Wystarczy pianka do golenia i mąka, by zrobić domową piankolinę. Wypróbujcie koniecznie!

0

Za nami już czasy, w których Siostra Dziedzica, bawiąc się plasteliną albo piaskiem kinetycznym, najpierw sprawdzała przydatność tychże do spożycia i – co gorsza – zazwyczaj wydawała pozytywne opinie ;) Wtedy wszystkie masy plastyczne, które przygotowywaliśmy w domu, były z jadalnych składników. Teraz, gdy faza namiętnego próbowania przeszła do historii, możemy zaszaleć ciut bardziej, dlatego w użyciu były: pianka do golenia i mąka ziemniaczana. Tak powstała nasza pierwsza piankolina.

Piankolina to fantastyczna, kreatywna zabawa, dlatego polecam Wam z całego serca, choć nie będę ukrywać, że trochę sprzątania po wszystkim jest ;-) Jeżeli nie znosicie brudnej podłogi czy zaklejonego dziwną substancją stołu, to zastanówcie się dwa razy, ale jeżeli jesteście w stanie przymknąć na to oko – do dzieła!

ZOBACZ KONIECZNIE: To „plastelina”, która rozpływa się w rękach. Wystarczy mąka i woda. Dzieci uwielbiają ten eksperyment

Proporcji dokładnych nie podam – po prostu stopniowo dodawajcie do siebie piankę z mąką. Aby jeszcze bardziej dopieścić zmysły, możecie masę podzielić na kilka części i za pomocą barwników spożywczych nadać im różne kolory. My zużyliśmy mniej więcej pół opakowania mąki i 3/4 pianki. W tym miejscu drobna uwaga – kupiliśmy najtańszą, która pachniała sztucznymi fiołkami. Dzieciom „aromat” zupełnie nie przeszkadzał, dla mnie był tak nieznośnie intensywny, że z żalem musiałam opuścić zabawę (normalnie z radością, pod pretekstem pomocy, babram się z nimi w tego typu wynalazkach).

domowa piankolina

Masa jest niezwykła w dotyku – inna niż ciastolina, bardziej delikatna i krucha. Można wykrawać z nich różne kształty, wałkować, tarmosić albo chować drobne przedmioty, a później, jak Indiana Jones, się do nich dokopywać.

Miłej zabawy!


Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.