Wyzwanie na święta – odkładamy telefony, fejsbuki i inne tłitery!

0

– O nie! Tylko nie z mamą! Mama będzie ZNÓW przez cały dzień pracowała, a my będziemy się nudzić! – te słowa, choć minęło już ładnych parę tygodni, zapamiętam na długo. To ja byłam tą wgapioną w komputer matką.

Tacie Dziedzica też się dostało. „Tata? Wiadomo, że nie zagra ze mną w „Nogi stonogi”, bo jak zwykle będzie musiał zrobić  coś na komputerze!”. Dziedzic mówił to z takim spokojem i pewnością, że zapaliła mi się czerwona lampka. Ta rezygnacja w jego głosie znaczyła jedno – nie raz już mu zrobiliśmy. Nie raz mówiliśmy „zaraz, synu, zaraz”, nawet nie podnosząc wzroku znad klawiatury/telefonu. Nie raz ważniejsze było scrollowanie fejsa niż zabawa w pana doktora albo układanie klocków. Nie raz pisaliśmy SMSa, zamiast gonić go na placu zabaw,  a po złapaniu urządzać rytualne gilgotanie.

Słabo. Bardzo słabo.

I kiedy myślałam, by o tym  Wam napisać i zapytać, czy Wy też się na tym łapiecie, trafiłam na tą smutną kompilację, która zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Zobaczcie koniecznie!

Wstyd przyznać, ale na niektórych obrazach znalazłam siebie alb swoją rodzinę.

Słabo.

Wiecie, że powstał sześciostopniowy test uzależnienia od Facebooka? Byłam przekonana, że „zdam” go na szóstkę, na szczęście nie – wychodzi na to, że uzależniona jeszcze nie jestem. Ale zdaje się, niewiele mi brakuje. Dlatego w te święta życzę nie tylko sobie, ale i wszystkim tym, którzy robią jak ja – nie kontrolują czasu spędzanego w sieci i przy telefonie – by na całe święta odłożyli wszystkie sprzęty na bok i zobaczyli, że życie bez nich nie tylko jest możliwe, ale i nawet lepsze! By oddali się w pełni zabawie przy stole – np. z planszówkami czy wspólnym kolorowaniem, albo w dziecięcym pokoju – serio stali się doktorami albo budowniczymi – a nie tylko znad telefonu zapewniali o uczestnictwie w zabawie (nie namawiam, broń boże, do zabawy wbrew sobie – poniżej moje sposoby na to, by zabawa była fajna i dla dzieci, i dla mnie).

ZOBACZ KONIECZNIE: Dlaczego nudzi mnie zabawa z moim dzieckiem (I JAK SOBIE Z TYM RADZĘ) 

Już jakiś czas temu wprowadziłam żelazną zasadę – w domu, przy dzieciach, nie wgapiamy się w ekrany smartfona. Ważna dyskusja na fejsie, wiadomość czy śmieszny film mogą poczekać. Oczywiście, jak ktoś dzwoni albo przychodzi ważny SMS, jest chwilowa dyspensa, ale – co do zasady- nie sięgamy po telefony. Nie chcę, by pierwszym wspomnieniem z dzieciństwa Dziedzica i jego Siostry byli rodzice pochyleni nad małym ekranem. Nie chcę też, by za kilka lat – jak już będą mieli własne telefony – podczas wspólnego spędzania czasu co chwilę na nie zerkali. Nie chcę usłyszeć „ja nie mogę? a przecież wy ciągle to robicie!”.

Dlatego w te święta życzę nie tylko sobie, ale i wszystkim tym, którzy robią jak ja – nie kontrolują czasu spędzanego w sieci i przy telefonie – by na całe święta odłożyli wszystkie sprzęty na bok i zobaczyli, że życie bez nich nie tylko jest możliwe, ale i nawet lepsze!

To ostatni tekst przed świętami. Nie zajrzę, czy Wam się podobał, choć pewnie będzie mnie kusiło. Nie sprawdzę też, czego i kto mi życzył – najwyżej odpiszę 27 grudnia, składając życzenia na Nowy Rok.

Przez święta zamierzam być realnie – w domu, a nie wirtualnie – na fejsie. Kto jeszcze podejmie to wyzwanie?


Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.