Pan Poeta o “Podróży do przyjaźni”. To cenna lekcja! (RECENZJA + KONKURS)

8

Przyjemne rymy tworzone z dala od Częstochowy, świetne ilustracje, wartka akcja i bonus w postaci kolorowanek – jeżeli szukacie nowych, książkowych inspiracji dla swoich przedszkolaków, z czystym sumieniem polecam “Podróż do przyjaźni” Pana Poety.

I to wcale nie dlatego, że Świat Rodziców objął tę zwariowaną książkę patronatem! Polecam, bo po pierwsze bardzo przyjemnie i lekko się ją czyta, a po drugie – wspaniale ogląda za sprawą rysunków Jagody Charkiewicz. “Podróż do przyjaźni” to rymowana historia biedronki, którą – zupłnie jak Dorotkę z Krainy Oz, silny wiatr porwał setki kilometrów od domu. Kropkowata, bo taką ksywę nosi sympatyczna owadzica, postanawia wrócić na swoją polską łąkę, a za przewodnika wybiera węża. Grzechotnik ma jednak niecne zamiary – decyduje się na pomoc biedronce, bo ma nadzieję, że ta zaprowadzi go w miejsce, w którym są setki jej smacznych koleżanek.

15235379_1166281003448281_1352479965042595036_o

Przedziwny duet przemierza świat, aż w końcu trafia na polskie ziemie owocami i warzywami płynące. Gdy wygłodniały grzechotnik rzuca się na czosnek, rzodkiewkę, cebulę i dopada go niestrawność, do akcji wkracza Kropkowata, dając gadowi ważną lekcję. Więcej zdradzać nie będę, napiszę tylko, że opowiastkę wieńczy nienachalny morał a po lekturze można fajnie pogadać o istocie i sensie przyjaźni.

Siostra Dziedzica z uwagą oglądała ilustracje (i nawet – to niesłychane! – nie próbowała ich rwać i wkładać do buzi), Dziedzic zaśmiewał się w głos, gdy czytaliśmy o podstępnym wężu i biedronce, ja też od czasu do czasu rozdziawiałam buzię, bo spod pióra Pana Poety wyszło kilka zgrabnych aluzji i gier słownych. Fantastyczne jest też stado ptaków, które – niczym antyczny chór – komentuje poczynania bohaterów. Ptaszyska są czarno-białe – możecie je pokolorować jak tylko Wam w duszy zagra.

i-podroz-do-przyjazni

Podróż do przyjaźni, Pan Poeta, od 14,70 zł

PS. Komu książkę, ręka w górę! Mamy dla Was aż pięć egzemplarzy “Podróży do przyjaźni”! Jak zdobyć jeden z nich? To bardzo proste! Wystarczy, że w komentarzu pod tym tekstem napiszecie, jak poznaliście swojego najlepszego przyjaciela. Może być wierszem, ale i na prozę spojrzymy przychylnym okiem ;-) Nagrodzimy najzabawniejsze/najbardziej wzruszające historie. Na Wasze odpowiedzi czekamy do końca roku. Rozstrzygnięcie konkursu do 7 stycznia. Regulamin znajdziecie tutaj. Powodzenia!

Udostępnij

8 komentarzy

  1. To było w…przedszkolu! Bawiliśmy się w doktora, chowając w ustronne miejsca, by pani nie krzyczała ;-) Do dziś z Pawłem trzymamy się blisko, choć nie aż tak ;-) Najfajniejsze jest to, że zawsze mogę na nim polegać, choć dziś oboje mamy już 30 na karku i kilka siwych włosów.

  2. Chociaż chodzić już umiałam,
    Wciąż przyjaciół unikałam.
    Na podwórku zawsze sama,
    A przyjaźni ani grama.

    Jednak nadszedł dzień przełomu:
    Na kocyku koło domu,
    Starą lalką się bawiłam,
    I coś przez to przeoczyłam.

    Przy kocyku – niespodzianka!
    Stała pewna koleżanka.
    I mnie pyta czy siąść może,
    a ja myślę “O mój Bóże!”

    Tak zyskałam bratnią duszę,
    Choć się bałam, przyznać muszę.
    Jednak przyjaźń zwyciężyła
    I do dzisiaj jest mi miła.

    I po dziś dzień wspominamy,
    choć niemało lat już mamy,
    Jak to kiedyś kocyk stary,
    Nas połączył – nie do wiary!

  3. To już lat minęło dwanaście,
    mieliśmy w tedy po lat kilkanaście.
    W szkole w pantoflach do mnie przyszedłeś,
    na lekcje pamiętam w tedy nie poszedłeś.
    Pod klasą czekałeś cierpliwie na mnie
    i wystroiłeś się pięknie dla mnie.
    Od razu dobrze nam się rozmawiało
    i wszystkie przerwy razem spędzało.
    A potem moim mężem zostałeś
    i aż do teraz ze mną wytrwałeś.
    Tak najlepszego przyjaciela poznałam
    i BARDZO mocno go pokochałam :)

  4. A ja moją Kasię
    poznałam po prostu – w klasie
    była zadziorna i pyskata
    (i tak jej zostało na lata)
    Do dziś się z Kachą trzymamy
    choć już na karku czterdziechę mamy

    • Obydwie na “S” się nazywamy
      więc tak nas Panie w pierwszej klasie wyczytały
      i kazały razem do ławki siadać,
      nie marudzić i nie gadać.
      Bardzo mi się Marta spodobała
      i mimo zakazu z nią pogadałam.
      Mimo 20 lat minionych, nadal się przyjaźnimy,
      często spotykamy na ulicy widzimy,

  5. Moja przyjaciolke piznalam na wycieczce miedzyklasowej do Paryza a w zasadzie w drodze do Francji. Jechalismy autokarem mielismy kilka przerw podczas podrozy zatrzymalismy sie na jednej ze stacji benzynowych wyszlam rozprostowac nogi podeszlam do niej mowie Czesc Kaska a ona patrzy na mnie ze zdziwnieniem nie jestem Kaska tylko Ola cala wycieczke spedzylismy razem zdazylysmy sie nawet zgubic w Disneylandzie…

Zostaw komentarz