Data publikacji:

Tupot małych stóp...Jakie buciki dla raczkująco-wstających?

Autor: Justyna Mazur

Moje roczne dziecię jeszcze nie potrafi chodzić, ale już wyrywa się do zdobywania świata. Po domu lata na bosaka. Na dworze - gdy upał - także. Ale przed urlopem postanowiłam rozejrzeć się za jakimiś "ochraniaczami" na giry. Wiadomo, że jak tylko zameldujemy się nad Bałtykiem (swoją drogą - nie uważacie, że powinien nazywać się Brrrrałyk?), termometry wskażą ujemne temperatury ;-)

N. jest teraz w trudnym dla nas wszystkich momencie - porywa się na samodzielność, choć jej małe stópki jeszcze nie nadążają za tym, co podpowiada głowa. Myślę, że lada dzień ruszy z kopyta, bo od czasu do czasu stawia, bez podporu, kilka nieśmiałych kroków. Zanim jednak nie nauczy się pewnie chodzić (a to pewnie kwestia dwóch-trzech miesięcy) nie będę kupowała jej pierwszych butów. Na teraz znalazłam fajną alternatywę - skórzane bambosze. O dziwo, nie ściąga ich - jak skarpet - z nóg. Nie spadają też, bo są zakończone gumką. No i się nie ślizgają, nawet na wypolerowanej podłodze. Cuda, panie, cuda!



Bambosze dopasowują się do kształtu stopy, a jednocześnie mają na tyle miękkie podeszwy, że dziecko czuje wszystkie nierówności podłoża. Dobrze trzymają też ciepło, a nóżka się w nich nie poci. Myślę, że sprawdzą się w domu (gdy już zrobi się chłodniej), i na dworze. Jedyny minus jaki widzę, to ten, że nie chronią przed wilgocią. Czyli po deszczu - droga córko - nici z chodzenia. Sorry, taki mamy klimat!

A Wy co polecacie? Może Attipasy albo buciki z Decathlonu? Wiem, że wiele z Waszych dzieci własnie w nich stawiało pierwsze kroki, ale my nie mieliśmy okazji ich testować. Czekam na Wasze rekomendacje!