Rodzic to nie trener! Jak wspierać małych sportowców? Radzi znany piłkarz [WYWIAD]

0

Za moment wrzesień. Zanim zacznie wozić dziecko na treningi i pokrzykiwać z trybun „co robisz!? podaj do środka”, przeczytajcie ten wywiad. – Rodzice często są wobec swoich dzieci bezkrytyczni, myślą, że wychowają Ronaldo albo Messiego. Niepotrzebnie wywierają presję, zamiast wspierać w porażkach – mówi dla Świata Rodziców Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy piłkarskiego Śląska Wrocław, trener, były piłkarz i tata dwóch zawodników. ROZMAWIAŁA: Katarzyna Berg

Piłka nożna to najpopularniejszy sport dla chłopców. Dlaczego niemal każdy chce być Messim, Ronaldo….a może i Sztylką?
Nie wiem czy Sztylką, ale Messim i Ronaldo rzeczywiście chce być niemal każdy. Piłka jest po prostu masowym sportem, nie wymagającym zbyt wielu nakładów finansowych, można grać w nią wszędzie, nie wymaga nie wiadomo jakiej infrastruktury. Czasem sobie też żartuję, że chłopcy muszą mieć piłkę w genach, bo proszę zwrócić uwagę, że gdy dostają pierwszą, rzadko nią rzucają, zwykle najpierw kopią.

Zachęcałeś synów do piłki?
I tak, i nie. Nie, bo nie proponowałem im tego nigdy, a tak, ponieważ oglądali mecze Śląska będąc jeszcze w wózku. W naszych zabawach, chcąc nie chcąc, najczęściej pojawiała się piłka. Ponieważ była na co dzień, synowie ją w naturalny sposób chłonęli.

kliknij i znajdź wszystkie akcesoria do gry w piłkę nożną w jednym miejscu!

Jak sądzisz, czego poza karnymi i wolnymi, nauczyła Twoich synów piłka w czasie tych kilku lat treningów?
Przede wszystkim samodyscypliny. Myślę o tym zwłaszcza, gdy patrzę na starszego Łukasza. Nikt nie musi mu przypominać, jak ma zaplanować dzień, rozplanować obowiązki i znaleźć w tym grafiku też czas na spotkania z kumplami czy randkę z dziewczyną. Ale to nie tylko kwestia planowania dnia. On wie, o której musi pójść spać, bo ma świadomość tego, co znaczy dla organizmu regeneracja i wypoczynek. Wie co powinien jeść i z czego w diecie zrezygnować. Ma dużą samodyscyplinę.

O lekcjach też nie trzeba mu przypominać?
No, z lekcjami to bywa różnie i rzeczywiście piłka często wygrywa z obowiązkami szkolnymi, ale generalnie w życiu – jak to się mówi – ogarnia naprawdę nieźle. Ale to, co mnie również bardzo cieszy to fakt, że tak starszy Łukasz, jak i młodszy Kacper, nieźle funkcjonują w grupie. Klub jest ich grupą nie tylko rówieśniczą, bo mają starszych kolegów, trenerów i ze wszystkimi wchodzą w jakieś relacje. To jest ten bardzo ważny, społeczny aspekt grania w piłkę, czy uprawiania sportu w ogóle.

masz „ciut” skromniejszy ogródek? Kliknij i zobacz bramki ogrodowe

Jakie oczekiwania mają rodzice, gdy przyprowadzają dziecko na treningi?
To ciężki temat, bo rodzice bardzo często widzą w swoich dzieciach od razu wielkie gwiazdy, są wobec nich bezkrytyczni.  A przecież by zostać wielką gwiazda to trzeba ogromnego talentu, jeszcze więcej pracy i bardzo dużo szczęścia. Rodzice, którzy bardzo dużo oczekują od dzieci, czy też nie liczą się z odmiennym zdaniem trenera, wyrządzają im krzywdę.

Ja też, jako ojciec  bardzo długo się tego uczyłem. Na początku byłem bardziej trenerem niż ojcem, chłopaki mogli czuć presję z mojej strony. Z czasem jednak – co ciekawe –  zauważyłem, że im mniej ingerowałem, tym oni lepiej grali. Rodzic powinien wspierać, poklepać po plecach, wziąć na rower po treningu, zamiast analizować. Od tego jest trener.

A gdy trener mówi: nie radzisz sobie. Co powinien zrobić rodzic? Dziecko płacze i mówi, że umie i że chce?
Rodzic nie powinien kwestionować przy dziecku tego, co mówi trener, bo w ten sposób w dziecku nie będzie się budować szacunek do trenera, do jego decyzji. Będzie rósł w  przekonaniu, że nie musi się liczyć z trenerem, skoro rodzic wyraźnie to sygnalizuje. To jest trudne dla rodzica, bo pewnie też wierzy w swoje dziecko. Dlatego lepiej dać sobie czas. Powiedzieć: jak teraz ci nie idzie, to może później przyjdzie forma, może teraz warto popracować nad koordynacją. Czas zweryfikuje umiejętności dziecka, pozwoli złapać oddech rodzicom i racjonalnie, bez emocji zastanowić się nad tym, co robić dalej.

kliknij i zobacz setki piłek do nogi w jednym miejscu

A może lepiej, dla dziecka i rodzica, by już na samym początku uznać, że istotą treningu jest to, co robimy dla ciała: ruch, zdrowie, właściwa dieta?
Na szczęście jest wielu rodziców, którzy myślą w ten sposób. Ta grupa nie oczekuje, że wychowa drugiego Ronaldo, tylko chce by dzieciak się po prostu ruszał, by nauczył się tego wszystkiego, o czym wcześniej rozmawialiśmy, żeby nie siedział tylko przy komputerze podjadając chipsy, ale ruszał się, uczył współpracy i współzawodnictwa, świadomie podchodził do jedzenia…to są rzeczy, które niesamowicie procentują w przyszłości.

A czego Ciebie nauczyła piłka?
Wiele razy o tym myślałem i za każdym razem wracało do mnie słowo „pokora” – zarówno w stosunku do tego co się osiągnęło,  ale także i tego czego nie udało się zrealizować. Nauczyłem się też  – jak sądzę –  odpowiedzialności. Na boisku jesteś odpowiedzialny za każdy swój ruch, bo wpływa on na grę innych i wynik meczu. W życiu jest dokładnie tak samo: musisz zadbać o siebie, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi i mieć świadomość, że to jak dbasz o siebie ma wpływ na innych ludzi: na kumpli z drużyny, na współpracowników, na dzieci, czy w ogóle rodzinę.

Chcesz powiedzieć, że dziecko, które trenuje, bez względu na to, co osiągnie, później lepiej radzi sobie w życiu?
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dziecko uczy się konsekwencji w działaniu, świadomego działania na różnych płaszczyznach. Bez względu na to, co będzie robiło później, te cechy mu się przydadzą. Oczywiście sport to też rywalizacja, parcie na sukces, i tu widzę wielkie zadanie dla rodziców: by uczyli, że nie ma sukcesu bez porażki, a największy sukces to sam udział, włożony wysiłek a nie wynik. Oczywiście w chwili, gdy syn właśnie przegra mecz, takie tłumaczenie nie będzie miało znaczenia, ale zasadniczo i w dłuższej perspektywie ma znaczenie kolosalne – uczy dystansu i tego by się podnosić po porażce.

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.