Domowe „żelki” dla małych łasuchów (bez cukru i żelatyny!)

0

Będę szczera jak na spowiedzi – nas, starych, nie zachwycają, ale młodzież za nimi szaleje. No to im robię, bo nie dość, że są zdrowe, to jeszcze banalne w przygotowaniu – wystarczy zmieszać dwa składniki i na pięć minut włożyć do zamrażarki. 

Chyba nie mogło być inaczej – dzieci psychofanki cukru i niepoprawnego miłośnika czekolady też uwielbiają słodycze. Dwoję się i troję, by to zmienić, ale szczerze mówiąc, nie idzie mi zbyt dobrze…;-) Alternatywą, na którą się zgadzam, są łakocie domowej roboty – wtedy przynajmniej mogę kontrolować ilość i jakość słodziwa oraz wszystkich innych składników. Zdradzałam Wam już nasz przepis na lizaki, które nie niszczą zębów, pisałam o idealnym cieście marchewkowym, dawałam recepturę kremu czekoladowego, który można jeść łyżkami czy domowej, szybkiej chałwy. Dzisiaj „żelki” bez cukru i żelatyny. Nazwa jest w cudzysłowie, bo ze sklepowymi żelkami mają niewiele wspólnego – zdecydowanie bliżej im do galaretek.

Nasze „żelki” powstają z agar-agar i 150 ml dowolnego soku owocowego. Agar to świetna alternatywa dla żelatyny – powstaje z wodorostów, ma mniej kalorii, szybciej „wiąże” potrawy, jest dużo bardziej wydajny i „działa” nawet po zagotowaniu – w przeciwieństwie do swojego niewegańskiego odpowiednika. Nie ma koloru, smaku i zapachu, dlatego z powodzeniem można z niego korzystać, przygotowując desery.

150 ml soku (u nas najczęściej jabłkowy) podgrzewamy, ale nie zagotowujemy. Dodajemy dwie płaskie łyżeczki agaru i dokładnie mieszamy, a później rozlewamy do małych foremek (na lód – np. takich albo do pralinek – np. takich) i wkładamy na pięć minut do zamrażalnika. Gotowe! Nasze foremki są silikonowe, dlatego bez trudu wyciągamy z nich galaretki. Jeżeli u Wa idzie trudniej, spróbujcie wysmarować je wcześniej odrobiną tłuszczu – na przykład olejem kokosowym. Smacznego!

I jeszcze druga wersja, ciut bardziej pracochłonna, ale – przynajmniej w mojej ocenie – lepsza, czyli galaretka truskawkowa. Wszystko robimy identycznie z tą różnicą, że pracujemy na musie z truskawek zmiksowanym z sokiem z wyciśniętej pomarańczy i cukrem (albo innym słodziwem) do smaku. Pycha!

Udostępnij

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.