Pierwsze dni w przedszkolu. Jak przeżyć adaptację? [WSKAZÓWKI]

0

Mogą rozpaczać, bać się, być może też trzymać kurczowo naszych nóg i opierać się przed wejściem do sali. To naturalne. Adaptacja rzadko kiedy przebiega w sposób szybki, prosty i przyjemny.TEKST: Justyna Mazur

No, chyba że macie to szczęście i wasze dziecko chodzi do placówki, w której adaptować się można długo i z rodzicem przy boku. Wtedy dzieciaki zdecydowanie lżej znoszą rozstania, a myśl, że przedszkole jest od teraz miejscem, w którym trzeba się codziennie meldować, aż tak nie przeraża. Umówmy się jednak – w większości przedszkoli nie ma mowy o obecności rodzica w pierwszych dniach. Co zatem robić, by pomóc dziecku, i – bo o tym mówi się rzadziej, a problem też jest spory – pomóc sobie? Zapytałam o to Kasię Kowalską-Bębas z fundacji „Wychowanie w szacunku”.

  • Wszelkie przygotowania należy rozpocząć od…siebie – mówi Kasia. Bo sytuacja, w której zestresowany rodzic prowadzi zestresowane dziecko do przedszkola, nie jest, mówiąc delikatnie, dobra. Jeżeli więc przed 1 września mamy jakiekolwiek obawy, spróbujemy o nich pogadać – np. z partnerem albo jakimś innym życzliwym dorosłym. Byle nie z dzieckiem, bo to tylko spotęguje jego strach. Kasia radzi też, by przed wielkim debiutem pójść do przedszkola i dowiedzieć się, jakie w nim panują zwyczaje. – Zaznaczmy na przykład, że nie chcemy, by nauczyciel wyciągał nam na siłę dziecko z rąk. Albo żeby je karmił. Warto rozmawiać i wypracowywać kompromisty. Oczywiście nie możemy mieć nie wiadomo jakich wymagań – pamiętajmy, że w żadnym przedszkolu nie da się odtworzyć takich samych warunków, jakie są w domu! Dlatego raz jeszcze – rozmowa, rozmowa, rozmowa! – mówi ekspertka.
  • Jeżeli czujemy, że pożegnania z dzieckiem nas i je przerastają, być może warto zaangażować do pomocy przy odprowadzaniu dziecka babcię albo sympatyczną sąsiadkę? Może tacie będzie łatwiej?
  • NIGDY nie uciekamy bez pożegnania. To najgorsze, co możemy zrobić
  • Gdy przedszkole na to pozwala, wchodzimy razem z dzieckiem do sali, stopniowo oswajamy aż dziecko poczuje się pewnie. Gdy nie ma takiej możliwości – w pierwszych dniach odbieramy po 2-3 godzinach
  • Choćby się paliło i waliło – dotrzymujemy słowa! Gdy obiecaliśmy, że przyjdziemy po zupie, jesteśmy po zupie.
  • Nie robimy wielkiego halo z faktu, że dziecko zostało w przedszkolu. Tak będzie teraz wyglądała nasza rzeczywistość, więc nie ma się co ekscytować

Nie zabraniamy płakać, wyrażać krytycznych myśli. – Gdy dziecko płacze, jest niezadowolone czy mówi, że pani jest niefajna, weźmy to na klatę. Nie zaprzeczajmy mówiąc: „ale przecież tam jest fajnie! zobaczysz, spodoba ci się!”, bo wtedy dziecko będzie się czuło niesłuchane i nieważne, raczej powiedzmy – jesteś niezadowolony, że musisz chodzić do przedszkola? uważasz, że pani jest niefajna? A chcesz mi o tym opowiedzieć? – to otworzy pole do dialogu

  • Nie zakładajmy, że dziecko pójdzie pierwszego września w podskokach do sali. Czasem rzeczywiście tak się dzieje, ale najczęściej dzieci potrzebują 2-3 tygodni spokojnej adaptacji, by zaakceptować zmiany. Przygotujmy się psychicznie na strach i niepewność dziecka
  • Wspólne kupowanie wyprawki, poduszki, kapci może pomóc dziecku, które poczuje się zaangażowane w przygotowania
  • Rozstanie może ułatwić jakiś rytuał – na przykład pożegnanie, które rodzic wymyśli razem z dzieckiem (np. – trzy całusy w nos, piątka i żółwik)
  • Książki mogą być bardzo pomocne! Kasia poleca „Rok w przedszkolu”, „Franklin idzie do szkoły”, „Zuzia idzie do przedszkola”

Zobaczcie książki, które pomogą w adaptacji: Franklin idzie do szkoły, Zuzia idzie do przedszkola,
Rok w przedszkolu

  • Rodzicom w uporaniu się z wszystkimi problemami, pomoże lektura książki Agnieszki Stein „Akcja adaptacja„, w której psycholog pisze tak: „Do tego, żeby adaptacja się udała, potrzebne jest to, żeby rodzic czuł się bezpiecznie z tym, że powierza komuś dziecko. Żeby ufał, że panie zatroszczą się o jego dziecko i poinformują, gdyby coś niedobrego się działo. Potrzebne jest też to, żeby rodzic był w miarę pewien, że nie robi dziecku krzywdy tym, że się z nim rozstaje. To rodzic decyduje, kiedy jest gotowy „puścić dziecko” od siebie i się z nim rozstać i jakiej pomocy potrzebuje, ponieważ jego poczucie bezpieczeństwa jest tak samo ważne jak poczucie bezpieczeństwa dziecka”. Polecamy!
Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.