Inhalacja. Bardzo ważne zasady, o których zapomniał powiedzieć mi lekarz

1

Inhalator to w domach z dziećmi artykuł pierwszej potrzeby – przekonałam się o tym, gdy mały Dziedzic po raz pierwszy walczył z turbo-katarem. Od tego czasu minęło jakieś cztery lata, a sprzęt to wciąż nasz najlepszy przyjaciel w walce z mniejszymi i większymi infekcjami. Właśnie go wyciągnęłam z szafki. Oznacza to, niestety, tylko jedno – że sezon na choróbska czas rozpocząć.

Różne perypetie mieliśmy z inhalatorem i różne próby przekonania do niego małego Dziedzica. Ostatecznie stanęło na najpopularniejszej pewnie metodzie – inhalacja, a w tle ukochana bajka – w TV albo czytana. Podobnie działamy teraz z Siostrą Dziedzica – wszystko, oczywiście, zgodnie z zaleceniami lekarza. Tylko wiecie co właśnie sobie uświadomiłam? Że dosłownie RAZ! – a przypomnę, że w roli matki zadebiutowałam niemal pięć lat temu – poinstruował mnie, jak poprawnie wykonywać nebulizację.

Tymczasem to szalenie ważne – szczególnie gdy leczymy chore oskrzela i podajemy dziecku sterydy! Tutaj zasada numer jeden brzmi – po każdej inhalacji dokładnie płuczemy buzię lub chociaż – gdy dziecko jest zbyt małe – podajemy sporo wody. Chodzi o to, by wypłukać resztki leku, który dość często podrażania gardło, prowadzi do pleśniawek, a nawet – i to wcale nie odosobnione przypadki – uszkadza szkliwo i niszczy zęby. Z tych samych powodów należy po skończonym zabiegu dokładnie umyć buzię. EDIT: Dziękuję za komentarze! Okazuje się, że podobnie należy postępować z oczami – albo staramy się, by były przymknięte, albo płuczemy po zabiegu!

Co jeszcze? Sama inhalacja nie pomoże – gdy robimy ją, by rozrzedzić zalegającą wydzielinę (czyli podajemy mukolityki), musimy pamiętać o oklepywaniu pleców i klatki piersiowej. Najlepiej zabrać się za to 10-15 min. po nebulizacji. Oklepujemy delikatnie, przez kilka minut, ręką złożoną w tzw. łódkę. Po zabiegu przymykamy oko na skakanie po kanapie, a nawet do niego zachęcamy ;-)  – to świetny sposób, by z oskrzeli odkleiła się wydzielina.

Zapomnijcie o inhalacji na śpiocha, albo – co gorsza – na „płaczka”. Gdy dziecko się boi i wylewa morze łez, nebulizacja nie ma najmniejszego sensu! Z celem mija się też podawanie leku, gdy maska jest odsunięta od buzi. Powinna ona ściśle przylegać do twarzy – tylko wtedy mamy pewność, że zalecona przez lekarza dawka leku trafi do organizmu. Na koniec ważna zasada – podczas nebulizacji nie powinniśmy rozmawiać! Wszystkie strategiczne decyzje pokroju tej, co dziś na kolację, musicie zostawić na później.


Udostępnij

1 komentarz

  1. Jeszcze jedna ważna rzecz. Nie powinien lek dostawać się do oczu. Znajoma pielęgniarka mi powiedziała, że dziecku należy zakryć oczka lub jeśli jest starsze powinno założyć okulary do pływania na czas inhalacji.

Zostaw komentarz