Data publikacji:

Niemowlę spadło z łóżka. Co robić?

Podobno matki dzielą się na te, którym niemowlę spadło z łóżka, i na te, które się do tego nie przyznają. Ja jestem zdecydowanie w tej pierwszej grupie, choć gdy stało się to po raz pierwszy, wcale nie było mi do śmiechu!

W życiu każdego niemowlaka przychodzi taki moment, że staje się bardziej samodzielny i mobilny – zaczyna się turlać, przemieszczać, choć jeszcze dzień wcześniej położony w jednym miejscu leżał w nim niemal bez ruchu. Często, niestety, przegapiamy ten moment i wtedy o dramat w kilku aktach nietrudno – do pokoju malucha wzywa nas najpierw głuchy odgłos dudnienia o podłogę, a później rozdzierający krzyk. I zaczynają się gorączkowe myśli: „co teraz!?”.

Tylko spokój może nas uratować!

Przede wszystkim – spokój! Wiem, że o niego najtrudniej w takiej chwili, ale tyko on sprawi, że podejmiecie rozważne decyzje. Jak przekonują lekarze, do urazów głowy u dzieci dochodzi bardzo często, a większość takich niefortunnych upadków kończy się jedynie na strachu – waszym i dziecka. Jedyne, co należy wówczas zrobić, to mocno uściskać malucha i ukoić jego płacz, który wynika wcale nie z bólu, ale przede wszystkim – z niepokoju, że wydarzyło się coś niespodziewanego i dziwnego.

Porzućcie też wyrzuty sumienia – naprawdę nie znam rodzica, który choć raz nie przeżywał takich trudnych chwil! Owszem, może i upadku z łóżka można było uniknąć, na przykład lepiej zabezpieczając jego krawędzie, ale my, rodzice, nie jesteśmy przecież w stanie przewidzieć wszystkiego i być w każdym miejscu. Mnie, po pierwszym upadku mojego kilkumiesięczniaka, bardzo pomogła myśl, że właśnie rozpoczynamy nową erę – erę upadków, otarć, guzów i siniaków, które są przecież wpisane we wczesne dzieciństwo tak, jak gile po pas w trochę późniejszym, żłobkowo-przedszkolnym okresie.

Niepokojące objawy

Jak tłumaczy ekspertka portalu mp.pl dla pacjentów – dr Joanna Palka-Błaszczak z Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii w Krakowie – jedynie od trzech do pięciu procent dzieci, które trafiają po urazach głowy na SOR, ma uszkodzone struktury wewnątrzczaszkowe, a u około jednego procenta potrzebna jest operacja.
– Powłoki czaszki są bardzo dobrze ukrwione, więc urazy tej okolicy mogą prowadzić do szybkiego powstawania dość dużych krwiaków i obrzęku tkanek. Nawet drobne zranienie może być przyczyną dużego krwawienia – wyjaśnia pani doktor.
Czerwona lampka musi się nam jednak zaświecić, jeżeli po upadku dziecko straciło (nawet na chwilę!) przytomność.  Wówczas pędem wzywamy pomoc i – jeżeli jest taka konieczność – podejmujemy reanimację.

Wskazaniem do wezwania pogotowia jest też:

  • wyraźnie osłabienie dziecka, pokładanie się w porze, w której wcześniej funkcjonowało normalnie,
  • problemy z rozumieniem, wysławianiem się (lub – w przypadku niemowląt – wydawaniem dźwięków, jeżeli przed upadkiem wszystko w tej sferze było w porządku),
  • zaburzenia czucia, niereagowanie ma mocny ucisk,
  • zaburzenia równowagi, problemy ze staniem czy przemieszczaniem się,
  • zaburzenia widzenia, niepodążanie wzrokiem za pokazywanymi przedmiotami,
  • wyciek przejrzystego płynu z nosa lub uszu,
  • zasinienie okolicy zausznej jedno- lub obustronne,
  • wybroczyny wokół oczu,
  • krwawienie z uszu,
  • wystąpienie dużych ran i dużych krwiaków w powłokach czaszki,
  • drgawki.
Nawet jeżeli nie wystąpił żaden z powyższych objawów, ale upadek był ze sporej wysokości (albo z wielu schodów), należy skonsultować się z lekarzem. Powinniśmy też kontrolować, jak zachowuje się krwiak czy guz – jeżeli przechodzi „zwyczajną ewolucję”, czyli najpierw robi się czerwony, a później zmienia się w ciemnoniebieski lub purpurowy, by na końcu przybrać kolor żółty lub bladozielony i zniknąć, wszystko jest OK. Jeżeli tak się jednak nie dzieje, a guz zamiast maleć – rośnie, obowiązkowo zabierzmy dziecko do lekarza.
Kluczowa po upadku jest obserwacja dziecka – niepokojące jest każde odstępstwo od normy i „dziwne” zachowanie, którego przed upadkiem nie stwierdzaliśmy. Pilna wizyta na oddziale ratunkowym jest konieczna, gdy maluch skarży się na niemijający ból głowy, ma zaburzenia pamięci (stale zadaje to samo pytanie, nie kojarzy faktów), wymiotuje, jest nadmiernie pobudzony, nie potrafi się skoncentrować, jest apatyczny i ospały albo nadmiernie i nienaturalnie senny. Wskazaniem jest też mocno krwawiąca rana (gdy nie potrafimy powstrzymać krwotoku, konieczne może się okazać założenie kilku szwów) oraz wbity w głowę przedmiot. Pod żadnym pozorem nie powinniśmy go wyciągać samodzielnie! Konsultacja jest też konieczna, gdy dziecko ma stwierdzone zaburzenia krzepnięcia krwi lub przyjmuje leki mające wpływ na układ krzepnięcia

Obserwujemy przez 24 godziny

Jeżeli upadek nie był groźny i nie zauważyliście powyższych niepokojących objawów, zaparzcie sobie melisy i w spokoju obserwujcie dziecko przez najbliższe 24 godziny. 
Obtarte i obolałe miejsce można potraktować zimnym okładem owiniętym w ręcznik (nigdy nie kładziemy kostek lodu czy mrożonki bezpośrednio na skórę dziecka, bo grozi to odmrożeniami). Takie działanie spowoduje, że obrzęk będzie mniejszy, a skóra szybciej dojdzie do siebie.

Jeśli zdecydujecie się pozostać z dzieckiem w domu, szczególną uwagę poświęćcie obserwacji oddechu i zabarwienia skóry. – Niepokoić powinien płytki i nieregularny oddech oraz blade lub sine zabarwienie naskórka. W razie wątpliwości dotyczących stanu dziecka należy sprawdzić, czy wybudza się ono ze snu prawidłowo – wyjaśnia dr Joanna Palka-Błaszczak.
Pamiętajcie też, że w razie wszelkich wątpliwości możecie telefonicznie skonsultować się z dyspozytorami pogotowia, którzy doradzą, co robić.

Autorka: Justyna Mazur