Pyszne, domowe biszkopty migdałowe. Bez mąki!

0

Biszkopty – zwykło się mówić, że są dobre nawet dla niemowląt. Bo mają gluten i można wprowadzić je zaraz na początku rozszerzania diety, bo są miękkie, bo nawet te sklepowe mają krótki skład i nie są nafaszerowane chemią. Niby tak, ja jednak wolę sama je piec – zajmuje to dosłownie chwilę, a przynajmniej wiem dokładnie, co się w nich znajduje. Nasze ulubione nie mają w składzie ani grama mąki – i to ich dodatkowy atut. Polecam!

Ten przepis możecie wykorzystać dwojako – albo piekąc ciasto w całości, w blaszce 20×20, albo dzieląc masę na małe, okrągłe lub podłużne porcje, robiąc biszkopty. My zazwyczaj zostajemy przy wersji numer jeden, bo jest mniej zachodu. Poza tym wystarczy biszkopt przeciąć na pół i posmarować domowym masłem orzechowym, zdrową „nutellą” (ok. 20 daktyli zalewamy ciepłą wodą, by zmiękły, następnie blendujemy je na gładką masę, dodając cztery łyżki kakao i ok. 70 ml mleka (może być roślinne; im więcej mleka, tym krem będzie rzadszy), albo kremem z białego twarogu i robi się prawdziwa uczta; Jednak i biszkopty od czasu do czasu pieczemy – łatwo je spakować, co latem, gdy na place zabaw trzeba tachać cały catering, ma niebagatelne znaczenie.

Biszkopt jest bardzo delikatny i pięknie pachnie migdałami. Mam nadzieję, że Wam posmakuje tak bardzo, jak nam! Mąkę migdałową możecie kupić gotową; Ja robię ją sama, mieląc płatki. Polecam to rozwiązanie; myślę, że Waszemu portfelowi też przypadłoby go gustu ;-)
5FP8O290FV
szukasz książek kucharskich? Zobacz tutaj

Migdałowy biszkopt

  • cztery duże jajka
  • 120 g cukru (może być rozpuszczony miód)
  • łyżka cukru z prawdziwą wanilią (opcjonalnie)
  • 250 g mielonych migdałów
Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną, błyszczącą masę, stopniowo dodając cukier, a później delikatnie, nie niszcząc piany z białek, mieszamy z żółtkami i  dodajemy partiami migdały (wciąż uważając, by nie piana „nie siadła” i nie straciła puszystości). Masę wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia; Pieczemy około  25 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (góra – dół). Gdy chcemy biszkopty, czas pieczenia skracamy do ok. 15-17 min. Masę wykładamy na papier łyżeczką, pamiętając o odstępach między ciasteczkami.

Biszkopty są oczywiście wyśmienite saute, ale zdarza mi się je wykorzystywać do innych deserów – na przykład do tiramisu. Gdy wyciśniemy je rękawem cukierniczym, formując podłużne ladyfingers (jak na zdjęciu głównym), będą doskonałe do obłożenia tortu po bokach. Później wystarczy przewiązać ciacho jakąś piękną kokardą i efekt WOW zapewniony. Polecam!


Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.