Data publikacji:

Jak nie wychować snoba?

Już w zerówce dzieci znają najbardziej topowe marki telefonów, samochodów, czy też butów. Bo rodzice chcą dla nich jak najlepiej, więc dzieci mają co najlepsze. Gorzej, gdy prezent pod choinkę jest poniżej ich oczekiwań….stają się nieszczęśliwe. A rodzice wciąż chcą jak najlepiej, więc kupują po świętach coś, co spełni oczekiwania dziecka. Wierzą, że to aspiracje, podnoszenie życiowo - bytowej poprzeczki. Pytanie tylko w czym, skoro im wyżej ją podnoszą, tym w dziecku mniej szczęścia? 
 - „Jakie masz buty? Phi, Conversy…to przedpotopowe…A iPhone’a? Dramat, robi takie zdjęcia, że nie dają się  wrzucić na Instagram”! 

To jest autentyczny fragment rozmowy zasłyszanej w czasie szkolnej przerwy przez psychologa. 

Dzieci rozmawiają o najnowszych trendach, topowych markach, a każdy kto takich nie posiada jest..”Phi, dramat, zacofany…”. Nauczycielka na zebraniu rodziców opowiadała ostatnio o tym, że jeden z uczniów rzucił w jej stronę podobny komentarz : „ To pani ma taki dramatyczny aparat? Moja babcia ma już nawet nowszy!”. 

Byłam kiedyś świadkiem, gdy pewna dorastająca dziewczynka, jedna z tych, która ma wszystko i którą niewiele już cieszy, odkryła w sobie nagle niesamowitą przyjemność z jeżdżenia na hulajnodze. Rodziców ów fakt również bardzo ucieszył, bo od dawna nie widzieli swojej córki tak uśmiechniętej i zadowolonej. Patrzyli na jej szczęście z radością i podziwiali jak wspaniałe ma umiejętności, bo rzeczywiście szybko opanowała jazdę. Po dwóch godzinach jeżdżenia dziecko podeszło do rodziców i powiedziało ( podkreślam: powiedziało, a nie poprosiło): chcę taką mieć. 
Miało hulajnogę na drugi dzień. 

Zapytałam wtedy rodziców dlaczego nie odroczyli tej przyjemności, nie pozwolili dziecku zwyczajnie pomarzyć, poczekać. - „ Dlaczego ma czekać? Była tak radosna, niech cieszy się tu i teraz”. 
Jestem ostatnią osobą, która zło tej sytuacji widzi w dzieciach. Tak naprawdę smutno robi mi się, gdy na nie patrzę, gdy coraz mniej je cieszy, gdy na nic nie czekają, bo mają wszystko w mig. 
Właściwie sama się przez chwilę zastanawiałam co istotnie złego robi dzieciom takie wychowanie. I najszybciej przyszło mi do głowy właśnie to, że nadmiar czyni z nich nieszczęśliwych.

Psychologowie nie mają wątpliwości, że snobizm to z jednej strony znak naszych czasów, czasów ludzi, którym bieda nie grozi. Skoro mają możliwości poszukują szczęścia wszędzie. Jadą na inne półkule, bo tam znajdą szczęście inne niż mają wszyscy. Kupują nowszy i większy samochód, ciuchy z marką, która jak neon ma razić w oczy innych. 

A dzieci są tu priorytetowo traktowane. Dzieci poszukującego szczęścia snoba chodzą do najlepszych szkół ( małe klasy, 4 języki, sushi na obiad), noszą najlepsze buty, zimą odwiedzają z rodzicami Azję. Powiesz im, że coś tu nie gra, to usłyszysz, że zazdrościsz. Nawet jeśli trochę zazdrościsz, to i tak coś tu nie gra. Pytanie tylko co.
Jak pisze Janina Katz- Hewetson, w jednej ze swoich publikacji, prawda jest taka, że 
„snob nie lubi siebie, ale stara się to przed sobą - i przed innymi - ukryć. Snob walczy zawzięcie o swój obraz w oczach innych”. 

Snob ma więcej i w istocie dużo mniej. Odwiedza Azję, ale nigdy nie był za Mazurach.

Snob określa się przez to, co ma. Im ma więcej, tym lepszym czuje się człowieka i tego uznania oczekuje od innych. Gdy go nie dostaje ucieka w fochy, obrażanie się, lub szydzenie z innych.

Snob uwielbia być w centrum uwagi, dostawać z każdej strony ochy i achy, ale gdy ich nie dostaje popada w załamanie, bo nie rozumie dlaczego nie jest w centrum świata, skoro do tej pory był.

Snobizm to nie tylko dobre marki, ubrania, sprzęt, wakacje. Snobizm to budowanie wokół siebie takiej aury, która ma sprawiać, że inni nas szanują. Starszy snob, snob licealista, czyli taki, którego nie bawi już hulajnoga pokazuje, że czyta. Chwali się rejestracją na storytelu i dostępem do najnowszych audiobuków. (Ich znajomością już mniej.)
Snob intelektualista uważa innych za głupszych od siebie, nawet, albo a zwłaszcza jeśli wiedzą więcej. 

Snob mądrala poucza innych, nie znajduje właściwych partnerów do rozmowy na odpowiednim poziomie. Planuje studia na najlepszych uczelniach, jada w najlepszych restauracjach i koniecznie fotografuje swoje jedzenie. Bo starszy snob nie wrzuca już zdjęcia torebki na Instagram, lecz zdjęcia talerza z czymś tam. Im mniej wiadomo z czym, tym lepiej i więcej lajków.

Snobizm to ciągłe poszukiwanie szczęścia w innym świecie, bo świat, który jest w środku snoba został zaniedbany, opuszczony i w ogóle nie zagospodarowany. Snob nigdy nie będzie do końca zadowolony, ani z tego co ma, ani z tego kim jest, ani z tego kim się otacza. Bo nie nauczono go, że wartość nie leży na zewnątrz, lecz w środku. 
Mówi się, że snob czuje się lepszy od innych, a to nieprawda. Snob zawsze czuje się gorszy, czuje, że on nie wystarcza innym i jemu inni nie wystarczają. Snob jest wypielęgnowany w nieszczęściu. I w pozorach. - „ Snob kupuje książki, chodzi na koncerty. Snob nie odróżnia Bacha od Mozarta, ale jest na "ty" z żoną dyrygenta. Wiedza innych na jakiś temat doprowadza go do białej gorączki. Własna wiedza na jakikolwiek temat wprawia go w ekstazę. Snob jest łowcą rzeczy, ludzi i ułamków wiedzy…”, pisze Hevetson.

Jak nie wychować snoba? 

  • Nie spełniajcie wszystkich jego marzeń. Może sam to zrobić i ma na to całe życie.
  • Nie pokazujcie mu całego świata, niech zaplanuje swoją wycieczkę.
  • Nie kupujcie mu najnowszego telefonu, niech rozumie fakt do czego telefon służy.
  • Nie kupujcie mu od razu pierwszej hulajnogi, niech na nią poczeka…

  • Autorka: Katarzyna Berg