To powiedziałby nam panie z przedszkola, gdyby miały śmiałość

0

„Czy ta kobieta na pewno wie, jak się zająć moim malutkim synkiem!?”, „Jest zbyt surowa”, „Jest zbyt pobłażliwa”, „Nie lubi maluchów!”, „Chyba minęła się z powołaniem” – przyznajcie się, ile razy mieliście tego typu myśli, powierzając dzieci nauczycielce w przedszkolu? Mi się zdarzało…Oceniamy, często niesprawiedliwe i zbyt pochopnie, opiekunki, ale wcale nie o tym będzie ten tekst. Tekst będzie o tym, że one nas – rodziców –  często też oceniają. I dużo chciałby nam powiedzieć, ale…nie mogą JUSTYNA MAZUR

– Wiem, że przez pierwsze tygodnie rodzice patrzą na mnie podejrzliwie, badają, oceniają. Nie mam żalu, ba! świetnie to rozumiem – w końcu oddają swój największy skarb w obce ręce. Przyznaję – ja robię podobnie. Obserwuję reakcje rodzica, próbuję go jak najlepiej poznać, by wiedzieć, z kim mam do czynienia. Mam tę nad nim przewagę, że wiele o domu opowiada mi dziecko – nawet takie, które jeszcze niezbyt dobrze się komunikuje – przyznaje Ania, która od pięciu lat pracuje w jednym z prywatnych, poznańskich przedszkoli.

Zapytałam ją wprost – co powiedziałaby rodzicom, gdyby mogła i gdyby w jej placówce nie obowiązywałaby zasada „nasz klient, nasz pan” (więc wszystko przyjmujemy z pokorą i zanadto nie wdajemy się w dyskusje, bo rodzic zawsze wie lepiej). Nie zastanawiała się zbyt długo, ale miała jedną, ważną prośbę – by zaznaczyć, że te uwagi NIE DOTYCZĄ wszystkich rodziców, a jedynie 15-20 procent.

  • Bądźcie dla nas bardziej wyrozumiali

Staram się jak najlepiej wykonywać swoją pracę, kocham dzieci, ale jestem tylko człowiekiem. Miewam gorsze dni, nie zawsze podejmuję dobre decyzje, czasami mam ważne, prywatne sprawy. Fajnie by było, gdybyście wzięli to pod uwagę! Niedawno jedna z mam poskarżyła się szefowej (nie rozmawiając wcześniej ze mną!), że słyszała, jak przy dzieciach, w sali, odebrałam telefon i przez niego rozmawiałam. Rzeczywiście tak było, ale chodziło – i to dosłownie – o sprawę życia i śmierci. Mój tato miał operację i musiałam się dowiedzieć, jak poszło. Rozmawiałam dwie minuty, w tym czasie obserwując uważnie to, co dzieje się na sali. O tym mama w rozmowie z dyrekcją już nie wspomniała.

Kliknij i zobacz stylowe półbuty dla dzieci 

  • Zaufajcie nam

Wiemy co robimy! Jesteśmy wykształceni, potrafimy pracować z maluchami. Oczywiście to rodzic zna najlepiej swoją pociechę, więc będziemy wdzięczni za wszelkie sugestie odnośnie „prowadzenia” dziecka, jego upodobań, przyzwyczajeń, ale apeluję, szczególnie do rodziców dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z przedszkolem – więcej zaufania! A jeżeli coś Was niepokoi, od razu nam mówcie – jesteśmy tu dla Was i dla Waszych dzieci, ze wszystkim można dojść do porozumienia, trzeba tylko ze sobą rozmawiać!

ZOBACZ KONIECZNIE: Ratunku! Teściowa próbuje wychowywać moje dziecko (i nas!)

