Data publikacji:

Co robić, gdy dziecko się nudzi w czasie choroby? Sprawdzone sposoby

Choroba uziemia dzieciaki. I czasem jest to dla nich gorsze niż kaszel, zatkany nos i stan podgorączkowy. Nuda je złości, a w złości zdrowieje się gorzej i dłużej. Zebrałam kilka matczynych i ojcowskich sposobów na to, by pozbyć się bólu z powodu nudy.

Pół biedy, jeśli dziecko może chodzić – wtedy w zasadzie niemal w ogóle nie ma problemu. Przedszkolak znajdzie klocki, samochodziki, lalki, układanki, no i czasem siądzie przed tv, żeby pooglądać bajki. Dzieci są niesamowite, bo nawet w chorobie mają mnóstwo energii, którą zazwyczaj potrafią zagospodarować. Dużo gorzej jest, jeśli lekarz mówi: „koniecznie trzeba leżeć”.

Zdarza się to na szczęście nie tak często, a jeśli już, to raczej w początkowej fazie choroby, kiedy maluch gorączkuje. Ale nawet jeden dzień z koniecznością bezruchu dla kilkulatka, który nie zna pustych przebiegów, to istny koszmar. Koszmar, który bardzo szybko wyprowadza dziecko ( w każdym niemal wieku!) z psychicznej równowagi. Jego opiekunów zresztą też. Drodzy rodzice, opiekunowie i nianie: posłuchajcie zatem kilku rad tych, którzy znaleźli sposoby na nudę w czasie choroby. 

Sposoby na nudę taty Darka

Tata pełną gębą, ponieważ przypadło mu w udziale wychowanie trójki osobników płci dokładnie tej samej co on. Gdy jego mali panowie chorowali, to wszyscy na raz, bo tak zazwyczaj bywa w większych rodzinach, że jak chorują, to grupowo. Tata Darek to urodzony sportowiec. Trenował tenis i siatkówkę, ale z czasem wiadomo – coraz częściej tylko rekreacyjnie, swoje ambicje zaczął zatem przelewać na trójkę młodszych tenisistów lub siatkarzy. Choroba dla nich to było istne piekło. Bo dzieci wychowywane w ruchu, potrzebują tego ruchu organicznie. Gdy muszą dłużej poleżeć, przestają być… miłe dla siebie i otoczenia.

Tata Darek znalazł więc sposób na to, by dzieci uprawiały sport, na ile siły pozwalały. Kładł je wszystkie na godzinę w największym łóżku, na trzech rogach, sam siadał w czwartym i rzucał w górę szmacianą piłkę. To było wyzwanie: bez podnoszenia tyłeczka i wychodzenia spod kołdry musiały serwować, łapać, rzucać się na boki. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bo wiadomo, że chore dziecko spocić się nie może. Ta chwila natychmiast dawała chłopakom wytchnienie i sporo śmiechu. Darek się śmieje i przypomina, że jak chłopcy mają za dużo obowiązków, to mówią, że chętnie by pochorowali, bo i do szkoły chodzić nie trzeba, i w piłkę łóżkową pograć można.

Co zrobić, gdy dziecko się nudzi? Radzi mama Iza

Iza jest intelektualistką. Sama bardzo dużo czyta, stąd nie jest dziwne, że czytają chętnie również jej dzieci: 9-letnia Inga i 12-letni Rafał. Dlatego u nich choroba dzieci to zazwyczaj odrabianie zaległości z czytania. Dzieciaki rzucają się wtedy na to, co odkładały na szafkę nocną i co czekało na swój czas. Nuda więc w zasadzie ich nie dotyka, także w chorobie. Gorzej, gdy Ingę lub Rafała łapała infekcja, w której króluje katar.

Nawet największy intelektualista nie ma wtedy ochoty na nic! Łzawiące oczy, ból głowy, woda z nosa i 150 kichnięć na minutę rozkładają na amen. Wtedy Iza włącza dzieciom audiobooki. Ukradłam jej ten pomysł i powiem tak: zdaje egzamin w przypadku chorych bibliofili, jak i tych, którzy od książek raczej stronią. Czytanie niezwykle odpręża i wycisza.

Problem jedynie w tym, że w czasie takiej czytanej książki chore dziecko często zasypia, więc nici ze śledzenia życia literackiego bohatera. Ale nie ma tego złego: sen i drzemki są jak lekarstwo dla chorego ciała. Nieraz pewnie słyszeliście lub mówiliście swoim dzieciom, że chorobę najlepiej przespać. 

Pomysły na zwalczenie nudy od niani Malwiny

Niania ma na swoim koncie już jakąś dziesiątkę odchowanych dzieci. Swoich lub swoich dzieci, a także tych, które genetycznie są jej obce, ale serce im oddała. Malwina jest zdania, że jeśli dziecko nie ma gorączki powyżej 38 stopni, to nie musi leżeć. Ba, czasem nawet może wychodzić na dwór. Niania jest fanką zimnego chowu, zresztą trudno się dziwić, skoro na tej metodzie wychowała już dziesiątkę. Dlatego śmieje się, że dzieci, które były pod jej opieką, po prostu uwielbiały chorować. Czasem jednak, gdy ich stan rzeczywiście nie pozwalał wychylić nawet nosa spod kołdry, na nudę miała dwa sposoby: projektor i opowiadania o jej własnym życiu oraz życiu dzieci, zwłaszcza tej jego części, której nie pamiętają.

Na projektorze oglądali zdjęcia. To zupełnie inne oglądanie zdjęć niż na laptopie. Trzeba przygasić światło, stworzyć klimat. I tak oglądane wspólnie zdjęcia sprawiają, że po prostu wspomina się dawne. Malwina nie ma wątpliwości, że dzieci kochają historie. Dlatego też chętnie je opowiada: jak sama była mała i nikt nie miał komórki ani komputera, jak dzieci były małe, jakie wypowiadały pierwsze słowa, no i płatały figle. Po takich opowieściach nigdy nie miały dość. Łapały ją za ręce i prosiły o jeszcze jedną historię. Spróbujcie, dzieciaki kochają opowiadane historyjki, zachęca niania Malwina.

P.S 
No i mam dla was jeszcze kilka fajnych przedmiotów, które zdają egzamin właśnie w czasie chorowania. 

Tablica – znikopis dla dzieci, które lubią rysować. Tu mogą rysować, mazać, tworzyć bez ograniczeń.

Projektory to przedmioty, które stwarzają niezwykły klimat. Warto je mieć, i to na każdym etapie życia dziecka.
Planszówki to oczywiście must have w czasie chorowania.

No i audiobooki, pamiętajcie o nich, bo naprawdę się sprawdzają. 

Autorka: Katarzyna Berg