Pierwsze wychuchane, drugie puszczone wolno. Różnice między pierwszym a drugim dzieckiem

0

Pewnie znacie kawał o tym, jak dziecko połyka dwuzłotówkę. Przy pierwszym lecicie na prześwietlenie, przy drugim czekacie spokojnie, aż zostanie wydalone, przy trzecim – obcinacie z kieszonkowego. Niby to tylko dowcip, a brzmi jakby z życia wyjęty, prawda?

O tym, jak bardzo różnie postrzegam własne dzieci przekonuję się na każdym kroku. W trzyletniej Siostrze Dziedzica, choć gada jak najęta, jest asertywna, nie daje sobie w kaszę dmuchać, większość rzeczy przy sobie robi sama, a z pieluchami pożegnała się już bardzo dawno temu, widzę wciąż maluszka, którym trzeba się zaopiekować i o którego trzeba się nieustannie troszczyć.

ZOBACZ KONIECZNIE: Jak drugie dziecko wyleczyło mnie z pokusy bycia matką idealną

Tymczasem, i doskonale to pamiętam!, trzyletni Dziedzic wydawał mi się dorosłym facetem – niemal pakowałam go na studia ;-) Wcale nie potrafił więcej od siostry, nie był od niej większy czy bardziej sprawny – po prostu nie miałam punktu odniesienia i w momencie, kiedy sprawie się komunikował i potrafił wysikać na stojąco uznałam, że to całkiem duży gość. Nie miałam cienia wątpliwości, że da sobie radę w przedszkolu, nie miałam cienia wątpliwości, że świetnie sprawdzi się w roli starszego brata – no heloł, miał już w końcu TRZY lata…

Letnie przeceny czas zacząć! TUTAJ znajdziecie sporo okazji od Reserved, a TUTAJ ze Smyka 

Jak dziś myślę o wrześniu i debiucie jego siostry w przedszkolnej grupie, skóra lekko mi cierpnie. Zupełnie nie wyobrażam sobie też, co byśmy wszyscy przeżywali, gdyby teraz w domu pojawił się noworodek. Przecież mamunia jest tylko jej!

Z drugiej strony, i to największy paradoks, drugorodna jest chowana na znacznie większym luzaku. Gdy ma katar, daję jej chusteczkę, zamiast, jak w przypadku Dziedzica, wybierać numer do przychodni, gdy chce biegać po domu na golasa, to nie stoję nad nią z ubraniem (jak zmarznie, to sama przyjdzie, nie?), a gdy chce wleźć na najwyższą drabinkę na placu zabaw, to wkraczam (nieśpiesznie) do akcji tylko wtedy, gdy nie potrafi zejść; przy Dziedzicu, rzecz jasna, zrywałam się z ławki w momencie, gdy stawiał stopę na najniższym szczeblu, a później stawałam na dole i rzucałam instrukcje typu „Ostrożnie! Uważaj! Teraz noga na drugi szczebel”.

ZOBACZ KONIECZNIE: „Ustąp mu, jesteś starszy i mądrzejszy”, czyli o klątwie starszaka

Gdy Dziedzic pierwszy raz miał gorączkę, niemal wybrałam się na SOR. Gdy Siostra Dziedzica miała pierwszy raz gorączkę, dałam jej lekarstwo i poszłam dalej spać. Zęby? U Dziedzica wyszły najpierw dolne jedynki, potem górne dwójki, a w trzeciej kolejności jedynki. Miał wtedy osiem (dolne jedynki) i dziewięć miesięcy (dwójki i jedynki na górze). Jego siostrze po prostu wyrosły – nie wiem kiedy i w jakiej kolejności. Nie wiem też, kiedy postawiła pierwszy samodzielny krok (Dziedzic – dzień po swoich 1. urodzinach) i jakie słowo było jej ulubionym (Dziedzica – tata i „dadadas”, czyli koparka), a archiwum zdjęciowe z nią w roli głównej jest pewnie z osiem razy skromniejsze, niż z nim. Mimo to nie czuję, że jestem dla niej gorszą matką, niż dla niego, wręcz przeciwnie; momentami wiem, że radzę sobie znacznie lepiej, bo już mnie tak nie przytłacza rola matki i mam zdecydowanie większy dystans.

Przy trzecim chyba rzeczywiście leciałabym po kieszonkowym ;-)

A jak jest u Was? Macie podobnie? Jestem bardzo ciekawa, napiszcie proszę tu albo na FB!


Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.