Noworodek w domu. Te rzeczy mogą Ci się nie przydać, choć pewnie je kupisz!

3

Pisałam Wam kiedyś, jak zakończyła się moja pierwsza wizyta w sklepie z akcesoriami dla noworodków. Brzuch przysłonił mi rozum, bo wybiegłam stamtąd zapłakana, zdezorientowana i kompletnie pogubiona, nie kupując praktycznie nic – niedrapków nie liczę ;-). W wielkopowierzchniowym markecie było milion rzeczy dedykowanych małym osóbkom – skąd miałam wiedzieć, który będą najlepsze dla mojego dziecka? Wymiękłam już przy pierwszym regale – gdy trzeba było wybrać proszek do prania.

Dziś wydaje mi się to zabawne, ale wtedy do śmiechu mi nie było. Z natury jestem osobą mało zdecydowaną i każdy zakup lubię dobrze przemyśleć – tam, otoczona tymi wszystkimi bujaczkami, podgrzewaczami do butelek, koszy na zużyte pieluchy i laktatorami, straciłam zupełnie grunt pod nogami. W dodatku wszystko było koszmarnie drogie! Body – ok, piękne – ale za 100 zł? Łóżko za 1000? Ratuuuuuuuuunku!

Ostatecznie wszystko kupowałam partiami, a później, jak już Dziedzic był na świecie, żałowałam. Bo wiele rzeczy kompletnie mi się nie przydało, wiele użyłam tylko kilka razy. Przykłady? Proszę bardzo!

  • Butelki do karmienia i mleko mm – ok. 200 zł. Zanim nie zostałam mamą wydawało mi się, że bez butelki, mleka z proszku i smoczka nie można wychować dziecka. Bzdura! Siostra Dziedzica nie zna takich gadżetów w ogóle – nigdy nie miała butli w buzi. Dziedzic dostawał mm przez krótką chwilę – w szpitalu. W domu w ciągu kilku dni przerzuciliśmy się zupełnie na cyca. Stos butelek okazał się zupełnie zbędny, nie mówiąc o gadżetach typu podgrzewacz i sterylizator. PS. Wiem, że czasem są problemy z karmieniem naturalnym, część dziewczyn nie chce, część – nie może karmić piersią. Jeżeli jednak nie wiecie, jak będzie z Wami, „na wszelki wypadek” nie kupujcie całego osprzętu – jest dostępny w każdej aptece i jeżeli rzeczywiście malec będzie musiał być dokarmiany, bez problemu, w każdej chwili dokupicie potrzebne akcesoria.
  • Laktator – ok. 15o zł. Wszystko jak wyżej. W moim przypadku pieniądze okazały się być wyrzucone w błoto. Nie lubię ściągać pokarmu, nie robiłam tego. PS. Podobno dużo lepiej ściąga się ręcznie, bez laktatora, a jedynie za pomocą specjalnego masażu – nie wiem, nie próbowałam, ale w sieci znajdziecie mnóstwo podpowiedzi. Pomocna powinna być też doradczyni laktacyjna albo położona
  • Pościel i rożek – ok. 200 zł. Były piękne, mięciutkie i diablo drogie. Ani jedno, ani drugie dziecko nie pokochało ich jednak tak mocno, jak ja ;-) Dziedzic chyba do 2. urodzin spał pod kocem albo w śpiworze i w nosie miał ręcznie szytą kołderkę. Siostra Dziedzica – urodzona w upalne lato – od samego początku po dziś dzień jest nieprzykrywana i śpi otulona powietrzem