  • Nie bądźcie tacy roszczeniowi

Podobno w publicznych placówkach oczekiwania rodziców są mniejsze – nie wiem. Wiem za to, że w prywatnym, w którym uczę, pojawiają się rodzice tak roszczeniowi, że aż trudno w to uwierzyć. Wydaje im się, że skoro co miesiąc zostawiają 1000 złotych, ich dziecko będzie traktowane po królewsku i wszyscy będą tańczyć tak, jak ono zaśpiewa. Niestety. Do obsłużenia jest jeszcze 10 podobnych królewiczów.

kliknij i zobacz kapcie dla dzieci w najlepszych cenach

CZYTAJ KONIECZNIE: Pierwsze tygodnie w przedszkolu. Jak pomóc dziecku przetrwać adaptację? (WSKAZÓWKI)

  • Nie wymagajcie więcej od nas, niż od siebie

Ostatnio miałam bardzo nieprzyjemną sytuację z jednym z rodziców. Był świadkiem, jak rozmawiałam z jego 5-letnim synem, który chwilę wcześniej mniej ugryzł w udo i podrapał do krwi. Pewnie miałam podniesiony głos i groźne oblicze – nie wiem, nie pamiętam. Jeżeli tak, to mój błąd, bo nawet w takiej kryzysowej sytuacji powinnam panować nad emocjami. Rodzic, który był świadkiem sytuacji, nie czekając na żadne wyjaśnienia i nie pytając, co się stało, zaczął do mnie wykrzykiwać, że nie zgadza się na takie traktowanie jego dziecka i że go popamiętam! Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że wielokrotnie byłam świadkiem, jak sam krzyczał na swoje dzieci i je w niewybredny sposób wyzywał. Gdy mnie zobaczył poirytowaną, natychmiast mi zagroził. To częsta sytuacja – rodzice wymagają od nas wiele więcej, niż od siebie samych. Nie biorą pod uwagę jednego – oni mają pod opieką dwójkę, czy trójkę, my – kilkanaścioro dzieci. To skrajnie różne warunki opieki.

być jak ona! kliknij i zobacz kurtkę dla dziewczynki i kurtkę dla mamy

  • Nie wierzcie we wszystko, co mówią dzieci

Muszę Wam uświadomić jedną, bardzo ważną rzecz – wiemy o Was o wiele więcej, niż mogłoby się Wam wydawać. Dzieci mówią nam niemal WSZYSTKO. Począwszy od tego, że w sobotę tata nakrzyczał na mamę, bo ta wydała zbyt dużo pieniędzy w sklepie, skończywszy na tym, że były wczoraj po przedszkolu w Paryżu na Wieży Eiffla. O ile w awanturę jesteśmy w stanie uwierzyć, tak szybki wypad do stolicy Francji wydaje nam się mało prawdopodobny. Nie we wszystko wierzymy i Was prosimy o to samo. Przedszkolaki mocno koloryzują rzeczywistość i bardzo często opowiadają historie, które nigdy się nie przytrafiły. Weźcie to pod uwagę, gdy następnym razem przyjdziecie rozgniewani, że uderzyłam i oplułam wasze dziecko. PS. Oczywiście słuchanie maluchów i reagowanie na każdą nieprawidłowość jest bardzo ważne! Nie można takich sygnałów bagatelizować i absolutnie do tego nie namawiam. Postarajcie się jednak, przed osądzeniem, poprosić drugą stronę o wyjaśnienia. To podstawowa sprawa!

CZYTAJ TEŻ: Gile po pas, czyli witaj przedszkole. Masz dość? Zobacz, jak WZMOCNIĆ ODPORNOŚĆ dzieci

  • Nie wciskajcie nam kitu odnośnie stanu zdrowia dziecka

Na koniec sprawa na pozór oczywista, ale jednak nie dla wszystkich. Tyle się o tym mówi, na każdym zebraniu przypomina, mimo to wciąż zdarzają się rodzice, którzy przyprowadzają chore, słaniające się dzieci do przedszkola i mówią, że to jedynie gorsze samopoczucie. Albo że jeszcze 15 minut wszystko było OK, a w szatni niespodziewanie zaczął kichać. Znamy te wymówki, słyszymy je często i – proszę mi uwierzyć – nie dajemy się na nie nabrać. Podobnie jak na katar „alergiczny”, któremu towarzyszy gorączka i dreszcze.

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.