Data publikacji:

Nowe standardy opieki okołoporodowej w Polsce

Co z tego, że plan porodu był w torbie – z wrażenia zapomniałam go wręczyć położnej! Na szczęście trafiłam na fantastyczną osobę, która słuchała moich próśb i się do nich stosowała. Wiem jednak, że nie wszystkie z nas miały albo będą mieć takie szczęście. Dlatego warto przed przyjściem dziecka na świat dokładnie przestudiować standardy opieki okołoporodowej 2019 (a dokładnie Standard organizacyjny opieki okołoporodowej, bo tak brzmi pełna nazwa) – by znać swoje prawa i nie bać się o nie upominać w tej arcytrudnej (i arcypięknej!) chwili, jaką jest poród.

Poznaj teraz, wykorzystasz między jednym skurczem, a drugim

Kiedyś myślałam, że to nie nic nie znaczące papierki – aż nadszedł moment, w którym musiałam się wykłócać w przychodni o badanie, które – zgodnie z wówczas obowiązującymi standardami – mi się należało. Gdybym standardów przed wizytą nie poznała, lekarka prowadząca moją drugą ciążę z pewnością odesłałaby mnie z kwitkiem. Dlatego namawiam Was, byście dobrze znały przysługujące Wam i Waszym dzieciom prawa – to może się przydać!
A piszę o tym teraz, bo w nowym roku będą obowiązywały nowe zasady. Nie ma sensu przytaczać ich wszystkich, bo nie zmieniły się drastycznie (dociekliwych odsyłam na stronę ministerstwa zdrowia, gdzie znajdą cały dokument), ale jest kilka zmian w standardach opieki okołoporodowej 2019, o których warto wiedzieć.

Standard organizacyjny opieki okołoporodowej 2019: Większy nacisk na karmienie piersią

Specjaliści podkreślają, że nowe standardy opieki okołoporodowej mocno podkreślają wagę naturalnego karmienia – do tej pory nieco zapomnianego. – Mleko modyfikowane będzie wydawane za zgodą lekarza lub na prośbę matki. Liczymy na to, że ukróci to praktykę dokarmiania dzieci mieszanką bez wiedzy i zgody rodziców – co jest częstą praktyką w szpitalach – mówią członkowie fundacji Rodzić po Ludzku. Ja też mam taką nadzieję!

Moje pierwsze dziecko dostało w szpitalu butlę ze sztucznym pokarmem (podczas gdy ja, w sali obok, walczyłam o każdą kroplę swojego mleka), a na deser…glukozę. Nie miałam ani siły, ani odwagi protestować (zresztą – było już „po ptokach”, bo o fakcie dowiedziałam się chwilę po tej uczcie), ale w duchu klęłam na czym świat stoi. Wraz z nowymi standardami, takie „standardy”, mam nadzieję – będą zdecydowanie w odwrocie.
Poprawić się ma sama promocja karmienia piersią – nowy dokument mówi, że przyszłe mamy będą edukowane jeszcze przed porodem. To ważne zważywszy na fakt, że karmienie naturalne, wbrew nazwie, wcale takie naturalne nie jest i może – zwłaszcza debiutującej, świeżo upieczonej matce – przysporzyć wielu nieprzyjemności. Warto o tym głośno mówić!

Pierwsze trudności, choć naturalne, mogą skutecznie zniechęcić do karmienia piersią i nadwątlić i tak słabe nerwy kobiety i wiarę we własne możliwości. Dlatego edukacji mówię stanowcze TAK, podobnie jak wpisanym w nowe standardy instruktażom prawidłowego przystawienia do piersi czy ręcznego odciągania pokarmu tuż po porodzie.

Nowe zapisy kładą w ogóle duży nacisk na edukację, bo lekarz prowadzący ciążę będzie musiał poinformować pacjentkę przysługującym jej prawie do bezpłatnej edukacji przedporodowej u wybranej położnej w szkole rodzenia. Znajdzie to odzwierciedlenie w papierach  – lekarz będzie odnotowywał ten fakt w dokumentacji medycznej.

Warto z tego prawa korzystać, bo choć praktykowane podczas zajęć w szkołach rodzenia kąpanie plastikowej lalki nijak ma się do kąpieli prawdziwego dziecka, można się podczas takich zajęć oswoić z myślą, że niebawem nasz świat stanie na głowie i wszystko będzie inaczej, niż do tej pory. No i poplotkować z kobietami, które mają podobne problemy – nawet najlepsza przyjaciółka, jeżeli nie jest matką, nie będzie chciała w nieskończoność słuchać o hemoroidach, nudnościach czy paraliżującym strachu przed porodem.

CZYTAJ TEŻ: „Niech ktoś wreszcie napisze, że początki macierzyństwa to horror!”
To nie koniec nowości – według nowych zapisów dzieciom, które nie mogą być karmione naturalnie przez mamę (m.in. z powodu wcześniactwa), zaleca się podawanie pokarmu z banku mleka. O tym, że to najlepsze z możliwych rozwiązań od lat przekonują neonatolodzy.

W standardzie organizacyjnym opieki okołoporodowej zapisany jest ponadto obowiązek posiadania przez szpitale sprzętu do odciągania pokarmu. Placówki mają jednak sporo czasu, by się do niego dostosować – laktatory muszą się pojawić najpóźniej w styczniu 2022 r.

Depresja pod kontrolą

Zupełnie nowym badaniem w standardach, które zaczną obowiązywać od 2019 roku, jest badanie przesiewowe dotyczące wystąpienia ryzyka depresji w ciąży i depresji poporodowej. Jego wykonanie będzie dobrowolne, ale prowadzący ciąże je zaproponuje trzykrotnie – podczas pierwszego, drugiego i trzeciego trymestru ciąży.

Gdy wynik będzie niepokojący, pacjentka zostanie pokierowana do odpowiedniego specjalisty. – To bardzo ważny zapis, ponieważ wiele kobiet przeżywa depresję, lecz boi się o tym mówić i cierpi w milczeniu. Dzięki temu zapisowi stan emocjonalny kobiety stanie się  tematem rozmowy – oceniają specjaliści z fundacji Rodzić po Ludzku.

Kanapka podczas porodu

Kolejny nowy zapis nie wyklucza jedzenia podczas porodu. Głos decydujący w tej kwestii należy co prawda do lekarza lub położnej, ale dobrze, że w naszym kraju ktoś wreszcie podzielił opinię Światowej Organizacji Zdrowia, która zachęca do takich praktyk. – Mój poród trwał kilkanaście godzin.

Położna przymykała oko, gdy mąż karmił mnie bułką, ale wiem, że są takie, które na to nie pozwalają. Myślę, że trzymanie kobiety o pustym żołądku to barbarzyństwo, dlatego cieszę się, że zmieniono te zasady. Na zachodzie już dawno temu od tego odstąpiono  – mówi Basia, która dwa miesiące temu rodziła w jednym z wrocławskich szpitali.
Co sądzicie o nowych standardach? Jak wspominacie swój poród? Co jeszcze, Waszym zdaniem, należałoby ulepszyć? Napiszcie koniecznie w komentarzach!

Autorka: Justyna Mazur