  • Stosy malutkich ubrań – 200 zł; Szczególnie tych w najmniejszym rozmiarze – moje dzieci-giganty nigdy nie miały okazji ich nawet przymierzyć, bo były za małe. Gdy miał urodzić się Dziedzic, jego komoda pękała w szwach. Koleżanka sprzedała mi newsa, że noworodki trzeba przebierać kilka razy dziennie, bo ulewają, więc miałam mnóstwo bodziaków, śpiochów i kaftaników. Tymczasem Dziedzic ulał w swoim całym życiu może ze trzy razy (w tym raz na występach gościnnych – wprost na nową kanapę moich przyjaciół) i ubranek właściwie nie brudził, rósł za to jak szalony, więc przeważająca większość tych pierwszych okazała się zbędna.
  • Miś z bijącym sercem – 150 zł; Jak Dziedzic był malutki, Szumisie jeszcze nie istniały – modne były za to misie z bijącym sercem, które rzekomo uspokajają dzieci. Dziedzica uspokajały wyłącznie nasze ramiona, więc miś szybko wylądował na dnie szafy.
  • Łóżeczko – 300 zł; Spałam z dziećmi długo – bo uważam, że to najlepsza opcja i dla młodej, karmiącej mamy, i dla noworodzia. Dziedzic miał kilka miesięcy, jak został eksmitowany do własnego łoża (przesypiał już wtedy całe noce), Siostra Dziedzica jest na to ciągle niegotowa – jej łóżeczko stoi i się kurzy.
  • Kosmetyki – 200 zł; Wybierałam, czytałam opinie, składy, w łazience stanął cały arsenał mleczek, mydełek, oliwek, szamponów. I co? Mimo to, a może właśnie przez to, Dziedzic przez kilka ładnych miesięcy miał problemy ze skórą i liczne wypryski. Siostra Dziedzica, myta samą wodą i smarowana zwykłym olejem kokosowym lub oliwą z oliwek – zero problemów, a skóra piękna i idealnie nawilżona.
  • Termometr dezdotykowy – 130 zł; Nigdy mu nie ufałam (bo nie zdarzało się, by kilka razy z rzędu pokazał taką samą temperaturę) i zawsze sprawdzałam dodatkowo temperaturę zwykłym, niezawodnym i tanim termometrem. Mam go do dziś; bezdtykowiec wylądował w pokoju dziecinnym i służy jedynie małym lekarzom.

Na koniec bardzo ważna uwaga – wielu z Was pewnie nie wyobraża sobie spania z dzieckiem, wielu z Was smoczek, butelka czy laktator uratuje życie i zszargane nerwy – absolutnie nie namawiam, by z ich nie kupować. Namawiam jedynie do tego, by do wyprawki noworodkowej podejść na chłodno – bo wiele gadżetów reklamowanych jako must have po prostu się nie przydaje. Wszystko wychodzi w praniu, czyli już po porodzie – i to wtedy jest najlepszy czas, by dokupić brakujące rzeczy.

Szkoda, że na pólkach nie stoi też cierpliwość i pogoda ducha – bo to towary deficytowe w domu z noworodkami ;-)

Powodzenia!


Udostępnij

3 komentarze

  1. Bardzo ciekawy artykuł :-) Sama nie tak dawno urodziłam i na szczęście dzięki takim artykułom wielu zbędnych rzeczy udało mi się uniknąć, ale akurat w moim przypadku laktator okazał się niezbędny przy nawale pokarmu. Niestety kupiony na tempo po zawyżonej cenie i jedyny jaki był akurat dostępny. Dlatego polecam wcześniej może nie kupować, ale obejrzeć jakie ma się opcje :)

  2. Co za bzdurny artykuł. Wszystkie z tych rzeczy bardzo, ale to bardzo mi sie przydaly. Nie wiem co zrobilabym wracajac do domu z noworodkiem i nie majac butelki i mleka w zapasie. Leciala o 18 z 3dniowym dzieckiem do sklepu? Laktator – najwazniejsza rzecz. Nie dosc, ze pomogl rozkrecic laktacje (polozne laktacyjne byly tragiczne), to jeszcze potem sluzyl jako jedyny sciagacz pokarmu, bo ktos absolutnie nie chcial cycka. Albo male ciuszki. Za 200zl to sie kupi kilka spioszkow, kilka body, skarpetek, jakis sweterek i cos na wyjscie. I co zrobic jak dziecko jest mniejsze niz 56 wiec, wiec troche w tym pochodzi i poulewa i wiadomo co zrobi z pielucha kilka razy dziennie? Ubrac w koc? Pierogi przydaja sie bardzo na poczatku. Noworodek nie potrafi wytwarzac ciepla, wiec musi byc dogrzewany. I zeby nie targac go w niewygodnych kocach, do karmienia byl idealny pierog. A o spaniu z dzieckiem w jednym lozku nie wspomne. I mlode mamy to czytaja i powielaja te bledy.

    • Justyna Mazur on

      Agata, dziękuję za komentarz. Być może bzdurność artykułu tak Cię zdenerwowała, że nie dotarłaś do przedostatniego akapitu: „Na koniec bardzo ważna uwaga – wielu z Was pewnie nie wyobraża sobie spania z dzieckiem, wielu z Was smoczek, butelka czy laktator uratuje życie i zszargane nerwy – absolutnie nie namawiam, by z ich nie kupować. Namawiam jedynie do tego, by do wyprawki noworodkowej podejść na chłodno – bo wiele gadżetów reklamowanych jako must have po prostu się nie przydaje. Wszystko wychodzi w praniu, czyli już po porodzie – i to wtedy jest najlepszy czas, by dokupić brakujące rzeczy.
      Pozdrawiam! :-)

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.