Chustoświrki. Żyją, by nosić (i kupować!)

0

Drobne kłamstewka, tajne zakupy, wydawanie ostatniego grosza na nową „szmatę”. Witajcie w świecie chustoświrek!

Widziałam w życiu wiele uzależnień, ale to zdecydowanie jest najsympatyczniejsze. No i, co istotne, stosunkowo szybko się kończy, bo ostatecznie przychodzi ten straszny moment, że najmłodsze dziecko wyrasta z noszenia i nawet przekupstwem nie da się go do tego namówić. Wtedy chustoświrka przechodzi na emeryturę i wyprzedaje stos, czyli zgromadzone zapasy. A te, uwierzcie mi, bywają gigantyczne. Aśka, jedna z moich bohaterek, chust ma niemal…50.

ZOBACZ KONIECZNIE: 4 powody, dla których warto nosić dziecko w chuście

Najtańsze za 150-200 zł, najdroższe – za 2 tys. Trochę się tego uzbierało. Ciężko było mi się rozstać z ulubionymi, a że nosiłam po kolei troje dzieci, stos rósł i rósł. Tak, zdarzało się kupować w tajemnicy przed mężem. Albo mówić, że nowa chusta przyszła tylko na wymianę i transakcja była bezgotówkowa – śmieje się Asia dodając, że nigdy nie posądzałaby siebie o duszę kolekcjonera. A jednak.

W chustę można wrzucić już kilkudniowe dziecko! Nosidła będą dobre, gdy malec samodzielnie usiądzie. Po więcej zajrzyj TUTAJ

Chustoświrką stała się przez przypadek. Gdy urodziła pierwsze dziecko koleżanka poleciła jej chustę. Aśka nie do końca była przekonana – 10 lat temu nie było to aż tak popularne. Ale gdy jej nieodkładalne dziecko usnęło jak anioł chwilę po zamotaniu, była pewna, że chusta pozostanie z nimi na dłużej. – Jak patrzę na zdjęcia i pierwsze motania, aż łapię się za głowę. Chusta niedociągnięta, duże luzy…ale mina Gniewka zawsze taka sama – pełna błogość i luzik – mówi Joanna.

Motać nauczyła się na kursie. Początkowo używała tylko najprostszego wiązania, tzw. kieszonki, ale apetyt rósł w miarę jedzenia. Gdy Gniewko z małego bobasa stał się wyrośniętym roczniakiem, zaczęła wrzucać go na plecy. – Przy drugim dziecku – Dobrusi, zrobiłam to z pół roku wcześniej. Już miałam wprawę, a noszenie z tyłu było zdecydowanie lepsze dla mojego kręgosłupa – wyjaśnia Asia. „Chustoświrstwo” przyszło właśnie przy córce.

Chusty znajdziecie TUTAJ, a nosidła TUTAJ

Poznałam laski takie jak ja – maksymalnie wkręcone w noszenie. Chust jest na rynku mnóstwo – z różnym składem, w różnej kolorystyce, o różnej długości, kółkowe, normalne. Moim hobby stało się ich posiadanie. Jedni lubią mieć nowe buty, inni – chusty – wyjaśnia Aśka pospiesznie dodając apropos’ butów, że przez te 8 lat „świrstwa” nową parę kupiła może ze trzy razy. Każda złotówka przeznaczana była na chusty albo nosidła. Urodziny, święta, imieniny – tu też dla wszystkich było oczywiste, czego sobie zażyczy. Stos rósł i rósł. Tak jak dzieci.

–  Największy  numer wywinął mi trzeci – Iwo. Nastawiałam się na dłuuuugie noszenie, bo czwartego dziecka już nie planujemy. Będąc w ciąży dokupiłam do stosu różne cudeńka. Tymczasem Iwo od urodzenia kochał noszenie, jak pozostała dwójka, ale dość szybko, ku mojej rozpaczy, z niego zrezygnował. Teraz ma 2,5 roku i zdecydowanie częściej wybiera własne nogi. Łudzę się, że nastąpi sensacyjny zwrot akcji, ale jego dziki temperament raczej nie napawa mnie optymistycznie. Chyba naprawdę czas na emeryturę – mówi Asia, lat 38.

Najlepsze jest to, że gdy sprzeda wszystkie swoje szmaty, wystarczy na porządną wycieczkę. Jak to na emeryturze!

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.