Nie katujcie szlaczkami, nie każcie kolorować. Są dużo lepsze sposoby na rozwijanie zdolności plastycznych [ZOBACZCIE]

0

Nie macie pojęcia, jak nienawidziłam kolorować! I jak bardzo się wściekałam, gdy rodzice kupowali mi na urodziny malowanki. Staranne wypełnianie obrazka kolorami to rzekomo jedno z ulubionych zajęć dzieci. Rzekomo. Znam wiele egzemplarzy, które – jak niegdyś ja – wolą się nudzić, niż chwycić za kredki. Jak więc dbać o edukację plastyczną dzieci, by z jednej strony pobudzać kreatywność, a z drugiej – zachęcić do tworzenia? Zapytałam specjalistkę! TEKST: Justyna Mazur

Ania Żołyniak, artystka i mama dwóch córek podkreśla, że przygodę ze sztuką trzeba zacząć od…dania dziecku wolności i spokojnym podążaniu za nim w poszukiwaniach i eksperymentach.

kreda chodnikowa duża, 9,99 zł

Chcecie kilku przykładów takiego dania wolności? Proszę bardzo! Ostrzegam – nie wszystkie się Wam pewnie podobają ;-)

  • mazanie patykiem po piasku, błocie, rozsypanej mące i obserwowanie różnych efektów w różnych podłożach
  • nakłuwanie różnymi narzędziami ziemi/ciastoliny by zrobić wzorek
  • malowanie farbą paluszkami, pędzlami, szpachelkami, gąbką, patyczkami higienicznymi, wacikami itp
  • odciskanie różnych przedmiotów, liści, warzyw, gąbkowanie farbą przez firankę czy ażurową serwetkę
  • swobodne chlapanie, rozlewanie na papierze farb o różnej konsystencji, różnymi metodami, np. za pomocą szczoteczki do zębów, strzykawki, zakraplacza
  • mieszanie różnych kolorów i różnych materiałów (dodanie do farby piasku, spienionego mydła itp)
  • malowanie czymś innym niż farby (pasta do zębów, sok z buraka, dżem po stole)
  • różne rodzaje kredek i pisaków – pozwólmy odkryć, że farba czy flamaster nie maluje po wosku itp.
  • rozmazywanie, rozcieranie, zdrapywanie i obserwacja, jak się różne materiały zachowują
  • malowanie po różnych podłożach, po kleju itp.
  • doklejanie wszystkiego, co można znaleźć w domu i poza nim (włóczki, guziki, gwoździe, patyki, liście, fragmenty opakowań, kasze, fasolki…)

W sztuce nie ma jednej prawidłowej drogi

Ania przekonuje, że to tylko kilka z tysięcy pomysłów. I że dzieci, gdy dostaną odrobinę twórczej wolności, same zaczną wymyślać nowe, coraz ciekawsze projekty. Ale, uwaga! Jeśli przyjdzie Wam do głowy coś poprawiać albo krytykować, trzymajcie nie tylko język za zębami, ale i ręce przy sobie! – Weźcie osobną kartkę i sami się pobawcie, opowiadając dziecku co robicie. Wtrącanie się do pracy drugiej osoby uważam za zbrodnię! – zastrzega artystka.

kliknij i zobacz farby do malowania palcami, od 30 zł

Taka swobodna zabawa z różnymi kolorami, fakturami, przedmiotami, zaowocuje szybciej, niż się spodziewacie – dziecko zacznie odkrywać pewne analogie do rzeczywistości, która go otacza. – Odcisk ziemniaka przypomni mu kształt głowy, ciapnięcie gąbką – pianę na morzu. Zacznie szukać kolejnych analogii, kombinować jak tu jeszcze można coś pokazać. To jest fascynujący proces i warto wtedy tylko patrzeć i podziwiać! Nie próbujmy ingerować, zwracać uwagi, że drzewo to tak a chmurka tak. Każdy ma prawo widzieć świat po swojemu i po swojemu go opowiedzieć. Dla jednego słońce jest cudowne, więc zrobi je wielkie i żółte, innemu kojarzy się ono z rażeniem w oczy i gorącem – zrobi je czerwone itp. To jest właśnie najpiękniejsze w sztuce: nie ma jednej prawidłowej drogi – mówi Ania.

Pamiętajcie: sztuka powinna płynąć z serca, z wewnętrznej potrzeby. Błędem jest przekonywanie, namawianie, poprawianie. To jest wewnętrzny proces i wtrącanie się tylko go zakłóca, a naciski zniechęcają. Bądźmy obok, patrzmy jeśli dziecko chce, słuchajmy jak opowiada o tym, co robi. Powstrzymajmy się raczej od lakonicznych uwag w stylu „śliczne”, zauważmy raczej, co dziecko chciało pokazać, jak to zrobiło, postarajmy się zrozumieć jego wizję. Bo sztuka nie ma być neutralnym odzwierciedleniem rzeczywistości (od tego jest fotografia dokumentalna), tylko opowieścią o tym, jak my ją widzimy Anna Żołyniak

Kiedy szkolić warsztat

Od kiedy rodzic powinien dawać wskazówki techniczne i jak się za to zabrać? Jak wynika z obserwacji Ani, o tym momencie dziecko samo decyduje – czując frustrację, że coś nie wychodzi tak, jak sobie założyło, na przykład zbyt mało realistyczne. To czas, by razem – o ile rodzic czuje się na siłach – przyjrzeć się takim sprawom jak anatomia, perspektywa, teoria barw. – Nadal przy tym trzymamy się z dala od kartki dziecka! – zastrzega artystka.

Koh I Noor Pastele Olejne Gioconda, od 47 zł

Gdy widzimy, że dziecko chce dalej pracować i zajmować się sztuką, warto poszukać mądrego nauczyciela, który pomoże mu rozwinąć artystyczne skrzydła.

Nie kupujcie najtańszych rzeczy

Na koniec ważna rada – nie oszczędzajmy na przyborach! – Wciąż pokutuje przekonanie, że dzieciom nie ma sensu kupować droższych, bo „tylko wypaćkają”. Tymczasem nie ma nic bardziej frustrującego niż użeranie się z kredką, którą ledwo widać, tępymi nożyczkami, drącym się papierem. To zniechęca już na wstępie. Dlatego warto zadać sobie trochę trudu i poszukać czegoś przyzwoitej jakości i wcale nie musi to kosztować milionów! Zamiłowanie wielu dzieci do ciemnych kolorów ma często źródło w słabym napigmentowaniu tych jaśniejszych – nie odbierajmy im pełnej palety – przekonuje Anna Żołyniak.

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.