Pięć rzeczy, które zaskoczą Cię po porodzie

7

Zbliża się termin rozwiązania? Pewnie przeczytałaś mnóstwo poradników i wiesz, czego się spodziewać. Ja też na porodówkę jechałam nieźle obkuta i przekonana, że nic mnie nie zaskoczy (ha, ha, ha). Oto moja lista pięciu największych poporodowych niespodzianek.

1. Przepraszam, którędy na maraton?
Mówili – ćwicz przez całą ciążę, lepiej przygotujesz się do nowej roli. Nikt nie wspomniał o tym, że poród jest dla organizmu tym, co przebiegnięcie maratonu. Gdy pięć godzin po pierwszym porodzie pielęgniarka zapytała, czy dam radę pójść pod prysznic, powiedziałam hardo „jak nie dam, jak dam!”, po czym…osunęłam się z powrotem na łóżko z nogami miękkimi jak galareta. Taaak, maraton to zdecydowanie dobre porównanie.

Ja najwyraźniej pomyliłam bajki, bo poczułam jedynie ogromną ulgę, że już po wszystkim. Miłość od pierwszego wejrzenia przyszła wraz z wejrzeniem drugim, a może nawet i trzecim. Na pewno nie od razu.

2. Miłość od drugiego wejrzenia
Mówili – poród jest ciężki, ale jak tylko spojrzysz na nowo narodzone dziecko, o wszystkim zapomnisz, a zamiast źrenic w oczach zapulsują ci dwa ogromne serca — jak w amerykańskich kreskówkach. Ja najwyraźniej pomyliłam bajki, bo poczułam jedynie ogromną ulgę, że już po wszystkim. Miłość od pierwszego wejrzenia przyszła wraz z wejrzeniem drugim, a może nawet i trzecim. Na pewno nie od razu.

3. Ratunku! Czy ta galareta to naprawdę mój brzuch?

Mówili – spokojnie, po porodzie figura wróci do normy. Zapomnieli dodać, że gdy lokator opuszcza brzuch, do brzucha ta informacja dociera ze sporym opóźnieniem. I że zamiast gratulacji, wciąż można usłyszeć sakramentalne: „Który to miesiąc ciąży?” Sterczący, wielki, obolały brzuch wyglądający jak balon, z którego dopiero co uszło powietrze – zdecydowanie inaczej wyobrażałam sobie swoje odbicie. Pocieszał jedynie brak rozstępów, ale radość trwała krótko – dwa dni po porodzie, dziady, wyszły!

CZYTAJ TEŻ: Mój partner nie cieszy się z mojej ciąży

baby-18966_1920

4. Z deszczu pod rynnę
Mówili – po rozwiązaniu wreszcie zapomnisz co to zgaga, nudności i permanentne parcie na pęcherz. Nie doprecyzowali, że w zamian pojawią się bóle brzucha związane z obkurczaniem się macicy (z każdą kolejną ciążą podobno coraz mocniejsze; po moim pierwszym porodzie było na prawdę OK, po drugim – ooooj, bolaloooo), oraz pokąsane, bolące sutki.  Nie ma lekko, matko karmiąca.

5. Czy ktoś mnie widzi?
Mówili – oh, jak pięknie wyglądasz, oh, jaki fantastyczny brzuszek, oh, czy dobrze się czujesz? Do porodu. Po porodzie rozpłynęłam się w nicości i przestałam istnieć, bo od tej pory cała uwaga skierowana była na maluchu. Aż chciałam krzyknąć: Halo! A ja!? Niech mnie ktoś przytuli! W końcu przebiegłam maraton!

A Wy co byście dopisały do tej listy? Czekam na komentarze!

 


Udostępnij

7 komentarzy

  1. Rodzenie po ludzku w naszych szpitalach to fikcja. Szykuje się na wrzask położnych, otarcie z godności i brak poszanowania dla twojego zdania.

    • Justyna; Świat Rodziców on

      Ja też nastawiałam się na najgorsze :-) Niepotrzebnie – w szpitalach pracują anioły i spotkałam je! Bez dwóch zdań warto jednak znać swoje prawa i standardy opieki okołoporodowej, by w razie czego interweniować i walczyć o swoje. Powodzenia!

  2. Zadna z tych rzeczy, o ktorych piszesz mnie nie zaskoczyla lub nie dotyczyla. Przy czym kazdy porod jest inny, nawet u tej samej kobiety. Tekst bez glebszej tresci opisujacy jedynie subiektywne odczucia. Nijak ma sie do tytulu.

  3. Zgadzam się w 100%…rozwinęłabym punkt 2 dodając, że zamiast niebywałej euforii po porodzie często zalewają cię nieuzasadnione fale smutku…których nie umiesz wyyłumaczyć bliskim, ani nawet sobie. Na szczęście to wszystko mija! :)

    • Justyna Mazur on

      Taaaak, doskonale pamiętam to przedziwne uczucie – mieszaninę lęku, strachu, zmęczenia, niepewności i rodzącej się, wielkiej miłości. Ciężko to wytłumaczyć komuś, kto nie rodził, prawda? :-) Pozdrawiam!

  4. Zgadzam sie w 100%. We wszystkim. Chodzilam do szkoły rodzenia i szczerze to co oni tam pinkolą nie tyczy się tego co.sie dzieje naprawde. W przrciagu 10 minut odejście wów, rozwarcie na 6 cm, i skurcze i nie nie poczatki skurczy porządne zwalajace z nog. A na dodatek polozne ktore karzą chodzic jak.juz porod sie zaczyna. Dla mnie porod to trauma i poprzysieglam sobue że zostaje przy 1 dziecku. Mowcie co chcecie to moja decyzja.

Odpowiedz na Justyna Mazur Anuluj odpowiedź

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.