Wreszcie się dowiedziałam, do czego służy matka! (Też się zdziwicie!)

0

To brzmiało jak żenujący żart prowadzącego, niestety – na scenie wcale nie stał Karol Strasburger, a lekko przestraszony przedszkolak – lat 5 – dukający najgłupszy wierszyk świata, jaki kiedykolwiek słyszałam.

Nerwowo rozejrzałam się po sali – część osób chichotała, część była wyraźnie skonfundowana (Asia! Pozdrawiam! :-), jeszcze inni  – ci z twarzami przysłoniętymi przez ekrany ajfonów – zdawali się być bardziej przejęci filmowaniem niż słuchaniem. Niech żałują! Na występie z okazji Dnia Mamy mogli usłyszeć, że służy ona – matka znaczy się – “do prania, gotowania i garnków zmywania, do wiecznego upominania i do narzekania. Do wieszania prania i białych firanek. Do tłuczenia zdenerwowanych szklanek (wtf?) Do wydawania kasy na kosmetyki, nowe fryzury i kolczyki”.

A tata! Było też o tacie! Tata służy – wiadomo – “do trzepania dywanów, jazdy odkurzaczem. Do chodzenia z dziećmi na lody i na spacer. Do przynoszenia wypłaty, żeby portfel był zawsze pękaty. Do przybijania, malowania, wkręcania śrubek i …narzekania. Do leżenia na tapczanie, kiedy mama robi pranie. Do czytania gazety, gdy mama smaży mu kotlety”.

Zaraz się pewnie znajdzie ktoś, kto powie, że to konwencja, że żart, że przecież ha-ha-hi-hi – fajnie tak się czasem pośmiać i spojrzeć na siebie w krzywym zwierciadle, że przesadzam i żem sztywniak. Może i tak. Nikt jednak nie przekona mnie, że wkładanie dzieciom do głów takich bzdur i takiej wizji świata i ról społecznych jest:

a) zabawne

b) potrzebne

c) nieszkodliwe

Nie jest.

Mogłabym pewnie napisać na ten temat elaborat, ale wybaczcie – muszę teraz udać się do kuchni, by usmażyć kotleta staremu. Miłego dnia!


Udostępnij

Zostaw komentarz