Bicie, plucie, dąsy. Jak pomóc dziecku przetrwać okresy buntu? (4 WSKAZÓWKI)

2

Dziecko jękoli/czepia się nogi/piszczy/rzuca na podłogę/płacze tak, że brak mu tchu (niepotrzebne skreślić. Wiem, wiem – w opcji „na bogato” bywa że i skreślać nie ma czego, bo wszystko dzieje się na raz), a Ty najchętniej wystrzeliłabyś je w kosmos? Zanim zapakujesz mu walizkę i kupisz bilet w jedną stronę, przeczytaj ten tekst.

Ostatnio pisałam Wam o burzy, która właśnie przetacza się po głowie mojego czterolatka (KLIKNIJ i przeczytaj). Uśmiechałam się pod nosem, czytając Wasze komentarze na fejsie – okazało się, że każdy miał, ma lub za moment mieć będzie podobne atrakcje w domu. Część pytała – no dobrze, ale co dalej? Jak to przetrwać? Co robić? Patentu nie mam, ale przetestujcie nasze rozwiązania – być może i dla Waszych rodzin okażą się pomocne.

Zacznij od…siebie. Wyluzuj!
Pamiętam, jaką ulgę poczułam, gdy uświadomiłam sobie, że dom to nie wojsko i każdy w nim ma takie same prawa. Nikt nikim nie rządzi, nikt nikim nie dowodzi – żyjemy razem i razem troszczymy się o to, by wypracować zadowalające wszystkich kompromisy. Odkąd przestałam sobie zaprzątać głowę tym, że „stracę posłuch”, „nie będą mnie szanować”, „muszą słuchać, bo to ja jestem rodzicem”, nasze relacje uległy diametralnej zmianie. Nauczyłam się odpuszczać. Nauczyłam się nie forsować na siłę swoich rozwiązań. Jasne, częściej jest bałagan i zdarza się, że dzieci chodzą spać z nieumytymi zębami, albo po kolacji z parówkami w roli głównej. Trudno. Wolę dać parówkę, niż stać jak kat nad stołem i wciskać w buzię jarmuż.

Nie zostawiaj samego
Tak, wiem  – czasem trudno odnaleźć sobie empatię do małego potwora, który zrozpaczony pada na ziemię , bo kredka ma zły kolor, a na obiad – zamiast miodu – są ziemniaki z kotletem. Mi też zdarza się zakląć pod nosem i odwrócić na moment, by uspokoić swoje myśli. Nigdy jednak nie zostawiam dziecka samego ze swoimi emocjami, nie izoluję „by się uspokoiło i przemyślało sprawę”. Pomaga mi myśl, że jemu jest jeszcze trudniej niż mi. Że sam nie wie, co się z nim dzieje i jest przerażony swoją reakcją. I że ta reakcja to nie dlatego, żeby mnie – biedną, urobioną matkę dobić, tylko dlatego, że inaczej po prostu nie umie.

Ojojaj
Poniżej instrukcja od Lisich Spraw. Praktykuję często, a wciąż mnie dziwi, że w wielu sytuacjach wystarczy jedynie taki drobny gest – i na bolącą nóżkę, i na cały weltschmerz. Ojojanie, przytulenie, żart, który rozbroi minę – to serio działa cuda!
napis_ojojane

Nazwij emocje i daj im wybrzmieć
„Rozzłościłeś się, bo chciałeś zjeść na obiad miód, a nie ziemniaki?”. „Jesteś smutny, bo chciałeś rysować zielona kredką, ale gdzieś się zapodziała?” zamiast „Masz w tej chwili przestać! I tak nie zjesz miodu, zapomnij o tym” albo „OK, zabieram kredki, skoro tak złościsz! Atak w ogóle, to gdybyś sprzątał, nie byłoby teraz problemu!”.


Udostępnij

2 komentarze

    • Justyna Mazur on

      Panie Pawle, mam wrażenie, że jednak nie każdy; że dużo bardziej popularne są karne jeże, separowanie i karanie za wściekłość czy smutek. Pozdrawiam! :-)

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.