7 głupich rad, które prawdopodobnie usłyszysz po porodzie

4

Wszystkie możesz olać z czystym sumieniem! Nie tylko nie pomogą, ale mogą wręcz zaszkodzić Tobie i Twojemu dziecku.

Podobno w Polszy wszyscy znamy się na piłce nożnej i na polityce, ale ja bym do tego dorzuciła jeszcze wychowywanie dzieci. Wujek dobra rada pogania ciotkę, sąsiadka i baba z tesco dorzucają swoje trzy grosze, a teściowej wydaje się, że skoro poślubiłaś jej syna, to uważasz ją za matkę wszechczasów (ha, ha) i jak tlenu potrzebujesz jej rad. Wiem, wiem – najczęściej te wszystkie “złote myśli” dotyczące karmienia i pielęgnacji noworodków wypowiadane są z troską i szczerą chęcią pomocy. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tylko nie pomagają, ale potrafią bardzo zaszkodzić. Dlatego – bardzo Was, drogie kobity proszę – olejcie je i posłuchajcie kogoś, kto na prawdę wie, co robić. Posłuchajcie siebie.

1.Nie reaguj na każde kwilenie, bo zacznie Tobą manipulować
Noworodek nie manipuluje, nie wymusza, nie uczęszcza też na tajne kursy al kaidy. Płacze, bo potrzebuje Ciebie, twojego głosu, spojrzenia i uwagi. Płacze, bo tylko w taki sposób może powiedzieć, że mu źle albo nudno. Jasne – gdy nie przyjdziesz raz, drugi i trzeci przestanie – ale nie dlatego, że nagle stanie się “grzeczne”. Po prostu będzie już wiedziało, że nie może na Ciebie liczyć i że nie jest ważne.

2. Nie noś, bo przyzwyczaisz
Przyzwyczaisz do bliskości i swoich ciepłych ramion pachnących miłością. Rzeczywiście, skandal! Jak można zrobić to swojemu dziecku??? Uwaga! Jak już przyzwyczaisz, to nie zejdzie z Twoich rąk aż do osiemnastki!  Prawda jest zupełnie inna – jest spora szansa, że wytulone i “wynoszone” dziecko zdecydowanie szybciej i odważniej pójdzie eksplorować świat – pewne, że zawsze ma w Tobie oparcie.
pexels-photo-69096-large

3. Dziecko musi czasem porządnie popłakać, by mu płuca się dobrze rozwinęły
“Prawda” przekazywana z pokolenia na pokolenie. W trzystopniowej skali księdza Tichnera – numer trzy (“gówno prawda”). Inny, jeszcze bardziej drastyczny wariant tej rady to “Nie idź! Popłacze, popłacze i przestanie” (O tym, dlaczego zostawianie dziecka do “wypłakania się” jest  barbarzyństwem przeczytacie TUTAJ)

4. Śpi z Tobą? Ojojojoj, przyzwyczai się i nigdy nie będzie chciało samo spać
To podobnie jak z noszeniem – do osiemnastki masz skurczybyka na karku ;-) A na serio – nie dajcie się zwariować i zróbcie tak, jak czujcie, że będzie dobrze. Nie namawiam do spania z dzieckiem (choć ja praktykuję, uwieeeelbiam i uważam, że współspanie ma same zalety!). Namawiam do nie słuchania bzdur, że jak raz, drugi czy siedemnasty weźmiecie, to już nigdy nie wyjdzie. Wyjdzie.

5. Co ono tak płacze? Pewnie się nie najadło, bo masz za mało pokarmu. Daj mm, od razu się uspokoi
Pokarmu nie jest ani za dużo, ani za mało – jest go dokładnie tyle, ile potrzebuje dziecko. Pokarm nie może być “zbyt chudy”, pokarm nie może się “spalić”. Owszem – początki bywają hipertrudne – zdarza się, że karmienie jest ponad siły świeżo upieczonej mamy, albo że dziecko nie potrafi dobrze się przyssać, nigdy jednak nie dajcie sobie wmówić, że macie niewartościowy pokarm! PS. Laktatorem odciągacie zaledwie kilka kropelek? To wciąż żaden dowód! Dziecko ssie dużo bardziej efektywnie niż wymyślona przez człowieka maszyna!
man-person-cute-young-large

6. Załóż mu czapeczkę, bo przewieje mu uszy
Taaa, w gondoli osłoniętej ze wszystkich stron hula halny…A na serio – zapalenie ucha nie jest wcale kwestią przewiania, tylko wirusa, pamiętajcie o tym!

7. Ojej, jakie zimne rączki! Koniecznie ubierz go cieplej!
Najlepiej siedemnaście nieprzepuszczalnych warstw, a na to wszystko jeszcze kocyk (z minky, żeby było modnie). No i czapeczka, wiadomo. Tymczasem…ręce i nogi mają prawo być lodowate i to wcale nie świadczy o tym, że biedaczystko zaraz zamarznie. Ciepłotę ciała zawsze sprawdza się na karku – jak zimny, warto rzeczywiście dołożyć coś na wierzch, jak spocony – ściągnąć.


Udostępnij

4 komentarze

  1. O tak czapeczka to podstawa – nawet jak na dworze 30 stopni :D mnie jeszcze rozkladaly na łopatki rady babci, żeby slodzic herbatę 8-miesiecznemu dziecku :)

    • Aga, czasem mi się wydaje, że producenci czapek żyją w Polsce jak pączki w maśle – czapki zakłada się dzieciom przez okrągły rok, czasem nawet w domu ;-)

    • Kasia, rzeczywiście! Zupełnie zapomniałam o tej “radzie” :-) Często powtarza ją moja babcia, zbulwersowana tym, że daję dzieciom herbatę bez cukru :-)

Zostaw komentarz