Zostałaś mamą? Te 5 tematów omijaj z daleka, chyba że lubisz awantury!

1

Niby się wspieramy, bo przecież solidarność jajników zobowiązuje, ale to tylko pozory – tak naprawdę patrzymy, gdzie tu wbić szpilę i pokazać swoją wyższość. Rodzic rodzicowi wilkiem – szybko i boleśnie się o tym przekonałam debiutując w roli matki. Szybko też zauważyłam, że są tematy, które niemal zawsze wywołują wojnę. Oto pięć najgorętszych.

Czy katar to choroba?

Co roku z równą mocą, w okolicach połowy września, wybucha dyskusja na temat przyprowadzania chorych dzieci do przedszkoli i żłobków. Definicje słowa chory rozmaite – jedni upierają się, że katar to nic poważnego, inni smarują oskarżycielskie posty w stylu „przez katar twojego dziecka moje ma zapalenie płuc!”.

Konflikt jest nierozstrzygalny i po pierwszym sezonie chorobowym przestałam zawracać sobie nim głowę. Dzieci chore: kaszlące, smarkające i kichające były, są i będą przyprowadzane do placówek – i nikt ani nic tego nie zmieni, trzeba się z tym pogodzić! Jedyne, co można zrobić, to dać na luz i zadbać o lepszą odporność własnych pociech. Ale dyskusje w sieci trwają w najlepsze…

ZOBACZ KONIECZNIE: Jak dbać o odporność dzieci? Oto nasze niezawodne sposoby

Szczepić czy nie szczepić? Oto jest pytanie!

Przyznam szczerze, że dopiero wraz z przyjściem Dziedzica na świat dowiedziałam się o istnieniu potężnego, antyszczepionkowego ruchu. Jak zaczęłam czytać o możliwych powikłaniach i „lobby farmaceutycznym” to włosy stanęły mi dęba. Najgorsze było to, że obie strony brzmiały cholernie wiarygodnie i straszyły poważnymi konsekwencjami. Prawie osiwiałam, myśląc o tym wszystkim, ale ostatecznie poszłam po rozum do głowy i poradziłam się lekarza, do którego mam stuprocentowe zaufanie. Zrobiłam tak, jak mi poradził i nie żałuję! Na forach zwolennicy jednej i drugiej opcji dosłownie skaczą sobie do oczu.

CZYTAJ TEŻ: Zostałaś matką? To PARSZYWE uczucie już nigdy Cię nie opuści

„Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. Ja dostawałam i wyszłam na ludzi!”

Mój ulubiony argument w dyskusji nt szkodliwości klapsów i przemocy. Tak – klaps, nawet niewinny, lekki i jakkolwiek inaczej jeszcze go nazwiecie, to moim zdaniem przemoc. A przemoc to ostatnia rzecz, do jakiej powinien uciekać się rodzice. Wiele jednak osób myśli inaczej, o czym świadczą nie tylko wpisy na forach parentingowych, ale i statystyki. Z danych fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” wynika, że choć niemal połowa badanych (49 proc.) sądzi, że dziecka nie wolno uderzyć, to aż czterech na dziesięciu (26. proc) uważa klaps za dobrą metodę wychowawczą. O karaniu dzieci w ten sposób pisałam m.in. TUTAJ. Rozmowy w sieci nt klapsów zawsze kończą się wyzwiskami, które lecą i z jednej, i z drugiej strony.

Poród naturalny kontra „wydobyciny”

Kolejny temat-zapalnik to wyższość porodu naturalnego nad CC (lub na odwrót). Śmieszy mnie to strasznie i kompletnie nie rozumiem, jak można się kłócić o takie rzeczy, ale jednak można – o czy przekonałam się niejednokrotnie. Panie po CC oskarża się o wygodnictwo, panie po SN – o to, że decydując się na taki poród rujnują swoje życie seksualne. Ile w tym prawdy? Tyle, co kot napłakał. Ale pokłócić się można!

Powiedz mi czym karmisz, powiem ci kim jesteś

Jeszcze mocniej niż sposób porodu antagonizują kwestie karmienia naturalnego. Karmisz piersią? Jesteś pewnie laktoterrorystką i „wywalasz cyce w miejscach publicznych”! Karmisz butelką? Co z Ciebie za egoistyczna, wygodnicka matka! Jak można dobrowolnie pozbawiać dziecka jak cennego pokarmu!? I tak w kółko…

Co byście dorzuciły do mojej listy? Czekam na propozycje! :-) 


Udostępnij

1 komentarz

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.