Data publikacji:

Dyschezja. Przyczyny, objawy i leczenie

Pierwsze miesiące życia dziecka bywają trudnym okresem. Maluch nie potrafi komunikować o swoich dolegliwościach inaczej niż płaczem i krzykiem, a młodzi rodzice często nie znają przyczyn jego zachowania, co utrudnia prawidłową reakcje. Jedną z dolegliwości, które zdarzają się często i są odbierane w mylny sposób, jest dyschezja. Czym jest, jak się objawia oraz jak pomóc dziecku, które męczy się z jej powodu? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w naszym artykule.
Niemowle
Układ pokarmowy noworodka i niemowlęcia jest jeszcze bardzo niedojrzały i dość mocno reaguje na wszystkie nieprawidłowości w diecie, ale nie tylko. Zdarza się, że nie jest w stanie poradzić sobie z normalnymi, fizjologicznymi procesami. Przykładem tego jest właśnie dyschezja u niemowląt. Choć nazwa ta brzmi poważnie i może budzić w rodzicach niepokój - nie musimy się obawiać. Dyschezja jest dość pospolitą dolegliwością, która najczęściej mija sama po ukończeniu przez dziecko mniej więcej 6. miesiąca życia.

Czym jest dyschezja u niemowlaka?

Zacznijmy więc od wyjaśnienia, co kryje się pod tajemniczo brzmiącym dla wielu rodziców pojęciem, jakim jest dyschezja u niemowląt. Mówiąc najprościej, dyschezja jest stanem zaburzenia czynnościowego w układzie pokarmowym dziecka. To zaburzenie, które wynika z niedojrzałości mięśni tłoczni brzusznej oraz dna miednicy, które muszą koordynować się ze sobą w odpowiedni sposób podczas wydalania kału. Tłocznia brzuszna wytwarza bowiem niezbędne ciśnienie zaś miednica powinna rozluźnić się, by ułatwić cały proces.
U niemowląt praca tych mięśni często jest zaburzona, co sprawia, że maluch odczuwa dolegliwości bólowe, które oczywiście manifestuje głośnym płaczem i krzykiem. Co ważne, dyschezja nie trwa długo, a płacz dziecka kończy się w momencie oddania miękkiego stolca. W przypadku, gdy stolec jest twardy lub dziecko nie oddaje go wcale, mamy do czynienia z zaparciami, które należy leczyć.

Co ważne, dyschezja u niemowląt trwa najczęściej do 6.-9. miesiąca życia. Po tym czasie mięśnie są na tyle mocne i potrafią ze sobą współdziałać, że dolegliwości znikają samoczynnie. Warto również wspomnieć o tym, że bolesne dolegliwości nie powinny pojawiać się bardzo często ani się przedłużać. Jeśli tak jest, przyczyna problemu może leżeć gdzie indziej - wówczas konieczna jest fachowa porada lekarza pediatry.

Dyschezja a kolka

Dyschezja niemowlęca bardzo często jest mylona przez rodziców z kolką. Tymczasem są to dwie zupełnie różne dolegliwości. Po czym rozpoznać, że mamy do czynienia z dyschezją? Przede wszystkim płacz dziecka, choć głośny i nasilony, jest krótki, zazwyczaj kończy się w przeciągu kilku minut, podczas gdy maluchy cierpiące z powodu kolek mogą płakać przez długie godziny.

Podczas kolki dziecko męczy się z powodu nagromadzonych gazów, które nie pojawiają się w trakcie dyschezji. Warto również zauważyć, że wypróżnienie przynosi szybką i widoczną ulgę dziecku z dyschezją, co niestety nie zawsze pojawia się w przypadku kolek.

Charakterystycznym objawem, który może oznaczać dyschezję niemowlęcą, jest prężenie się malucha. Dziecko zaczyna być niespokojne, następnie napina swoje ciało. Jego twarz często staje się wyraźnie zaczerwieniona. Co ważne, płacz dziecka ustaje od razu po próbie oddania stolca.

Czy dyschezja wymaga ingerencji lekarza?

Wielu rodziców, którzy obserwują u swojego dziecka dyschezję, zaczyna wpadać w panikę i szukać pomocy lekarskiej. Sądzą, że tylko podanie leków farmakologicznych może przynieść dziecku ulgę i sprawić, że poczuje się lepiej.

 Tymczasem najlepsze, co może zrobić lekarz, to powstrzymanie się od interwencji medycznych. W przypadku, kiedy dyschezja jest całkowicie fizjologicznym objawem, a więc nie towarzyszą jej zaparcia, zaburzenia trawienia, kłopoty z jedzeniem czy brak przyrostu wagi, należy po prostu poczekać aż układ pokarmowy dziecka dojrzeje i dolegliwości się skończą.

Co ważne, lekarz nie powinien też zachęcać matki karmiącej do restrykcyjnej, eliminacyjnej diety, która nie jest koniecznością, nie ma wpływu na samopoczucie malucha, a może jednocześnie mieć bardzo negatywne konsekwencje dla zdrowia kobiety karmiącej piersią. Sytuację należy więc jedynie obserwować, a ewentualna pomoc medyczna wdrożona powinna zostać jedynie w przypadku występowania innych niepokojących objawów.

W jaki sposób pomóc dziecku?

Choć wiemy, że dyschezja niemowlęca jest całkowicie naturalnym zjawiskiem, jako rodzice chcemy przecież ulżyć swojemu dziecku i zapewnić mu pełnię komfortu. Czy możemy coś zrobić? Okazuje się, że tak. Postępując podobnie jak w przypadku kolki, możemy sprawić, że dolegliwości bólowe malucha będą znacznie mniejsze.

Przede wszystkim stawiajmy więc na masaż brzuszka oraz ciepłe okłady, które doskonale przynoszą ulgę. Dobrym pomysłem jest również wykorzystanie białego szumu, który działa uspokajająco na malucha. W tym celu możemy skorzystać z odkurzacza lub suszarki lub też zakupić jedną ze specjalnych zabawek, które emitują takie dźwięki.
Warto też ukoić płacz dziecka nosząc je, lekko kołysząc lub przytulając w chuście.

Podsumowując, choć głośny płacz i krzyk dziecka jest niepokojący i sprawia, że jako rodzice chcemy jak najszybciej mu pomóc, zdarza się, że nie ma powodów do obaw. Jeśli dziecko prawidłowo przybiera na wadze, je i nie ma problemów z zaparciami, o wiele lepiej powstrzymać się od mocnych ingerencji medycznych i dać sobie czas. Układ pokarmowy dziecka szybko dojrzeje na tyle, by poradzić sobie z naturalnymi procesami dotyczącymi trawienia i defekacji.
Autor: Kamila Łada