąże się z inteligencją dziecka. Po prostu jedne dzieci szybciej stają się gotowe do sygnalizowania potrzeb i kontrolowania zwieraczy, a inne później; można sztucznie przyspieszyć ten proces, ale często wiąże się to z tygodniowym wycieraniem siuśków z podłogi albo zaburzeniami wypróżniania

I na koniec jeszcze jedna ważna uwaga – fajnie, jak na odpieluchowanie gotowy jest nie tylko maluch, ale i jego rodzice. Gotowi to znaczy – nie wkurzający się na kolejne zasikane majtki, nie gderający pod nosem „ZNOWU nie zdążyłeś?”, nie przebierający dziecka z łaską i wyraźnym zniecierpliwieniem. Jak osiągnąć stan zen w tej materii? Tego nie wiem ;-) Zdarzało się złorzeczyć pod nosem, jednak chyba na tyle cicho, że nie opóźniło to całego procesu. Znam jednak dzieci, które takie nieprzemyślane uwagi wkurzonych rodziców bardzo brały do siebie, co oczywiście tylko pogarszało sprawę.

Niech mocz będzie z Wami!


Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.