Rodzeństwo, czyli bijatyki, wyzwiska i rywalizacja. Jak pomóc sobie i dzieciom?

0

„Zaraz oszaleję! NON STOP drą ze sobą koty, jedno drugie popycha, szturcha, wyzywa. Nie wiem, komu bardziej potrzebny psycholog – im, czy mnie” – mówiła mi ostatnio moja przyjaciółka, a po jej minie widziałam, że żarty dawno się skończyły. Co robić, gdy rodzeństwo za sobą, mówiąc delikatnie, nie przepada? Jak pomóc im, i przy okazji sobie? TEKST: Justyna Mazur

Na szczęście miałam dla Ewki kilka pokrzepiających zdań, bo chwilę wcześniej byłam na super warsztatach dotyczących relacji między dziećmi w rodzinach, gdzie jest ich więcej niż jedno. I szłam na nie z identyczną, co Ewa, śpiewką na ustach: Że młody z młodą ciągle wojują, a w domu co chwilę lecą wyzwiska albo sakramentalne „nienawidzę cię!”.

Warsztaty prowadziła Gosia Stańczyk, którą czytelnicy bloga pewnie świetnie znają – rozmawiałyśmy kilka razy na ważne tematy, m.in. o wychowywaniu bez kar i nagród. Z zajęć wróciłam z kilkoma bardzo ważnymi myślami, które sprawiły, że już się tak nie spinam, patrząc na nieustanną walkę swoich dzieci.

Rodzeństwo bez rywalizacji – genialna książka, która bardzo, bardzo wam pomoże! Polecam, to lektura obowiązkowa dla rodziców, którzy mają więcej niż jedno dziecko! Cena: od 14,27 zł

  • NIE MAMY TAK DUŻEGO WPŁYWU na relację naszych dzieci, jaki chcielibyśmy mieć. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że choćbyśmy się dwoili i troili, nie zawsze sprawimy, że dzieci będą się lubić. Warto pamiętać, że to dwie odrębne istoty, o różnym charakterze i różnym postrzeganiu świata. Nie można ich zmusić do przyjaźni, lojalności czy szacunku. To, że nie szanują się teraz, nie oznacza, że nie będą się szanowali w przyszłości. I na odwrót. Nigdy jednak nie będzie to naszą winą, bo za ich relację odpowiadają oni, a nie my;
  • MAMY ZA TO WPŁYW NA NASZĄ RELACJĘ Z DZIECKIEM A CZY DZIECKIEM B. To, w jaki sposób zbudujemy swoje relacje z dziećmi, może mieć wpływ na to, jaką relację oni zbudują między sobą. W relacjach rodzeństwa może się odbijać jak w soczewce sytuacja domowa – jeżeli jest w niej miejsce na krzyk, wyzwiska i ubliżanie, nie powinno dziwić, że pojawią się one także między dziećmi;
  • Nie mamy wpływu na relację dzieci, ale możemy zrobić wiele rzeczy, by dzieciom nie przeszkadzać układać swojej relacji. A przeszkadza mi przede wszystkim porównywanie („Zobacz, jak twój brat szybko się ubrał, a ty jak zwykle się ociągasz!”, „Mógłbyś wziąć przykład z siostry, i wreszcie dostać jakąś piątkę”) i nadawanie etykiet („Ona jest zdolna, tobie jak zwykle się nie chce!”, „Jesteś leniwy, znów nie posprzątałeś pokoju!”);
  • Nie musimy dzieci traktować „po równo”. To często obsesja rodziców, by było zawsze sprawiedliwie i tak samo. A to, jak przekonywała Gosia, nie tylko niemożliwe, ale wręcz szkodliwe – bo możemy wtedy przeoczyć jakąś ważną rzecz; dzieci nie potrzebują po równo, potrzebują, by dostrzec ich osobiste potrzeby;

koszulki dla chłopców i dziewczynek rodzeństwo

  • Ważne, by spędzać czas nie tylko w gromadzie, ale i osobno z każdym dzieckiem. To sprawi, że poczuje się ono bardziej dostrzeżone i pewniejsze swojego miejsca w rodzinie. I znów – nie skupiamy się na tym, by darować swój czas po równo wszystkim, bo być może wszystkie akurat teraz tego nie potrzebują – skupmy się na tym, by dać go najwięcej temu, które akurat najbardziej tego potrzebuje; niedługo pewnie układ sił w rodzinie się zmieni, i inne dziecko będzie potrzebowało więcej atencji;
  • NIE WKRACZAJMY ZBYT SZYBKO DO AKCJI! Pozwólmy dzieciom po swojemu załatwić sprawy. One potrafią to lepiej, niż nam się wydaje! Oczywiście, gdy jednemu dzieje się krzywda, albo leje się krew, wkroczyć musimy, gdy jednak to „zwykła kłótnia” spróbujmy dać sobie na wstrzymanie i zobaczyć, jak dzieci sobie same poradzą. Dobrze działa też magiczna formuła „Czy mogę Wam jakoś pomóc?” – z jednej strony przywołuje dzieci z planety kłótnia na planetę ziemia, z drugiej – daje rodzicom poczucie uczestniczenia w sporze;
  • Nie rozsądzajmy, kto winien, kto ma kogo przeprosić; rzadko kiedy w całości widzimy konflikt, bycie niezawisłym sędzią zawsze zrani jedną ze stroną – tu nie da się być obiektywnym;
  • Spójrzmy na przepychanki jako na…formę zabawy i budowania własnej relacji. Na to zwróciła mi uwagę Gosia, i jestem jej za to bardzo wdzięczna! Choć na początku trudno w to uwierzyć, szturchanie i bicie się spełnia wiele bardzo ważnych funkcji. Dzieci w ten sposób uczą się m.in. kontrolować siłę, brać odpowiedzialność za swoje decyzje, wreszcie – tworzą więź. Jasne, wszyscy wolelibyśmy, by usiedli przy ciastku i herbacie i tak pisali wspólną historię, ale to nierealne marzenie – są dziećmi, więc muszą się okładać ;-)
  • Bez obaw – to, że w domu mogą „na legalu” ze sobą walczyć nie oznacza, że będą to przenosić na grunt grupy rówieśniczej. Jest dokładnie odwrotnie – dzieci, które mogą testować swoją siłę w domu, w przedszkolu czy szkole są dużo bardziej ostrożne i wyważone w bezpośrednich starciach z kolegami czy koleżankami
Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.